fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Konfiskata rozszerzona wchodzi w życie: skonfiskują jachty, wille, limuzyny i firmy

Fotolia
Zanim rząd odbierze firmę, wprowadzi do niej zarządcę. Wielu przedsiębiorców może tego etapu nie przetrwać – twierdzą eksperci.

W czwartek 27 kwietnia wchodzi w życie nowela kodeksu karnego wprowadzająca konfiskatę rozszerzoną. Za jej sprawą sprawcy, którzy wzbogacili się, popełniając przestępstwa, będą tracić majątki: limuzyny, wille, jachty, a nawet firmy. Stracą je skazani za przestępstwa zagrożone karą powyżej pięciu lat więzienia.

Wytłumacz się z luksusu

Nowela wprowadza też okres pięciu lat przed popełnieniem przestępstwa jako granicę kontroli legalności pochodzenia mienia sprawcy. Jeśli dojdzie do skazania, sprawca będzie musiał wykazać legalność majątku nabytego w tych latach. Ma to być cios w przestępczość zorganizowaną. To pierwszy rodzaj konfiskaty.

Drugi to konfiskata majątku osób trzecich, którym sprawca przekazał mienie nieodpłatnie lub zbył je za kwotę znacznie niższą od jego faktycznej wartości rynkowej. Trzeba jednak udowodnić, że osoby trzecie wiedziały lub powinny były wiedzieć, że celem tych działań jest uniknięcie konfiskaty. Najkrócej mówiąc, chodzi o wyeliminowanie sytuacji, gdy dochodziło do przepisywania nielegalnie zdobytego majątku na rodzinę czy znajomych.

Trzeci rodzaj to konfiskata bez wyroku skazującego. Jest możliwa w przypadku śmierci sprawcy, niewykrycia go albo gdy oskarżonego nie można ująć lub nie może on brać udziału w postępowaniu z powodu choroby psychicznej lub innej ciężkiej choroby. Na tym kończą się przepisy, które spotkały się z pozytywną opinią.

Kolejne dotyczą firm. Nowela wprowadza możliwość przepadku przedsiębiorstwa nienależącego do sprawcy, które może być uznane za narzędzie przestępstwa. Chodzi o przedsiębiorstwa, za pomocą których popełniono szczególnie groźne przestępstwa gospodarcze, np. pranie brudnych pieniędzy. Przepadek może nastąpić jedynie w sytuacji, gdy właściciel przedsiębiorstwa – będący osobą fizyczną – wiedział, że służy ono do popełniania przestępstwa, i godził się na to. Nie obejmie to zatem sytuacji, gdy do wykorzystania przedsiębiorstwa jako narzędzia przestępstwa doszło wskutek nieostrożności czy lekkomyślności właściciela.

Rola zarządcy

Do przepadku firmy nie dojdzie, jeżeli rozmiar szkody wyrządzonej przestępstwem lub rozmiar ukrytej korzyści jest nieznaczny w zestawieniu z rozmiarami samego przedsiębiorstwa. Przepadku nie będzie zatem w sytuacji, gdy nielegalne działanie stanowi tylko margines działalności konkretnej firmy.

Przepadek ograniczono w ustawie wyłącznie do firm będących własnością osób fizycznych (zrezygnowano z podmiotów zbiorowych).

Kiedy pojawi się podejrzenie popełnienia przestępstwa, prokurator może zarządzić wprowadzenie do firmy zarządu komisarycznego (przymusowego). Zarządca zostanie wybrany z listy osób posiadających licencję doradcy restrukturyzacyjnego (w dużej części to dotychczasowi syndycy). Decyzję prokuratora musi zaakceptować sąd. Jeśli wyrazi zgodę, można jeszcze złożyć zażalenie. Niepewność co do zasadności zarządu może więc trwać długie miesiące.

Zarząd trwa do czasu sprzedaży całości lub części firmy. Zarządca ma pomagać prokuratorowi zgromadzić materiał dowodowy. By ujawnić mienie zagrożone przepadkiem, śledczy mogą korzystać np. z podsłuchów.

Podstawa prawna: nowela kodeksu karnego z 23 marca 2017 r. (DzU z 12 kwietnia 2017 r., poz 768)

Powiedzieli dla „Rzeczpospolitej"

Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości

Konfiskatę rozszerzoną dawno wdrożyły inne kraje. Bez niej trudno sobie wyobrazić zwalczanie przestępczości. Nawet najostrzejsze kary więzienia są nieskuteczne, gdy przestępcy czują się bezkarni pood względem finansowym. Chodzi o walkę z przestępczością najgroźniejszą – mafijną, obracającą ogromnymi środkami. Wejście w życie regulacji pokazuje, że po latach zaniechań państwo odzyskuje siłę w walce z przestępczością. Kończymy z państwem teoretycznym, w którym brudne mienie jest paliwem dla groźnych przestępców. Przestaną śmiać się w twarz wymiarowi sprawiedliwości.

Marek Goliszewski, prezes BCC

To groźna ustawa. Zbyt dużo zapisów przez swoją ostrość traktuje przedsiębiorców jak potencjalnych przestępców. Zgadzam się, że przestępców trzeba karać. Ale prawo jest pełne dziur i niedopowiedzeń pozwalających na różne interpretacje i ocenę zachowań. Kontrolerzy czasem nie wiedzą, jak się zachować, stąd też do pomyłek może dochodzić i dochodzi. By zminimalizować ich skutki, należałoby przyjąć, że do konfiskaty i innych restrykcji dochodzi dopiero po prawomocnym wyroku. Inaczej brniemy w ślepą uliczkę. Przedsiębiorcy są niepewni tego, co ich czeka, a to odbija się na rynku.

Krzysztof Łyszyk, radca prawny

Ustawę oceniam krytycznie. Jej przepisy idą za daleko. Największą troskę budzi nie sama kwestia przepadku przedsiębiorstwa. Wierzę bowiem, że sąd, orzekając go, będzie działał rozważnie. Najsłabszym ogniwem jest wprowadzenie tzw. aresztu wydobywczego dla firm. Wprowadzenie do firmy na wstępnym etapie postępowania zarządu przymusowego, co można zrobić szybko i łatwo, będzie rodzić bardzo poważne konsekwencje. Doradca działający jako zarządca nie rozwija biznesu, ma za zadanie utrzymać status quo i pomagać prokuraturze w zgromadzeniu materiału dowodowego. To idzie za daleko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA