fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Postępowanie podatkowe

Zamrożone terminy zmieniły się w tykającą bombę

Adobe Stock
Wiele firm zajętych walką o przetrwanie może przegapić czas na złożenie odwołania lub skargi.

Najbliższe tygodnie to będzie prawdziwy armagedon dla podatników. Po odmrożeniu tarczą 3.0 większości terminów wielu z nich musi szybko przeanalizować, ile czasu zostało im na złożenie odwołań, zażaleń czy skarg. A w kolejce czekają kolejne obowiązki odsunięte w czasie. Za kilka dni firmy będą musiały znaleźć pieniądze na zapłatę CIT i PIT.

Zawieszenie terminów na okres narodowego lockdownu to dobre rozwiązanie – oceniają eksperci. Efektem ubocznym będzie jednak ich skumulowanie w czasie, co może zmieść z powierzchni ziemi niejedną firmę. Zwłaszcza że pandemia się nie skończyła, a prowadzenie biznesu nadal przypomina stąpanie po cienkim lodzie.

Czytaj też:

Trudne wyliczanki

Na pierwszy ogień idą właśnie podatnicy, którzy korzystali z zawieszenia biegu terminów wprowadzonego tarczą 2.0, a odwieszonych tarczą 3.0.

– Pierwotnie wolą ustawodawcy terminy np. do złożenia odwołania, zażalenia czy skargi do sądu administracyjnego miały być zamrożone na okres obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu Covid-19 – przypomina Michał Wojtas, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL. Efekt był taki, że termin albo w ogóle nie zaczynał biec, albo ulegał zawieszeniu.

– Nieoczekiwanie ustawodawca postanowił jednak terminy procesowe oraz sądowe odmrozić. I to w błyskawicznym tempie. Dał obywatelom tylko siedem dni okresu przejściowego, który skończył się w ostatni weekend. To zdecydowanie za mało – uważa Wojtas.

Daniel Więckowski, doradca podatkowy, dyrektor w RSM Poland, zgadza się, że czasu może być mało. Do tego pojawiła się wątpliwość, czy siedmiodniowy okres przejściowy upłynął w sobotę 23 maja czy w niedzielę 24 maja.

– Ten jeden dzień może mieć kolosalne znaczenie dla tych, których terminy przed zawieszeniem już biegły. Dziś mają tylko dzień czy dwa na dopełnienie obowiązku – podkreśla Więckowski.

Z podatników, którzy mają pełen czas na dokonanie konkretnej czynności, w najtrudniejszej sytuacji od poniedziałku są ci, których czeka złożenie zażalenia czy zapoznanie się z aktami.

– W tym przypadku termin wynosi tylko siedem dni. Trochę więcej czasu procedura podatkowa daje na odwołanie, bo 14 dni, a 30 jest na złożenie skargi do sądu administracyjnego – przypomina Mariusz Korzeb, doradca podatkowy, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Wiele małych i średnich firm nie zarejestrowało faktu odmrożenia terminów.

– Wiele z nich jest w bardzo złej kondycji finansowej i nie stać ich zwyczajnie na profesjonalną obsługę prawną. A skupiając się na walce o uratowanie biznesu, łatwo przegapić termin – mówi ekspert.

Jeszcze większym problemem będzie kumulacja płatności i obowiązków odsuniętych w czasie.

Kumulacja płatności

– Rozliczenie PIT i CIT zostało odroczone, ale tylko do 31 maja. W praktyce najpóźniej 2 czerwca – bo 1 czerwca to niedziela – na konta skarbówki powinny wpłynąć m.in. CIT i PIT od firm za 2019 r. Na gwałt będą więc potrzebne pieniądze, a kasy wielu firm, które stanęły przez pandemię, świecą pustkami – zauważa Daniel Więckowski.

Do tego dojdzie w krótkim czasie wiele innych obowiązków, takich jak złożenie deklaracji, sprawozdań czy raportów.

– Wszystko wskazuje na to, że w ciągu miesiąca, półtora odwiesi się mnóstwo obowiązków związanych z rozliczaniem podatków, a przecież w pracy służb księgowych niewiele się zmieniło – mówi ekspert.

Prawdziwym szokiem dla podatników może się też okazać powrót do raportowania schematów podatkowych, tzw. MDR.

– To skomplikowana i wywołująca wiele wątpliwości procedura, a za błędy grożą poważne kary. Gdy terminy zostaną odwieszone, masa firm będzie musiała zaraportować MDR z całego okresu „wakacji", czyli kilku miesięcy. Problem będzie spotęgowany tym, że szukanie oszczędności podatkowych na czas pandemii wygeneruje więcej sytuacji, które trzeba zaraportować. Podatników czeka bardzo trudny czas – podkreśla Michał Wojtas.

Ile czasu na odwołanie lub skargę

Podatnicy, zwłaszcza ci, którzy są już w sporach z fiskusem, powinni szczegółowo przeanalizować swoje terminy procesowe, zwłaszcza te, które zaczęły już biec w okresie zamrożenia. Należy pamiętać, że:

- zażalenie wnosi się w terminie siedmiu dni od dnia doręczenia postanowienia;

- przed wydaniem decyzji fiskus wyznacza siedmiodniowy termin do wypowiedzenia się w sprawie zebranego materiału dowodowego;

- odwołanie wnosi się w terminie 14 dni od dnia doręczenia decyzji;

- skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego wnosi się

w terminie 30 dni od dnia doręczenia rozstrzygnięcia

w sprawie np. decyzji podatkowej;

- skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego

wnosi się do sądu, który wydał zaskarżony wyrok lub postanowienie, w terminie 30 dni od doręczenia odpisu orzeczenia z uzasadnieniem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA