fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Branża outsourcingu w rekrutacyjnych tarapatach

materiały prasowe
W ubiegłym tygodniu wybrałem się na pierwsze ogólnopolskie spotkanie branży outsourcingu organizowane przez Polskie Stowarzyszenie Marketingu. Przedstawiciele firm z branży contact center mieli okazję zapoznać się z badaniami SMB, z których wynikało to, co od dawno już było wiadome – praca w call center nie jest absolutnie marzeniem młodych ludzi, i to niezależnie od miejsca zamieszkania. Z czego wynika ta niechęć do pracy „na słuchawce"?
Od wielu lat prowadzę projekty rekrutacyjne do firm z tej branży i mogę śmiało powiedzieć, że firmy w dużej mierze same są sobie winne.
Praca w call center polega na wykonywaniu połączeń wychodzących (outbound) bądź też odbieraniu telefonów od klientów (inbound), zarówno indywidualnych, jak i firmowych. Firmy typu call center najczęściej zajmują się dzwonieniem w celu sprzedania produktu bądź usługi ich klienta. W Polsce przyjęło się, że przedsiębiorstwa wolą utrzymywać infolinie dla klientów w ramach swoich struktur. Tłumaczą to możliwością utrzymania pełnej kontroli nad jakością pracy. Branża outsourcingu ma więc małe szanse na pozyskanie klientów na infolinie przychodzące i prowadzi dość krwawą walkę o kontrakty outbound. Duża konkurencja stale pojawiających się na rynku nowych graczy (w większości małych firm powstających do konkretnego projektu) powoduje, że ceny tych usług oraz forma współpracy z ich klientami uległy znacznej erozji. Praca na zasadzie „success fee" stała się standardem i znaczny odsetek firm deklaruje, że stanowi ona aż 70 proc. ich portfela. Klienci wykorzystują ten wyścig szczurów i potrafią jednocześnie przekazać kilku firmom call center tę samą bazę klientów do obdzwonienia bądź też sugerują zakup jakiejś bazy konsumenckiej na rynku (prym w tym procederze wiodą telekomy). A takich baz na polskim rynku jest wyjątkowo mało. To prowadzi do sytuacji, w której ten sam konsument jest atakowany w krótkim odstępie czasu przez kilka osób z identyczną ofertą. Następstwem tego jest stale pogłębiająca się niechęć do branży, również po stronie młodych ludzi, którzy sfrustrowani nie chcą podejmować w niej pracy. Konsultanci telefoniczni są zazwyczaj wynagradzani dość niskimi stawkami godzinowymi (12–18 zł/h) oraz premią za sukces. W przypadku braku sprzedaży nie osiągają oczekiwanego wynagrodzenia i rezygnują z pracy, jednocześnie zrażając do niej swoich znajomych. Fluktuacja kadr w sektorze contact center sięga nawet 50 proc., czyli de facto większość firm odnawia swoje zatrudnienie w ciągu dwóch lat. Nie ma więc miejsca na jakość, szkolenia oraz stworzenie przyjaznego środowiska pracy. Uważam jednak, że dla młodego człowieka, który w przyszłości chciałby pracować w sprzedaży, ten rodzaj zajęcia jest doskonałym treningiem, który pozwoli mu na zdobycie wielu ciekawych doświadczeń w zakresie rozmów z klientami, w tym jakże często bolesnych negatywnych reakcji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA