fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Postępowanie podatkowe

Koronawirus: korzystasz z pomocy, przygotuj się na kontrolę

AdobeStock
Urzędy sprawdzą, czy przedsiębiorcy mają prawo do preferencji i na co wydają pieniądze.

Tarcza antykryzysowa to realne wsparcie dla wielu firm. Jednak część przedsiębiorców obawia się, że skorzystanie z pomocy ściągnie na nich kolejne kłopoty, np. spór z fiskusem co do tego, czy mieli prawo do preferencji.

Pracownicy skarbówki przyznają nieoficjalnie, że kontrole dotyczące wykorzystania ulg w podatkach ruszą po odwołaniu stanu epidemii. Ich celem nie będzie jednak utrudnianie działalności firm, ale wychwycenie ewentualnych nadużyć.

– Czynności sprawdzające są standardowym działaniem – mówi jeden z urzędników.

Nieprecyzyjny przepis

– Kontrole będą na pewno. Można też spodziewać się sporów, ponieważ przepisy budzą wiele wątpliwości interpretacyjnych. Być może w niektórych sprawach dopiero sąd rozstrzygnie, czy dany przedsiębiorca poniósł określone w ustawie negatywne konsekwencje ekonomiczne – mówi mec. Jarosław Ziobrowski, partner w Kancelarii Kurpisz Ziobrowski.

Chodzi o pojęcie użyte wielokrotnie w przepisach tzw. tarczy antykryzysowej. Poniesienie „negatywnych konsekwencji ekonomicznych z powodu Covid-19" to warunek skorzystania z ulg. Przedsiębiorca może np. zapłacić w późniejszym terminie zaliczki na podatek za pracowników. Zaliczki pobrane w marcu i kwietniu wpłaci do 1 czerwca. Rozliczy też straty na nowych zasadach.

Ministerstwo Finansów wyjaśnia, że przepisy specjalnie nie definiują tego pojęcia, bo każdy przypadek jest inny. „To celowy zabieg ustawodawcy. U każdego podatnika czy płatnika negatywne konsekwencje ekonomiczne mogą przejawiać się w inny sposób" – podaje resort.

Mec. Jacek Matarewicz, lider praktyki VAT, akcyzy i ceł w Kancelarii Ożóg Tomczykowski, zauważa, że problemem bywa podejście niektórych urzędników. – Zdarza się, że urzędy skarbowe już teraz wzywają podatników, by uprawdopodobnili spadek obrotów czy pogorszenie sytuacji finansowej. Takie wezwania nie są na szczęście normą, jednak świadczą o braku zaufania do podatników w sytuacji, gdy większość firm odczuwa skutki kryzysu. Poza tym urzędy żądają przedstawienia danych, które już wcześniej otrzymały, np. w postaci JPK czy deklaracji – mówi mec. Matarewicz.

Zadbaj o dokumenty

Paweł Lewandowski, ekonomista zajmujący się doradztwem biznesowym, uczula na konieczność zachowania należytej staranności w dwóch obszarach. – W razie ewentualnej kontroli należy przedstawić wszystkie czynniki wpływające na pogorszenie sytuacji firmy – mówi.

Urząd ma dane np. o przychodach, ale nie o planowanych przez firmę inwestycjach, które nie dojdą do skutku, czy towarach zalegających w magazynie. Należy dokumentować też zerwane umowy, odwołane zamówienia, a w szczególności opóźnienia czy brak płatności, które mimo zachowania działalności na wcześniejszym poziomie mogą zachwiać płynnością finansową firmy. – Urzędnicy sprawdzą też, na co wydajemy pieniądze. Np. mikroprzedsiędsiębiorca otrzymujący bezzwrotną pożyczkę nie musi przy umorzeniu przedstawić dokumentów potwierdzających wydatki. Ale w trakcie kontroli musi udowodnić, że pokrył nimi bieżące koszty działalności – mówi.

Jarosław Ziobrowski podkreśla, że nie należy rezygnować z pomocy oferowanej w tarczy w obawie przed sporem. – Warto natomiast zadbać o dokładne udokumentowanie sytuacji firmy, która zależy od wielu czynników, np. branży, regionu, rozmiaru przedsiębiorstwa czy sytuacji jego kontrahentów – mówi.

Mec. Matarewicz zwraca uwagę na inny problem. Wsparcie przewidziane w tarczy jest niesłusznie uważane za pomoc de minimis (limit dla jednego podmiotu to 200 tys. euro). Jego zdaniem taka kwalifikacja jest nieprawidłowa w sytuacji, gdy kryzys jest spowodowany globalną pandemią. Nie jest to wybiórcze wsparcie dla pojedynczych podmiotów, tylko pomoc przyznawana z powodów obiektywnych. – Obawiam się, że część firm może mieć problemy z powodu przekroczenia za jakiś czas limitu pomocy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA