fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Postępowanie podatkowe

Paulina Karpińska-Huzior: ulgi kryzysowe kłopotliwe dla firm

Adobe Stock
Rządowa pomoc w pandemii może być przedmiotem sporów przedsiębiorców z państwem. Procesy w tych sprawach mogą się ciągnąć latami, co wynika między innymi ze skomplikowanych przepisów o przedawnieniu zobowiązań – przestrzega Paulina Karpińska-Huzior, doradca podatkowy w kancelarii CMS.

Ustawa antykryzysowa w art. 23 przewiduje odmowę udzielenia przedsiębiorcy pomocy publicznej, gdy ten naruszy nakazy i zakazy przewidziane na okres pandemii. Gdy taka pomoc ma formę ulgi podatkowej, to jak może postąpić urząd skarbowy i ile ma na to czasu?

Wszystko zależy od rodzaju takiej ulgi. Po odroczeniu terminu płatności podatku organ podatkowy może domagać się jego zapłaty nawet po pięciu latach. Wynika to z tego, że ordynacja podatkowa przewiduje zawieszenie biegu przedawnienia. Sprawa się nieco komplikuje, gdy podatek został w części bądź w całości umorzony. Z zasady w części umorzonej takie zobowiązanie wygasa, a zatem zwrot cofniętej pomocy nie powinien mieć charakteru podatku. Takiego charakteru, jak się zdaje, nie nadaje mu ustawa antykryzysowa. Ta bowiem posługuje się pojęciem „zwrotu kwoty stanowiącej równowartość udzielonej pomocy publicznej". Wszystko zatem zależy, jak taki zwrot zakwalifikują organy podatkowe.

Czytaj także:

To jakie pole do działania ma fiskus?

Jeśli organy skarbowe uznają, że zwracana kwota stanowi zwrot dotacji, to będzie on ulegał przedawnieniu, jako że w tym zakresie stosuje się ordynację podatkową. Odsyłają do niej przepisy ustawy o finansach publicznych.

Z obserwacji jednak praktyki działania organów podatkowych wynika, że zdarzało im się dochodzić należności o wątpliwym charakterze, nawet po upływie terminu przedawnienia.

Robiły to w dość zaskakującej formie, bo poprzez złożenie pozwu cywilnego o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia.

Jak to, cywilny pozew o należność regulowaną prawem administracyjnym? Czy to w ogóle dopuszczalne?

Takie procesy rzeczywiście się toczyły. Miałam okazję doradzać klientowi w procesie po złożeniu takiego pozwu. Miał on swój finał w Sądzie Najwyższym, który orzekł, że takie pozwy są niedopuszczalne. Nie można jednak zupełnie wykluczyć, że dochodząc zwrotu pomocy publicznej udzielonej w czasie pandemii, fiskus po upływie terminu przedawnienia sięgnie znów po takie środki, choćby były one wątpliwe i napiętnowane przez SN.

A jak jest z pomocą udzielaną w formie dotacji z Polskiego Funduszu Rozwoju? Tu chodzi o gotówkę, a nie o ulgę.

W zasadzie dość podobnie. Do zwrotu pomocy publicznej udzielanej w formie dotacji stosuje się ustawę o finansach publicznych. Ta z kolei w sprawie terminów przedawnienia odsyła do przepisów ordynacji podatkowej. Trzeba jednak pamiętać, że odesłanie obejmuje również wyjątki dotyczące przerwania i zawieszenia biegu terminu przedawnienia.

Można zatem ogólnie powiedzieć, że w takich sytuacjach władze też będą miały pięć lat na wyegzekwowanie zwrotu udzielonego wsparcia, jednak termin ten może być wydłużony.

Czy warto walczyć z władzami skarbowymi, gdyby usiłowały dochodzić udzielonej pomocy po pięcioletnim terminie?

Nawet trzeba, choć należy przy tym pamiętać, że taka walka w sądzie może być długotrwała i skomplikowana. Wynika to między innymi z nie do końca precyzyjnych przepisów o przedawnieniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA