fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Postępowanie podatkowe

MDR: fiskusowi raportują już wszyscy i wszystko

123RF
Surowe kary, niejasne przepisy i brak oficjalnej bazy powodują, że z ostrożności wielu doradców i podatników przekazuje urzędnikom więcej niż potrzeba.

Wprowadzony 1 stycznia 2019 r. obowiązek raportowania schematów podatkowych tzw. MDR od początku budził kontrowersje i wątpliwości. Początkowo blady strach padł na firmy, które na co dzień zajmują się doradzaniem w podatkach. Po ponad pół roku raportowanie zaczyna spędzać sen z powiek nie tylko profesjonalistów, ale zwykłych podatników. Dziś MDR nie boją się już tylko ci, którzy nic lub niewiele o nich wiedzą – zgodnie twierdzą eksperci podatkowi.

Niepewność i strach

– Obowiązujące od początku tego roku regulacje dotyczące MDR zasadniczo stanowią implementację prawa unijnego. Prędzej czy później Polska musiałaby je wprowadzić. Problemem jest jednak to, jak zostało to zrobione przez naszego ustawodawcę – mówi Michał Roszkowski, radca prawny, doradca podatkowy, partner w kancelarii Accreo.

Jak wyjaśnia ekspert, o ile ustawodawcy unijnemu chodziło o to, by raportowaniem objąć transakcje transgraniczne, o tyle polski ustawodawca poszedł trzy kroki dalej i objął tym obowiązkiem także transakcje krajowe. I to jest praprzyczyną obecnej niepewności wśród doradców oraz ich klientów.

– Niejasne przepisy i jeszcze bardziej niejasne objaśnienia do nich doprowadzają do absurdalnych sytuacji. Doradcy raportują to, o co wcześniej pytali już skarbówkę we wniosku o interpretację, która przecież sama w sobie jest „samodonosem". To dublowanie obowiązków, które i tak wymagają czasu – zauważa Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Kolibski, NIkończyk, Dec & Partnerzy.

Jak wyjaśnia Nikończyk, rośnie presja i strach przed MDR.

– Dla profesjonalistów, doradców podatkowych, radców prawnych czy adwokatów – niewywiązanie się z obowiązku raportowania może skończyć się utratą uprawnień. Ich klientom za brak odpowiednich procedur grożą poważne sankcje finansowe. A ponieważ nie do końca wiadomo, co powinno być zaraportowane, wiele firm dla pewności raportuje wszystko – tłumaczy ekspert.

Podobne obserwacje ma Daniel Więckowski doradca podatkowy, dyrektor w RSM Poland. Zauważa, że dla doradcy lepszym wyjściem jest coś zaraportować, bo wystarczy najniższy wymiar grzywny, żeby stracić prawo do wykonywania zawodu.

W jego ocenie coraz bardziej świadomą zagrożeń grupą oprócz promotorów, czyli tych, którzy doradzają oraz ich klientów, tzw. korzystających, stają się ci z kategorii tzw. wspomagających. To księgowi, notariusze, biegli rewidenci, którzy w związku z wykonywaniem swoich obowiązków mogą – niejako przy okazji – pozyskać wiedzę o planach podatkowych klientów.

Zdaniem Macieja Kordalewskiego, starszego konsultanta podatkowego w kancelarii Martini i Wspólnicy, dziś nie boją się tylko ci, którzy nic lub niewiele wiedzą o MDR.

– Klientowi, który się dowiaduje, że za brak procedury wewnętrznej dotyczącej MDR grozi kara do 2 mln zł, a za niezaraportowanie schematu do 10 mln zł. Włos jeży się na głowie – mówi Kordalewski.

A wszystko potęguje brak jasnych reguł i niepewność jak w przyszłości zachowa się fiskus.

– O poziomie absurdu może świadczyć to, że pojawiają się pytania, czy procedura MDR ma zastosowanie np. do najnowszej ulgi dla młodych czy do firmy, której handlowiec zachwalający korzyści płynące z leasingu wspomni coś o kosztach. Trudno się więc dziwić, że klienci panikują, ale MDR boimy się wszyscy – przyznaje Roszkowski. Dodaje, że powodem nie jest obowiązek raportowania, a to, że nie wiadomo, co raportować.

Koszty po obu stronach

Eksperci nie kryją, że raportowanie wymaga dodatkowego czasu pracy, co przekłada się na koszty. Poważną bolączką jest też brak oficjalnej bazy schematów podatkowych. Co więcej, negatywne skutki masowego raportowania MDR powoli zaczyna odczuwać samo państwo.

– Aparat skarbowy dostaje zadyszki. Urzędnicy, do których spływają tysiące MDR, nie nadążają z analizami, o czym świadczą coraz dłuższe terminy nadawania tzw. NSP, czyli numeru schematu podatkowego – zauważa Roszkowski.

Pewną nadzieję na uspokojenie sytuacji eksperci pokładają w kolejnych objaśnieniach do MDR, które na jesieni planuje wydać resort finansów.

– Pytanie tylko, czy będą one jasne i jednoznaczne. Jeśli nie, pogłębią tylko chaos i histerię – zastrzega Nikończyk.

Mariusz Korzeb doradca podatkowy, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich

Regulacje wprowadzone do polskiego porządku prawnego dotyczące obowiązku raportowania schematów podatkowych (ang. Mandatory Disclosure Rules) są wyjątkowo skomplikowane. Stan niepewności pogłębiają także wydane do nich objaśnienia przez Ministerstwo Finansów. Projektodawca do kilku artykułów przygotował ponad sto stron wyjaśnień, które niekiedy podają w wątpliwość literalne brzmienie samych przepisów. Taki stan rzeczy potęguje poczucie braku pewności prawa wśród podatników. Przedsiębiorcy, jak również doradcy podatkowi w obawie przed sankcjami zmuszeni zostali do zgłaszania większej ilości informacji, niż wynika to z obowiązków podatkowych. Należy mieć nadzieję, że niebawem nastąpi uporządkowanie procesu raportowania, tak aby nie angażować nadmiernie przedsiębiorców i doradców do wykonywania zbędnych i nikomu niepotrzebnych czynności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA