fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Prawo łaski: Sąd Najwyższy miał obowiązek zająć się sprawą

123RF
Maciej Gutowski, profesor, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu

Rz: Niezadowoleni z uchwały w sprawie prawa łaski podnoszą, że SN nie ma kompetencji, by oceniać prerogatywy prezydenta. A pana zdaniem miał prawo?

Maciej Gutowski: Miał wręcz obowiązek. Badał, czy w tej konkretnej sprawie zaistniała ujemna przesłanka procesowa. SN rozpoznawał indywidualną sprawę. Nie zajmował się kompetencjami prezydenta. Miał tylko odpowiedzieć na pytanie, jakie konsekwencje wywołuje akt łaski udzielony osobie nieprawomocnie skazanej. I odpowiedział.

Nie mógł odmówić?

Nie. Została wniesiona kasacja, zajmował się nią skład trzyosobowy, który miał wątpliwości, czy prezydent mógł udzielić prawa łaski przed prawomocnym skazaniem. Rozumiem, że nie wszyscy są zadowoleni z uchwały, ale gdyby zapadła inna, też tacy by byli.

Czy przepis konstytucji jest precyzyjny?

Przepisy konstytucji są ogólne. Więc trzeba je interpretować. Należy jednak robić to rozsądnie. Z zachowaniem poszanowania zasad: wymiar sprawiedliwości sprawują sądy, a kompetencje prezydenta w sprawach prawa łaski są wyjątkiem.

Dla pana przepis jest jasny?

Zawsze był. Akt łaski to akt łaski, a ta wymaga wcześniejszego stwierdzenia winy.

Teraz sytuacja jest patowa...

Problem polega na tym, że ktoś wpadł w zbyt emocjonalną narrację. Z punktu widzenia Kancelarii Prezydenta nic się nie stało. Sąd powiedział jedynie, że trzeba sprawę zbadać do końca. Prężenie muskułów jest niepotrzebne. Akt łaski należy do prezydenta i nikt tego nie kwestionuje. Mylić może się każdy: i prezydent, i sąd, i prokurator, problem tylko w tym, żeby naprawiać błędy z poszanowaniem własnych kompetencji.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA