Postępowanie podatkowe

Wyrok w sporze o odmowę wydania tzw. opinii zabezpieczającej

Fotolia
Skorzystanie z pośrednika, żeby osiągnąć stratę na akcjach to obejście prawa podatkowego.

Tak uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w pierwszym, precedensowym sporze o odmowę wydania tzw. opinii zabezpieczającej, której wydanie przez skarbówkę kosztuje 20 tys. zł. Wyszło na to, że ten wydatek zamiast zabezpieczyć spółkę, skończył się zapłatą wyższego podatku. Sędziowie zgodzili się z fiskusem, że operacja związana ze skupem akcji za pośrednictwem spółki celowej i ich późniejszą odsprzedażą to niedozwolona optymalizacja podatkowa.

Biznes czy podatki

W sprawie chodziło o wieloetapowy proces nabycia akcji przez inwestora strategicznego. Jednym z jego elementów było powołanie spółki celowej, która miała skupić akcje z rynku.

Problem w tym, że podatkowo oznaczało to wygenerowanie znacznej straty. We wniosku o wydanie opinii zabezpieczającej firma zapewniała, że to nie strata podatkowa była głównym powodem skupu akcji przez pośrednika. Zakup akcji bezpośrednio był mniej opłacalny, bo wymuszałby ustanowienie wysokiego zabezpieczenia i kosztownej gwarancji bankowej.

Te argumenty nie przekonały jednak fiskusa. Odmówił wydania opinii zabezpieczającej, bo w sprawie zastosowanie ma klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania. W ocenie urzędników cała czynność miała charakter sztuczny, była pozbawiona treści ekonomicznej. W ocenie fiskusa miała przede wszystkim dać korzyści podatkowe, czyli wygenerować stratę na sprzedaży akcji, którą można korzystnie rozliczyć w CIT. Cele biznesowe i ekonomiczne w opisanej formie, tj. z wykorzystaniem spółki celowej, połączenia jej przez przejęcie i sprzedaż akcji własnych, zdaniem urzędników w porównaniu z korzyścią podatkową były marginalne.

Spółka zaskarżyła odmowę, ale pierwszą rundę o unikanie opodatkowania wygrał fiskus. Warszawski WSA nie miał cienia wątpliwości, że sporna sytuacja miała charakter sztuczny. Spółka celowa została powołana tylko po to, żeby doszło do przejęcia odwrotnego, a w konsekwencji, by rozwodnić kapitał. Chodziło o to, żeby akcje sprzedać za kwotę o wiele niższą niż ta, za którą spółka celowa skupiła je z rynku jako pośrednik. Podatkowo dawało to spółce zysk w postaci dużej straty do odliczenia. W ocenie sądu dla spornego działania nie było innego wytłumaczenia niż wygenerowanie straty, która dawała korzyści podatkowe. A fiskus wykazał, jak wielką korzyść mogła osiągnąć spółka poprzez oszczędności podatkowe.

Konstytucyjna zasada

WSA nie dopatrzył się, by przepisy dotyczące wydawania opinii zabezpieczającej naruszały konstytucję. Jego zdaniem, obecne przepisy w pełnym zakresie niwelują wszystkie wady, na jakie wskazywał Trybunał Konstytucyjny, oceniając wcześniejszą – nieudaną – próbę wprowadzenie klauzuli unikania opodatkowania (K 4/03).

Jak tłumaczył sędzia WSA Sylwester Golec, obecne przepisy, choć posługują się pojęciami nieostrymi, są na tyle precyzyjne, że nie można zarzucić im naruszenia zasady poprawnej legislacji.

Zdaniem Krzysztofa J. Musiała, doradcy podatkowego, partnera w kancelarii Musiał i Partnerzy, to pierwsze orzeczenie sądu dotyczące tzw. klauzuli unikania opodatkowania budzi poważne wątpliwości. Zwraca uwagę, że uznanie danej czynności za zmierzającej do unikania opodatkowania wymaga od organów państwa, w tym sądów, doskonałej znajomości specyfiki danego rynku. A z tym może być różnie, co jak w soczewce widać w spornej sprawie, gdy chodzi o skup akcji przez podmiot trzeci i późniejszą odsprzedaż.

– Na rynku finansowym tego typu transakcje mają na celu utrzymanie kursu akcji, a efekt podatkowy jest skutkiem osiągnięcia celu, nie zaś celem samym w sobie – podkreśla ekspert.

Nie ma też wątpliwości, że występowanie o opinię zabezpieczającą w przypadku już dokonanych transakcji to jak samodenuncjacja, bo każda wątpliwość będzie rozstrzygana na niekorzyść podatnika.

– W praktyce, jeśli spółka opisała we wniosku scenariusz, który już się ziścił, może spodziewać się kontroli. A jeśli rozliczyła podatkowo stratę powstałą na sprzedaży akcji, urzędnicy będą mogli jej zarzucić, że to obejście prawa, wyrzucić ją z kosztów i zażądać zapłaty zaległego podatku wraz z odsetkami – wyjaśnia Musiał.

Wyrok nie jest prawomocny. ©?

Sygn. akt III SA/Wa 2226/17

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Konrad Filip Turzyński - doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Kolibski Nikończyk Dec&Partnerzy

Jako że ta sprawa dotyczy stosowania przepisów ogólnej klauzuli obejścia prawa podatkowego, to rozstrzygnięcie będzie precedensowe. A jego treść zaważy na przyszłych podobnych orzeczeniach. Sprawy klauzulowe należą jednak do najbardziej skomplikowanych. Kluczowy będzie tu więc sposób sformułowania uzasadnienia pisemnego przez sąd. Miejmy nadzieję, że podatnicy dostaną od sądów administracyjnych możliwie precyzyjne wytyczne co do zakresu stosowania klauzuli. Pozostawienie zbytniej swobody organom podatkowym co do interpretacji transakcji przez pryzmat klauzuli obejścia prawa skończy się moim zdaniem bardzo źle.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL