fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo dla samorządów

Pomysły samorządów na uregulowanie najmu krótkoterminowego

Z powodu liczby turystów, zachowanie części z nich podczas noclegów szczególnie przeszkadza mieszkańcom Krakowa.
AdobeStock
Niektóre miasta domagają się uregulowania najmu krótkoterminowego, z którego coraz częściej korzystają turyści. Nie chcą, by takie udostępnianie kwater odbywało się w szarej strefie.

Związek Miast Polskich postuluje o pilne podjęcie prac legislacyjnych zmierzających do uregulowania najmu krótkoterminowego. Według niego udostępnianie mieszkań turystom zaczęło się nasilać wraz z rosnącą popularnością takich platform rezerwacyjnych, jak Booking, Airbnb.

Za uporządkowaniem rynku opowiedziały się też w ostatnim czasie Kraków i Sopot, gdzie radni przyjęli skierowali do Sejmu i rządu rezolucję w tej sprawie.

Skala zjawiska

Z danych firmy analitycznej AirDNA liczba aktualnych ofert najmu mieszkań oraz pokoi w polskich miastach wynosi (stan na 28 maja 2018 r.): Kraków – 5482, Warszawa – 4882, Trójmiasto – 3125 (Gdańsk – 1984, Sopot – 609, Gdynia – 532), Wrocław – 1719, Poznań – 785, Zakopane – 764.

ZMP uważa, że obowiązujące w Polsce przepisy nie regulują w wystarczający sposób najmu krótkoterminowego, pozostawiając wynajmującym całkowitą swobodę w tym zakresie.

Nie obowiązują w naszym kraju nawet licencje i obowiązek rejestracji jak w krajach Europy Zachodniej .

Wpływa to negatywnie na sytuację mieszkańców miejscowości turystycznych. Z podobnymi problemami od dawna borykają się miasta turystyczne w wielu europejskich krajach. Tam jednak władze lokalne dostały narzędzia, pozwalające skutecznie walczyć z patologicznymi zjawiskami, jakie niejednokrotnie niesie dla wspólnot samorządowych najem krótkoterminowy.

Tymczasem w Polsce najem krótkoterminowy w wielu miastach już dziś spowodował znaczne podniesienie stawek najmu mieszkań, bowiem ich właściciele zamiast wynajmować mieszkania na dłużej, przestawiają się na najem na doby, dający obecnie wyższe stopy zwrotu.

Mieszkańcy nie śpią

W efekcie liczba mieszkań ofertowanych do najmu na długi termin spada, a ceny drastycznie rosną.

Zdaniem ZMP najem okazjonalny często okazuje się uciążliwy dla lokalnych społeczności. Najemcy, wykorzystując swoją anonimowość, są w stanie swoim zachowaniem zdestabilizować życie mieszkańców miast. Wielu z nich zachowuje się głośno, imprezuje, zakłóca ciszę nocą. Wynajmujący unikają zaś wzięcia odpowiedzialności za zachowanie swoich klientów, ignorując zasady dobrego sąsiedztwa oraz współżycia w ramach lokalnej społeczności.

ZMP wróciło się ministra sportu i turystyki o podjęcie inicjatywy legislacyjnej, która pozwoli na rozwiązanie coraz bardziej palącego problemu polskich miast.

Będą zmiany

Przedstawiciele tego resortu wiedzą o problemie i zapewniają, że pracują nad przepisami, którego go rozwiążą. Zgodnie ze wstępnymi założeniami obiekty najmowane jednorazowo maksymalnie do 30 dni będą podlegać rejestracji. Regulacja w tej sprawie ma zacząć funkcjonować pod koniec 2019 roku.

Pojawiają się też głosy rozsądku. Eksperci uważają, że co prawda w największych miastach faktycznie wprowadzono takie ograniczenia – maksymalnie 60, 90 lub 120 dni w roku. Tyle że tam dochodzi do niekontrolowanego wręcz napływu turystów i rosnących stawek wynajmu lokali na cele mieszkaniowe (a w efekcie „wypychanie" stałych mieszkańców z centrów miast). W Polsce apartamenty wynajmowane w modelu krótkoterminowym generują tysiące miejsc pracy – są to nie tylko właściciele nieruchomości, ale też osoby i firmy obsługujące ten rynek, w tym serwis sprzątający, pralnie, firmy dostarczające wyposażenie. ©?

Opinie

Katarzyna Gądek

zastępca dyrektora wydziału promocji i turystyki w Urzędzie Miasta w Krakowie, członek Komisji Turystyki ZMP

Rynek usług hotelarskich się zmienia. Coraz bardziej popularny jest w miejscowościach turystycznych najem krótkoterminowy. Tymczasem obowiązujące przepisy nie nadążają za tym trendem. Mianowicie przewidują, że przedsiębiorcy, którzy świadczą tego rodzaju usługi, muszą zarejestrować się w ewidencji niekategoryzowanych obiektów noclegowych prowadzonej przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) i płacić podatki. Wielu właścicieli lokali działa w szarej strefie. Szuka klientów na platformach internetowych i nie rejestruje swojej działalności w gminie. To źle. Naszym zdaniem czas najwyższy to zmienić. Powinny zostać przygotowane przepisy, które dotyczyłyby także i usług świadczonych przez tego rodzaju platformy. ©?

Marlena Kosiura

ekspert portalu InwestycjewKurotach.pl

Masowe udostępnianie apartamentów turystom rodzi wiele konsekwencji: od kwestii bezpieczeństwa przez sprawy podatkowe, kończąc na codziennym życiu mieszkańców miast. Nie mamy w Polsce i na razie mieć nie będziemy (poza Krakowem) masowego napływu turystów, który doczekał się już nawet swojej nazwy „overtourism" (przeturystycznienie). Nasze miasta jeszcze długo nie będą przyciągać takich rzesz turystów jak Paryż, Barcelona, Madryt, Majorka czy Berlin. Tam wprowadzenie ograniczeń było konieczne. U nas należałoby raczej myśleć o porządkowaniu rynku, a nie jego regulowaniu. Niewątpliwie ustalenie jasnych zasad, np. wprowadzenie publicznego rejestru wynajmu mieszkań na doby, jest potrzebne z punktu widzenia wpływów podatkowych do budżetu państwa. Nikt z profesjonalnie działających właścicieli mieszkań i firm zarządzających najmem krótkoterminowym w Polsce tego się nie boi. ©?

Jak radzą sobie w Europie i w USA

Ograniczenia dotyczące udostępniania mieszkań turystom powoli wchodzą w życie w większości miast i regionów popularnych turystycznie.

- San Francisco – po latach przepychanek w 2014 roku wprowadzono regulacje na poziomie miasta, zgodnie z którymi wynajmować turystom można nie dłużej niż 90 dni w roku, mieszkanie musi być zgłoszone do rejestru prowadzonego przez miasto, a rozpoczęcie działalności możliwe jest po opłaceniu wpisowego (początkowo było to 50 dolarów). W czerwcu 2016 roku władze miasta poszły jeszcze dalej – przerzuciły na Airbnb obowiązek pilnowania regulacji i nałożyły nakaz usuwania z bazy portalu nieruchomości, które nie są wpisane do miejskiego rejestru.

- Berlin – od 1 maja 2016 roku w Berlinie obowiązuje zakaz najmu przez platformy rezerwacyjne całych mieszkań. Dozwolone jest jedynie wynajmowane pokoi, ale to też pod warunkiem, że właściciel lokum jest przez cały czas najmu w mieszkaniu. Za nieprzestrzeganie regulacji grozi kara – nawet 100 tys. euro. Planowane są kolejne zmiany, m.in. ograniczenie liczby dni najmu do 90 w roku, ale dopiero w przypadku drugiej nieruchomości należącej do właściciela.

- Paryż – wprowadził pierwsze ograniczenia najmu przez Airbnb w maju 2017 roku. Zaczęło się od podatku turystycznego oraz zacieśnienia kontroli obejmującej właścicieli mieszkań. Liczbę dni, w których można udostępniać lokum turystom, od 1 marca 2018 roku ustalono na nie więcej niż 120 dni w roku, ale pod warunkiem, że w pozostałych okresach (przez minimum osiem miesięcy) mieszkanie muszą zajmować osoby wynajmujące lokal długoterminowo w celach mieszkalnych. Dodatkowo od października 2017 roku właściciele mieszkań muszą je zgłaszać w specjalnym rejestrze, bez dokonania tego najem lokalu jest nielegalny.

- Barcelona – do legalnego najmu mieszkania na doby potrzebne jest uzyskanie licencji. Wynajem możliwy jest tylko przez 120 dni w roku, a goście muszą opłacać podatek turystyczny. Co więcej jedna osoba może wynająć tylko jedno mieszkanie w centrum miasta, nawet jeśli wynajmujący posiada więcej nieruchomości. Miasto wzięło pod lupę jednak nie tylko właścicieli nieruchomości – od 2016 roku kary pieniężne nakłada także na serwisy rezerwacyjne, które zamieszczają mieszkania właścicieli nieposiadających licencji. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA