fbTrack
REKLAMA

Polskie Orły

Stadion w Sankt Petersburgu: Kormorany na statku kosmicznym

Na tym stadionie w Sankt Petersburgu Polacy rozegrają dwa mecze – ze Słowacją i Szwecją
shutterstock
Areny Euro: Stadion Kriestowski w Sankt Petersburgu, gdzie Polacy rozpoczną mistrzostwa Europy, to jeden z najdroższych obiektów na świecie. Jego budowa kosztowała ponad miliard euro.

Stadion w Sankt Petersburgu, który podczas meczu piłkarskiego może pomieścić 67 800 widzów, powstawał bardzo długo. Zaprojektował go słynny japoński architekt Kisho Kurokawa. Dziś swoje spotkania rozgrywa tam mistrz Rosji Zenit Sankt Petersburg.

Jego kopuła miała przypominać statek kosmiczny, który wylądował u brzegów Zatoki Fińskiej. Kurokawa wcześniej zaprojektował podobny stadion, który stanął w japońskim mieście Toyota. Kriestowski to jego młodszy, ale większy brat.

Stadion gościł już Puchar Konfederacji (2017) i mecze finałów mistrzostw świata (2018). Teraz odbędzie się na nim siedem spotkań Euro (cztery zaplanowane pierwotnie uzupełniły trzy, które miał zorganizować Dublin), a za rok Rosjanie będą gospodarzem finału Ligi Mistrzów.

Stadion ma wysuwaną na zewnątrz murawę, centrum zdrowia i urody, kryty basen oraz taras widokowy na koronie. Polacy w fazie grupowej odwiedzą go dwukrotnie. Zagramy w Sankt Petersburgu ze Słowakami oraz Szwedami.

Wielofunkcyjny gigant, który może być także areną koncertów z 80-tysięczną widownią, rodził się w bólach. Podczas budowy okazało się, że rozsuwany dach przeciekał i pękał na mrozie, więc trzeba było wymienić cały mechanizm. Podobno w niektórych miejscach brakowało okablowania.

Stadion jest położony na wyspie, więc jego obsługa wymagała budowy dodatkowego mostu oraz stacji metra, co także wpłynęło na koszty inwestycji. Skandale korupcyjne oraz zmiany w planie projektu sprawiły, że koszty budowy w ciągu kilku lat wzrosły siedmiokrotnie. – Cała Rosja nazywa ten stadion pomnikiem korupcji. Nie wiemy, ile ukradziono. Na głowy kibiców kapie woda, przecieka też dach. Nasz gubernator powiedział, że to wina kormoranów, które go podziobały – mówił w reportażu Katarzyny Górniak dla TVN 24 dziennikarz Siergiej Kagiermazow.

Kiedy mecz otwarcia na obiekcie w Sankt Petersburgu rozgrywały Zenit i Urał Jekaterynburg, trawa była brązowa i odrywała się od murawy płatami. Rolnik Roman Ponomarjew, prywatnie kibic, zbudował na swoim polu odpowiednik stadionu, tyle że z 4,5 tys. słupów słomy.

Władzom Zenita wiejski stadion przypadł do gustu, więc sprezentowały autorowi bilet na mecz. Na pewno nie spodobał się jednak wszystkim, skoro Ponomarjew na tablicy informacyjnej napisał: „Podczas budowy nie ukradziono ani jednego rubla".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA