fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Ustawa o IPN - naprawcie to w Senacie

Adobe Stock
Można jeszcze poprawić ustawę o IPN. Prawnicy mają konkretne rozwiązania.

Jest jeszcze czas, żeby załagodzić konflikt w relacjach polsko-izraelskich, a historyczne demony zapędzić z powrotem w polityczny niebyt. Nowelizacja ustawy o IPN jest w Senacie. I tam można źle skonstruowany, nieprecyzyjny przepis wykreślić lub zawęzić tak, by nie groził zakneblowaniem ust ofiarom Holokaustu, które doznały krzywd nie tylko od Niemców, ale także od Polaków, np. od szmalcowników.

Bo nie chodzi o kwestionowanie słuszności karania za kłamliwe sformułowanie o „polskich obozach śmierci", tylko o taką samą karę dla tych, którzy „publicznie i wbrew faktom" będą przypisywać narodowi i państwu polskiemu odpowiedzialność za zbrodnie nazizmu i inne. – To przepis nieprecyzyjny i będą trudności z jego interpretacją – mówi dr hab. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW.

Nie wiadomo bowiem, jak w tym kontekście oceniać publiczne wypowiedzi o zbrodniach dokonywanych przez poszczególnych członków narodu polskiego oraz kto się do niego zalicza i zaliczał.

Przepis budzi ogromne emocje za granicą. O polskiej ustawie o IPN wiedzą w Izraelu nawet prości sklepikarze i stała się ona instrumentem bieżącej politycznej walki. Zaangażowani w pojednanie żydowsko-polskie namawiają do wyciszenia, przeczekania. Nie kryją oburzenia na „historycznie niedouczonych" polityków, a zwłaszcza wykorzystywanie przez część z nich niewiarygodnych biografii przodków do rozpętania kampanii przeciwko Polsce. Ale i w kuluarach polskiego parlamentu słychać, że kwestionowany przepis i u nas miał służyć politycznym celom, budowaniu tożsamości narodu wolnego od zbrodni i nienawiści.

Co więc należy zrobić? Uwagę na sporny art. 55a ustawy o IPN zwracają prawnicy kancelarii Dentons. Ich zdaniem należałoby go sformułować tak, by jasne było, że dobre imię państwa i narodu narusza ten, kto przypisuje mu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za obozy koncentracyjne i obozy zagłady. Wojciech Kozłowski z Dentons postuluje, aby nowelizacja skupiała się na prawie cywilnym, a nie karnym.

Uchwalona ustawa stanowi, że nie będzie przestępstwem używanie spornych pojęć w ramach działalności artystycznej lub naukowej. Ale jeśli prawdą są twierdzenia przedstawicieli sejmowej większości, że ścigany ma być m.in. Jan Tomasz Gross, to znaczy, że to polski prokurator miałby oceniał, która książka jest pracą naukową, a która nie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA