fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pomorze Zachodnie

Polskie stocznie mogą liczyć na wsparcie samorządów

Dla polskich stoczni perspektywiczna jest produkcja statków specjalistycznych, pogłębiarek, statków do układania kabli oraz jednostek typu coaster, uprawiających żeglugę na Bałtyku.
AdobeStock
Po latach zmian przemysł stoczniowy podnosi się z upadku. Wpisany na listę krajowych inteligentnych specjalizacji, może też liczyć na wsparcie samorządów.

Informacja jest jeszcze gorąca – 15 stycznia 2018 r. Komisja Europejska zgodziła się, by wspierać mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa sektora stoczniowego z pieniędzy dostępnych w aktualnej perspektywie budżetowej. Program regionalnej pomocy inwestycyjnej dla małych i średnich firm z branży ma objąć województwa zachodniopomorskie oraz pomorskie. Regiony mocno lobbowały za taką możliwością. Pomoc dla zachodniopomorskiego wyniesie około 77 mln złotych.

– Wywalczyliśmy w Brukseli zgodę na uruchomienie wsparcia dla naszych firm na innowacje, na rozwój, na badania. To bardzo dobra wiadomość dla gospodarki całego polskiego wybrzeża. Dzięki wyłonieniu regionalnych specjalizacji pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego 2014–2020 zostały ukierunkowane m.in. właśnie na branżę okołostoczniową i logistykę oraz związany z gospodarką morską przemysł maszynowy. Dla całej zachodniopomorskiej gospodarki zarezerwowano aż 342 mln euro, z czego ponad 70 mln euro to środki na cele badawczo-rozwojowe – mówi Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego.

Sektor stoczniowy jest jednym z płuc zachodniopomorskiej gospodarki. Tylko w ramach Szczecińskiego Konsorcjum Okrętowego zrzeszonych jest 70 przedsiębiorstw ze Stocznią Szczecińską na czele, zatrudniających ponad 1500 osób. – Od lat wspieramy szeroko pojętą branżę stoczniową w Szczecinie. Sektor daje zatrudnienie tysiącom osób. Nasza pomoc skupia się na różnego rodzaju projektach infrastrukturalnych. Uzbrajamy tereny, budujemy niezbędne przyłącza i drogi, zapewniamy komunikację miejską. To niezwykle ważne, bo w związku z morskim charakterem miasta to niejako nasz obowiązek – uważa Piotr Krzystek, prezydent Szczecina. Branża stoczniowa znalazła swoje miejsce w „Planie na rzecz odpowiedzialnego rozwoju" Mateusza Morawieckiego.

Zmiany są konieczne

Europejski przemysł stoczniowy się zmienia. Silna pozycja Azjatów, którzy odpowiadają za ponad 95 proc. tonażowo ujętej produkcji okrętowej, jest nie do podważenia. Wielkoseryjna i wielkogabarytowa produkcja kontenerowców do Europy nie wróci. Ale nie oznacza to ostatecznego krachu branży, tylko konieczność szukania swojego miejsca na mapie. Niemiecką specjalnością stały się megajachty oraz statki pasażerskie, które odpowiadają już za 90 proc. wartości zamówień. Dziś największą stocznią naszych sąsiadów jest Meyer Werft, produkująca luksusowe Cruisery. Lürssen Group to z kolei jachty. Thyssen Krupp Marine Systems tradycyjnie zajmuje się zbrojeniówką. To zakłady ważne dla regionalnej gospodarki landów – w Dolnej Saksonii w branży pracuje ponad 6700 osób, w Meklemburgii – Pomorzu Przednim prawie 5000, a w Szlezwiku – Holsztynie około 4500. Od lat sektor jest wpierany przez rząd federalny. Dumą zachodniej sąsiadki Niemiec jest STX France ze stocznią w Saint Nazaire. Ta również musiała dostosować się do dominacji azjatyckiej konkurencji i nastawiła się na wycieczkowce. To wzór dla naszych firm.

Oczywiście ważna jest także produkcja zbrojeniowa, ale nie ona zdecyduje o przyszłości sektora. – Nie jest możliwe, żeby MON podtrzymywał stocznie zamówieniami dla marynarki, zresztą marża na okrętach dla wojska nie jest duża. Na przykład trójmiejska Remontowa Shipbuilding zamówienia rządowe realizuje poniekąd dodatkowo. Nie możemy się porównywać z Francją. Budżet marynarki to jedynie 600 mln zł. W Holandii stocznia wojskowa upadła i przejął ją gigant prywatny, czyli Damen. A przecież Holandia jest od nas silniejsza w dziedzinie zbrojeń morskich i zagranicznych zamówień – twierdzi Maksymilian Dura z portalu Defence 24, komandor porucznik rezerwy.

Sektor prywatny zdaje sobie sprawę ze zmienności i niewielkiej skali zamówień rządowych, dlatego polską przewagą ma być produkcja specjalistyczna oraz rozwijający się rynek offshore, czyli serwisowców, platformowców i statków roboczych, w tym dla górnictwa morskiego oraz elementów morskich elektrowni wiatrowych.

Wspólny wysiłek

Dlatego stocznie i przedsiębiorstwa zachodniopomorskie zaczynają produkować wyszukane jednostki specjalistyczne, np. policki Stalkon wytwarza olbrzymie urządzenia do rozładunku statków. Podobnie jest na Pomorzu. Niszy szukały Remontowa Shipbuilding oraz gdyńskie stocznie Crist SA czy Stocznia Remontowa „Nauta". Profil pomorskiego przemysłu stoczniowego zdominowany jest przez statki drobnicowe, gazowce LNG, statki rybackie, inne statki towarowe, technologie offshore, okręty oraz promy i statki pasażerskie. Tutaj również samorząd wojewódzki stara się wspierać sektor.

– Działający w Gdyni Bałtycki Port Nowych Technologii to projekt Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, spółki z udziałami samorządu województwa pomorskiego, wspierający odbudowę i rozwój przemysłu stoczniowego. To zaplecze, dla firm działających na terenach stoczni, oferuje pomoc we wdrażaniu i transferze nowych technologii oraz nowoczesne laboratoria badawcze – mówi Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego. Pomorze razem ze szczecińskimi sojusznikami walczyło w Komisji Europejskiej o wsparcie dla sektora.

Budżet z Regionalnego Programu Operacyjnego dla firm branży wynosi około 19 mln zł. Pomorskie zabiegało też o ujęcie sektora stoczniowego na liście krajowych inteligentnych specjalizacji. Samorząd wojewódzki uczynił produkcję stoczniową także inteligentną specjalizacją w wymiarze regionalnym. – Bezpośrednio związana z morzem jest specjalizacja „Technologie offshore i portowo-logistyczne", w której kluczową rolę odgrywa branża stoczniowa. Ma wspierać projekty w takich obszarach, jak: konstrukcje i technologie do eksploatacji zasobów morza, pojazdy i jednostki pływające, technologie offshore. Wszystkie projekty w ramach ISP 1 są projektami innowacyjnymi z dużym udziałem prac badawczych i rozwojowych wykonywanych przez jednostki naukowe we współpracy z firmami prywatnymi – dodaje marszałek Struk. Do zawartego w 2016 r. porozumienia na rzecz tej inteligentnej specjalizacji regionu przystąpiło ponad 70 firm, uczelni, instytucji i jednostek naukowych, w tym Akademia Marynarki Wojennej, Akademia Morska w Gdyni, Politechnika Gdańska, Centrum Techniki Okrętowej, Krajowa Izba Gospodarki Morskiej, Polski Klaster Morski oraz zarządy portów w Gdańsku i Gdyni.

Na firmy z szeroko rozumianej gospodarki morskiej otwarty jest, powstający obecnie na terenie portu w Gdańsku, park przemysłowy, czyli Pomorskie Centrum Inwestycyjne. – Chcielibyśmy zainteresować lokowaniem w tym miejscu działalności zwłaszcza mniejsze firmy z branży szkutniczej czy jachtowej zrzeszone m.in. w Pomorskiej Izbie Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw. – mówi Piotr Adamowicz, prezydent Gdańska. – Funkcjonujące w mieście inkubatory, akceleratory, przestrzenie coworkingowe otwarte są również na innowacyjne startupy z branży stoczniowej czy technologii offshore.

Opinia

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska

Miasto Gdańsk stara się wspierać sektor stoczniowy poprzez rozwój całego obszaru znajdującego się w granicach administracyjnych portu, obejmujący również część stoczniową. W pierwszej kolejności realizowane są działania w ramach zadań własnych samorządu, w tym inwestycje transportowe, jak chociażby tunel pod Martwą Wisłą czy Trasa Słowackiego, wspólne projekty unijne z Zarządem Morskiego Portu Gdańsk, inwestycje w transport publiczny. W 2015 roku wprowadziliśmy dedykowane portowi zwolnienia od podatku od nieruchomości dla nowych inwestycji.

Choć wsparcie sektora stoczniowego jest co do zasady zadaniem rządowym, samorząd gdański podejmuje działania wspierające branżę. Ważną rolą jest edukacja i przygotowanie przyszłych pracowników. Prowadzimy szkolnictwo zawodowe na potrzeby przemysłu stoczniowego, w tym w Szkołach Okrętowych i Ogólnokształcących Conradinum czy Centrum Kształcenia Ustawicznego i Zawodowego. Miasto wspiera też powstawanie i rozwój stref przemysłowych poprzez Gdańską Agencję Rozwoju Gospodarczego.

Prawie 100 tys. ludzi pracuje dla branży

Według danych Forum Okrętowego, największej organizacji pracodawców sektora, opracowanych we współpracy z Portalem Morskim, w 2016 roku (najnowsze dane zbiorcze) w Polsce zbudowano 12 jednostek pływających. Nasze stocznie, jako podwykonawcy na zlecenie stoczni zagranicznych, wykonały 37 kadłubów lub częściowo wyposażonych statków.

Na koniec roku 2016 w portfelu zamówień było 21 w pełni wyposażonych jednostek pływających oraz 53 częściowo wyposażone statki lub kadłuby. Centrum Techniki Okrętowej podało, że polskie stocznie wyremontowały i przebudowały w 2016 roku łącznie ok. 560 jednostek. Remonty są bowiem specjalnością naszego sektora stoczniowego. Wartość przychodów za 2016 rok uzyskanych przez firmy z branży, w tym stocznie budujące nowe jednostki, stocznie remontowe oraz dostawców wyposażenia i usług, wyniosła 10,6 mld zł, z czego 19 proc. przyniosła budowa nowych jednostek, 16 proc. remonty i przebudowy, a dostawy wyposażenia i usług pozaremontowych 65 proc. Sektor to 5,2 tys. podmiotów bezpośrednio związanych z przemysłem i 12 tys. firm kooperujących. Wszystkie zatrudniają około 90 tys. osób.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA