fbTrack

Prawo dla samorządów

Brak podatku to może być zysk

Rada gminy w corocznej uchwale nie musi zapisywać najwyższych stawek podatku, np. od budynków, lecz uchwalić może stawki niższe lub nawet symboliczne
materiały prasowe
W Polkowicach nie będzie podatku od budynków mieszkalnych. To kolejna gmina w Polsce, która postanowiła uwolnić swoich mieszkańców od tej daniny.

Podatek od nieruchomości stanowi jedno z podstawowych źródeł dochodów samorządowych. Ma on jednak różne oblicza. Co innego bowiem podatek od gruntu, a co innego od budynku mieszkalnego czy budynków z przeznaczeniem na działalność gospodarczą lub budowli. Maksymalną wysokość tych podatków co roku określa Ministerstwo Finansów. Rada gminy, w uchwale podejmowanej co roku, nie musi zapisywać najwyższych stawek lecz uchwalić niższe lub nawet symboliczne, np. 1 grosz/mkw. dla budynków mieszkalnych. Może też zwolnić całkowicie z tego obowiązku na mocy ustawy o samorządzie gminnym i ustawy o podatkach i opłatach lokalnych.

Niewielka strata

Na razie z tej możliwości skorzystała Września, Lubin i obecnie Polkowice. Co skłoniło te samorządy do podjęcia uchwał w tej sprawie?

– Najpierw zwolniliśmy ludzi z podatku od psów i kotów, potem z podatku od nieruchomości mieszkalnych. Obecnie wprowadziliśmy bezpłatną komunikację. To były odważne decyzje, bo wszak do budżetu nie wpłynęły z tego tytułu dochody. Ale obliczyliśmy, że wobec dochodów budżetowych w wysokości 350 mln zł rezygnacja z około 1 mln zł z tytułu zniesienia wspomnianych dochodów to niewiele. Likwidacja tych podatków pozwoliła również ograniczyć biurokrację. Zwolniliśmy około 25 procent urzędników – mówi Jacek Mamiński z Urzędu Miasta Lubin. Lubiński samorząd obliczył również, iż nawet wzrost cen energii o 50 procent pozwoli na utrzymanie przywilejów dla mieszkańców. W podobnej sytuacji znajdują się Polkowice. Samorządowcy obliczyli, że dzięki zwolnieniu z podatku od budynków mieszkalnych w kieszeni tysięcy mieszkańców gminy pozostanie od kilkudziesięciu do nawet kilku tysięcy złotych rocznie. Zwolnienie z podatku od nieruchomości dotyczy właścicieli domów, garaży, jak i mieszkań. Polkowice mają obecnie dobrą sytuację finansową, a zatem, jak twierdzą władze, to właściwy moment na likwidację tego podatku.

Samorządowcom we Wrześni chodziło o zatrzymanie w 30-tysięcznym mieście dojeżdżających pracowników budującej się tam fabryki koncernu Volkswagena. – To się chyba udało, ponieważ w 2017 roku osiągnęliśmy najwyższy wskaźnik oddanych do użytku mieszkań na głowę mieszkańca – poinformował Tomasz Kałużny, burmistrz Wrześni. – Do budżetu nie wpływa co roku około 300 tys. zł, ale za to Volkswagen zaczął płacić duże podatki od nieruchomości, a ja uważałem, że mieszkańcom należy się rekompensata za trudy budowy fabryki.

Przynajmniej symbolicznie

Są też gminy, które nie tyle zlikwidowały podatek, ile go zmniejszyły do wysokości symbolicznej. – Byliśmy chyba pierwszą gminą w Polsce, która radykalnie zmniejszyła wysokość podatku od nieruchomości mieszkalnych. W 2006 roku postanowiliśmy, iż jego wysokość wyniesie 1 grosz za metr kw. Nie chcieliśmy zupełnie likwidować tego podatku, ponieważ jestem zdania, iż ludzie powinni płacić podatki – powiedział „R" Włodzimierz Konończuk, burmistrz gminy Michałowo, liczącej siedem tysięcy mieszkańców. Za tą decyzją stała konieczność powstrzymania ucieczki ludzi z gminy i stworzenia im nowych miejsc pracy. W ślad bowiem za zminimalizowaniem podatku do nieruchomości mieszkalnych rada gminy przegłosowała przyłączenie terenów Michałowa do Suwalskiej SSE z nadzieją na pojawienie się inwestorów. To akurat nie do końca się udało, przyznał burmistrz.

W Kleszczowie, najbogatszej gminie w Polsce, obowiązuje również niska stawka podatku do nieruchomości mieszkalnych, tj. 10 gr za metr kw. Taką decyzję podjęli radni trzy lata temu. – Ale w 2017 roku zarząd zaproponował podniesienie tej stawki do 11 groszy. Radni się nie zgodzili – powiedziała Maria Cłapka, skarbnik gminy. Czy nowa rada wobec wyzwań finansowych w przyszłym roku zgodzi się na podniesienie tej stawki? Będą negocjacje.

Niechęć i obawy

Gminy bez podatku od nieruchomości mieszkalnych czy też z symbolicznym podatkiem stanowią margines społeczności samorządowych. Samorządowcy zdają sobie sprawę, iż ludzie przyzwyczajają się do przywilejów i podjęcie decyzji o przywróceniu bądź podwyższeniu podatku będzie trudne do przeprowadzenia nawet w sytuacji pogorszenia się warunków finansowych. W nieco lepszej sytuacji znajdują się gminy, w których obowiązuje symboliczny podatek, ale jak pokazuje przykład Kleszczowa, równie trudno tam o zmianę. Wydaje się zatem, że takie gminy będą nadal stanowiły margines.

Wojciech Długoborski przewodniczący Unii Miasteczek Polskich, radny powiatu gryfińskiego

Podatek od nieruchomości stanowi podstawę dochodów własnych gminy. Zwolnienie z nich w jakiejkolwiek formie oznacza zubożenie budżetu. Absolutna większość gmin z tym się zgadza, dlatego rezygnacja z jego części lub symboliczne naliczenie podatku od budynków mieszkalnych dla mieszkańców stanowi rzadkość w działalności samorządów. To rozwiązanie populistyczne i trudno mi to inaczej nazwać jak nadużyciem w stosunku do mieszkańców własnej gminy, ale też innych. Zdaję sobie sprawę, że ustawa o samorządzie gminnym i ustawa o podatkach i opłatach lokalnych dopuszcza to rozwiązanie, jednak zdrowy rozsądek nie pozwala z niego skorzystać gminom.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL