Prawo karne

Inwigilacja pogrąży nowelizację kodeksu wykroczeń

AdobeStock
Komitet Stały Rady Ministrów zdecydował, że minister Ziobro ma przedstawić nowy projekt nowelizacji kodeksu wykroczeń. Chodzi o zbyt szeroką inwigilację obywateli.

Projekt rozszerzał i podnosił kary za wiele drobniejszych naruszeń prawa. I tak np. za wprowadzenie w błąd (co do tożsamości, zawodu, obywatelstwa, miejsca zamieszkania czy zatrudnienia) organu uprawnionego do legitymowania można dziś dostać grzywnę do 500 zł. Projekt przewidywał albo grzywnę bez ograniczeń (nawet do 5000 zł), albo miesiąc ograniczenia wolności.

Za niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia (np. gdy pies bez smyczy kogoś ugryzie) dziś grozi nagana albo do 250 zł kary. Wedle projektu grzywna mogła wzrosnąć do 1000 zł (a jeśli zwierzę było niebezpieczne, to do 5000 zł) i ewentualnie dochodził miesiąc ograniczenia wolności.

Ograniczenie wolności, grzywnę do 1000 zł i naganę projekt przewidywał też za drażnienie lub płoszenie zwierzęcia mogące sprawić, że stanie się ono niebezpieczne (dziś nie ma za to ograniczenia wolności). Szczucie człowieka psem jest zagrożone naganą lub grzywną do 1000 zł; projekt oprócz ograniczenia wolności wprowadzał grzywnę do 5 tys. zł.

Ponadto z projektu nowelizacji kodeksu wykroczeń wynikało, że przestępstwem (zagrożonym do pięciu lat pozbawienia wolności) stanie się kradzież mienia o wartości już powyżej 400 zł. Teraz ta granica może się przesuwać w górę, bo wyznacza ją jedna czwarta minimalnego wynagrodzenia (aktualnie 525 zł).

Ważnym elementem było ustanowienie specjalnego elektronicznego rejestru obejmującego wszystkich sprawców wykroczeń przeciw mieniu, ale i osoby dopiero podejrzane, czyli formalnie niewinne, a także takie, które popełniły podobne wykroczenie w ciągu minionych trzech lat. Rejestr miał zawierać aż 21 rodzajów informacji o tych osobach, od najbardziej podstawowych (np. imię, nazwisko, miejsce pracy, personalia rodziców) po „dane o warunkach materialnych, rodzinnych i osobistych". To nie wszystko. Miałby gromadzić także dane osobowe ludzi pokrzywdzonych wykroczeniami. Byłby to więc olbrzymi spis osób, ich czynów i kłopotów.

Rejestr miał być przeznaczony do użytku policji i prokuratury – by przy zastosowaniu konstrukcji czynu ciągłego można było uznawać wykroczenia popełnione w niewielkim odstępie czasu za przestępstwo zagrożone znacznie wyższą karą. Jego dane byłyby jednak udostępniane także wszelkim „innym organom lub podmiotom uprawnionym na podstawie przepisów odrębnych do otrzymania takich informacji w zakresie niezbędnym do realizacji ich zadań". Minister spraw wewnętrznych miał określić „zakres i warunki kontroli dostępu do rejestru" oraz „sposób i tryb udzielania informacji o osobach na podstawie danych zgromadzonych w rejestrze". I właśnie ów superrejestr okazał się gwoździem do trumny obecnej nowelizacji kodeksu wykroczeń.

Opinia Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego przedstawiona przez prezes Małgorzatę Gersdorf stwierdzała: „Projektodawca wskazuje, że zmiany dokonywane w kodeksie wykroczeń dotyczą uelastycznienia lub zaostrzenia sankcji za niektóre wykroczenia w celu usprawnienia prowadzonych postępowań w sprawach o wykroczenia. Zestawienie projektowanych zmian oraz obowiązujących regulacji wskazuje, że służą tylko obostrzeniu odpowiedzialności. Projektodawca nie wskazał racjonalnych motywów takiej zmiany legislacyjnej. Co więcej, nie wynikają one z przytoczonych przez autorów projektu danych statystycznych". Ta ocena została uznana przez projektodawcę za „uwagę niezasadną". Prawdziwe schody dla nowelizacji zaczęły się później, gdy projekt wyszedł już z resortu sprawiedliwości.

Najpierw Prokuratoria Generalna zgłosiła zastrzeżenia do wpisywania do rejestru osób dopiero podejrzanych o popełnienie wykroczenia.„Określenie grupy podmiotów podlegających umieszczeniu w rejestrze wykroczeń nie może podważać ochrony, jaka przysługuje jednostkom w ramach zasady domniemania niewinności" – stwierdziła. Krytycznie oceniła też zbyt szeroki dostęp różnych organów do danych osobowych rejestru. „Możliwość udostępniania danych z rejestru organom lub podmiotom, które nie tylko faktycznie nie prowadzą postępowania w sprawach o wykroczenia, ale wręcz nie mogą być oskarżycielem publicznym w takich sprawach, prawdopodobnie wykracza poza cel rejestru (skuteczne ściganie sprawców tych wykroczeń" – wskazała Prokuratoria.

Zarzuciła też, że projektowane przepisy przyznają administratorowi rejestru „całkowitą swobodę w określaniu osób, które mogą uzyskiwać dane z rejestru wykroczeń". To może zaś stanowić „nieproporcjonalne ograniczenie prawa do prywatności jednostek" – skoro administrator będzie dowolnie decydował, komu udostępnić dane. Prokuratoria podkreśliła też, że mogą być one wykorzystywane „do innych zadań niż wykrywanie i ściganie sprawców wykroczeń".

Rzecznik praw obywatelskich, choć deklaruje: „W stałym zainteresowaniu RPO pozostaje problematyka prawa wykroczeń", nie zwrócił uwagi, iż minister sprawiedliwości chce stworzyć superrejestr osobowy pod pretekstem skuteczniejszego zwalczania wykroczeń. Aż dziw, że to właśnie urząd reprezentujący interes państwa przed sądami i trybunałami stał się dziś obrońcą konstytucyjnych wolności obywatelskich. Podobne zastrzeżenia zgłosił minister spraw zagranicznych. Wskazał, że umieszczanie w rejestrze osób dopiero podejrzanych oraz szeroki dostęp do niego mogą naruszać unijną dyrektywę 2016/680 w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych. Rejestr budzi także zastrzeżenia Rządowego Centrum Legislacji, które zauważyło też nieprecyzyjność określenia „zwierzęcia niebezpiecznego dla zdrowia lub życia człowieka", podkreślając, iż nie istnieje taka definicja prawna.

Minister spraw wewnętrznych wskazał, że trzeba uzupełnić ocenę finansową skutków regulacji. Będzie ona wymagać w ciągu dziesięciu lat prawie 69 mln zł.

W wyniku tych wszystkich uwag „minister sprawiedliwości skieruje pod obrady Komitetu nowy tekst dokumentu wraz z nową oceną skutków regulacji".

Kiedy minister Zbigniew Ziobro przygotuje nową nowelizację? Rząd nie jest w tej sprawie przesadnie optymistyczny, bo wśród projektów przyjętych do planu prac Rady Ministrów, które mają zostać przyjęte do końca tego roku, nie ma projektu nowelizacji kodeksu wykroczeń.

Autor jest publicystą prawnym

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL