Prawo dla samorządów

Gminy powinny mieć swobodę w decydowaniu o opłatach i obowiązkach

Nie trzeba będzie mieć pojemnika na odpady biodegradowalne, gdy ktoś posiada kompostownik – proponuje Ministerstwo Środowiska
shutterstock
Władzom miast nie powinno się odbierać swobody w ustalaniu stawek za domki letniskowe oraz w decydowaniu, czy chcą odbierać śmieci z biurowców.

Ministerstwo Środowiska chce zmienić system odbioru śmieci komunalnych. Nie wszystkie zmiany podobają się samorządom. W trakcie konsultacji społecznych do projektu nadesłały wiele uwag i propozycji.

Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Na razie nie ma jeszcze opublikowanej nowej wersji projektu. Nie wiadomo więc, czy ministerstwo uwzględni uwagi gmin, a jeżeli tak, to które.

Proponuje się wprowadzenie rocznych ryczałtowych stawek za odbiór śmieci z domków letniskowych oraz innych nieruchomości wykorzystywanych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. Może ona wynieść maksymalnie 96 zł.

Gminy krytykują tę propozycję. Puck proponuje pozostawić radom gmin zasady ustalania stawek za domki letniskowe. Część gmin uważa podobnie, inne chcą podniesienia maksymalnej stawki.

Puck uważa też, że ustalenie maksymalnego poziomu opłaty za nieruchomości letniskowe w wysokości nie większej niż 96 zł za rok jest nieadekwatne do faktycznych kosztów ponoszonych przez gminę na odbieranie odpadów z takich nieruchomości. Szacunki Ministerstwa Środowiska oparte zostały na danych z początku 2015 roku. Dane o wysokości stawek obowiązujących w roku 2015 są już nieaktualne i uległy podwyższeniu.

Podobnego zdania jest gmina Sulęczyno. Według niej ograniczenie wysokości opłaty do 96 zł za rok spowoduje, że to stali mieszkańcy będą obciążeni wyższymi opłatami za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

Na terenie gminy Sulęczyno obecnie znajduje się 1490 domków letniskowych, a domów na stałe zamieszkanych 1365. Domków letniskowych jest więc o 125 więcej niż budynków mieszkalnych. W jednej z miejscowości na terenie tej gminy – Sulęczyno – znajdują się 132 domki letniskowe. Bez względu na to, czy odbiera się odpady z zaledwie 30 domków letniskowych z tej miejscowości, śmieciarka musi objechać cały teren. W związku z czym co miesiąc ponosi się koszty odbioru odpadów komunalnych z nieruchomości letniskowych, które są większe w stosunku do nieruchomości zamieszkanych, gdyż jest ich więcej. Ponadto rosnące z roku na rok koszty ogólne, np. paliwo, robocizna pracowników firm wywozowych, opłaty środowiskowe, przyczyniają się do ponoszenia większych opłat za system gospodarowania odpadami przez gminę.

Tadeusz Kłos, burmistrz gminy i miasta Skoki, wyjaśnia, że proponowana stawka 96 zł jest rażąco niska. Na podstawie analizy kosztów gminy Skoki właściciele domków letniskowych lub innych nieruchomości przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe, korzystający z punktu selektywnego zbierania odpadów, przekazują olbrzymie ilości odpadów wielkogabarytowych, zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, bioodpadów (odpadów zielonych), które są kosztowne w transporcie i zagospodarowaniu. Dlatego wnosi on o zmianę stawki na 270 zł po to, by stali mieszkańcy nie ponosili kosztów wynikających z proponowanej stawki.

Śmieci z biurowców

Dużo emocji wywołała propozycja, by gminy obowiązkowym systemem odbierania odpadów objęły wszystkich właścicieli nieruchomości, czyli również niezamieszkanych. Chodzi m.in. o biurowce, hotele, sklepy etc. Dziś same gminy decydują, czy chcą odbierać odpady z nieruchomości niezamieszkanych, czy nie.

– W uzasadnieniu do wprowadzenia tej zmiany wskazuje się, że może dochodzić do nieprawidłowości, tj. niezawierania umów na odbiór odpadów przez właścicieli nieruchomości oraz nielegalnego porzucania odpadów komunalnych. Tymczasem zarówno uzasadnienie, jak i ocena skutków regulacji nie zawierają żadnego dowodu na potwierdzenie tezy – twierdzi w swojej opinii Michał Guć, prezydent Gdyni.

Według niego warto zrezygnować z tej zmiany. Niech same samorządy decydują, czy chcą odbierać śmieci z biurowców czy hoteli. W przepisach powinny się znaleźć natomiast zachęty dla gmin, by chciały to robić. – Zachętą byłaby na pewno ustawowa możliwość udzielania zamówienia publicznego na odbieranie i zagospodarowanie odpadów w trybie powierzenia – uważa Michał Guć.

Natomiast Piotr Grzelak, wiceprezydent Gdańska, zwraca uwagę, że objęcie w systemie gminnym wszystkich właścicieli nieruchomości nie oznacza, iż gminy będą odbierać wszystkie śmieci ze swojego terenu. – Poza systemem, tj. ujętym w deklaracjach, pozostają np. odpady pochodzące z obsługi imprez masowych, portów (wytworzone np. na morzu) itp. – wyjaśnia Piotr Grzelak.

Kompostowniki pod kontrolą

Ministerstwo Środowiska proponuje również, by właściciele nieruchomości zostali zwolnieni z obowiązku posiadania pojemnika lub worka na odpady biodegradowalne, gdy mają kompostownik. Ma to zachęcić do korzystania z niego.

Gminy ostrzegają przed tą zmianą.

Stanisław Lipiński, skarbnik Szczecina, twierdzi, że istnieje ryzyko, iż część właścicieli nieruchomości, celem obniżenia wysokości opłaty, jedynie zadeklaruje posiadanie kompostownika. W praktyce jednak nie będzie nim dysponowała lub nie będzie z niego korzystała. Rzetelna weryfikacja rzeczywistego zagospodarowywania odpadów komunalnych w przydomowych kompostownikach na terenie dużych miast (np. Szczecin) może być zaś niemożliwa. Gminy powinny mieć możliwość decydowania o tym, czy ze względu na specyfikę gminy zasadne jest wprowadzenie zwolnienia dla właścicieli nieruchomości posiadających kompostowniki.

Ministerstwo Środowiska proponuje nałożenie na właścicieli nieruchomości obowiązek selektywnego zbierania odpadów.

Zdaniem władz Sopotu spowoduje to negatywne skutki społeczne i zwiększy koszty finansowe funkcjonowania systemu. Propozycja nie rozwiąże problemu segregacji, tylko zwiększy koszty, ponieważ osoby, które dotychczas uczciwie deklarowały brak segregacji, i tak wnosiły wyższe opłaty.

Z lokalnych doświadczeń wynika, że tylko ciągła edukacja poprawia wskaźnik segregacji u źródła, a nie system kar.

Proponowane rozwiązanie spowoduje negatywne skutki społeczne i zwiększy koszty finansowe funkcjonowania systemu.

Projekt podnosi stawki opłat za brak selekcji. Dziś wynoszą maksymalnie dwukrotność najwyższej stawki opłaty, a po zmianach będzie to już czterokrotność.

Nowe przepisy regulują również sposób ich nakładania. Firma odbierająca odpady powiadomi gminę, że właściciel nie selekcjonuje śmieci. Następnie wójt, burmistrz, prezydent miasta określi w decyzji wysokość sankcji.

Gmina Kartuzy nie zgadza się ze zmianą. Jej zdaniem tak drastyczna podwyżka stawki opłaty spowoduje lawinę zmian deklaracji na odpady segregowane, co nie we wszystkich przypadkach przełoży się na wysoką jakość segregacji. Wpłynie jedynie na konieczność podwyższenia opłaty od właścicieli nieruchomości prowadzących i deklarujących selektywną zbiórkę odpadów.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL