fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polskie Orły

Lewandowski sam nie wygra

Robert Lewandowski
Fotorzepa/Piotr Nowak
Robert Lewandowski na mundialu potrzebuje mocnego wsparcia, jeśli mamy mieć jeszcze większą satysfakcję niż podczas Euro.

Kibice w większości nie zaprzątają sobie głowy szczegółami. Działa magia skuteczności Roberta Lewandowskiego. Modlitwy o jego zdrowie są uzasadnione, bo kiedy go nie ma, to reprezentacja nie strzela bramek. Mieliśmy taki przypadek w dwóch listopadowych meczach towarzyskich, z Urugwajem i Meksykiem. Lewandowski wrócił na pierwszy tegoroczny sparing - z Nigerią, ale skuteczności to nie poprawiło. Kiedy strzelił gola w kolejnym spotkaniu, z Koreą, spokój powrócił.

Gdzieś tam w głowach kibiców tkwi niepewność. Polacy zakończyli eliminacje do mistrzostw świata na pierwszym miejscu w grupie, ponosząc porażkę tylko w jednym meczu, z Danią (ale aż 0:4). W Kopenhadze nawet Lewandowski nie pomógł. Potem wszystko wróciło do normy. Czy na pewno?

Na dwa miesiące przed rozpoczęciem turnieju w Rosji nie bardzo wiemy w jakim składzie wystąpi reprezentacja Polski. Trudno oceniać szanse kogoś, o kogo zaletach i wadach nie wiemy wszystkiego. Tym bardziej, że Adam Nawałka nie może się zdecydować jakim systemem powinna grać reprezentacja. System to ustawienie zawodników na boisku. Co jest korzystniejsze dla naszej drużyny - trzech czy czterech obrońców? Jeden Lewandowski z przodu, czy z partnerem obok siebie? Ilu powinno być pomocników?

Pewne ręce

Tylko z obsadą bramki nie ma kłopotów. Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny grają na podobnym poziomie. Przeszli podobną drogę - od Legii po Premier League. Różnica polega na tym, że Fabiański co tydzień staje przeciw najlepszym napastnikom świata, broniąc bramki zagrożonej spadkiem z Premier League Swansea, a Szczęsny częściej ogląda z bliska Luigiego Buffona, siedząc na ławce Juventusu. Buffon jest znakomity, ale więcej można się nauczyć grając, a nie podglądając nawet najlepszych. Jakkolwiek by było, nie przypominam sobie, aby Polska przegrała mecz, z powodu jakichś szczególnych błędów Fabiańskiego lub Szczęsnego.

Najlepsze ligi świata

W linii obrony tylko dwa miejsca nie podlegają dyskusji: Łukasza Piszczka na prawej obronie i Kamila Glika na środku. Pomysł Adama Nawałki aby w systemie trzech obrońców Piszczek był prawym pomocnikiem chyba nie jest fortunny. On się lepiej czuje jako klasyczny prawy obrońca, włączający się do ataków. Zresztą zaczynał karierę jako napastnik.

Piszczek jest obok Roberta Lewandowskiego, Grzegorza Krychowiaka, Kuby Błaszczykowskiego i Kamila Glika najbardziej doświadczonym polskim piłkarzem z pola. Gra w Bundeslidze bez przerwy od roku 2010, ale wcześniej zbierał doświadczenia w Hertcie Berlin. Dla tych kilku zawodników wielkie mecze i wielkie turnieje nie są straszne. Doświadczenie może być jednym z najważniejszych czynników, wpływających na wynik w Rosji.

Kiedyś powiedziałem Piszczkowi ciekawostkę. Kiedy w roku 2012 do Warszawy przyjechała reprezentacja Portugalii, aby zagrać z Polską na otwarcie Stadionu Narodowego, zajęła szatnię, w której dziś rozbierają się Polacy. Tam, gdzie siedział Cristiano Ronaldo teraz zawiązuje buty Łukasz Piszczek. Nie zrobiło to nami żadnego wrażenia. Dla niego CR7 jest tylko przeciwnikiem na boisku, którego trzeba zatrzymać, co Piszczek nie raz zrobił.

Kamil Glik też nie ma powodów do kompleksów. Jako 19-letni zawodnik grał przez rok w trzeciej drużynie Realu Madryt. Kariery nie zrobił, ale otarł się przynajmniej o wielki piłkarski świat. On też nie daje sobie w kaszę dmuchać, chociaż głośno było o incydencie w szatni polskiej kadry, po przegranym z Anglią meczu na Wembley. Zbigniew Boniek, poirytowany porażką miał podobno powiedzieć Glikowi: jaki ty Ślązak jesteś. Ślązacy zawsze gryźli ziemię i byli najlepsi na boisku. A ty?

To było na początku reprezentacyjnej kariery Glika. Od dawna należy on do tych zawodników, którzy zazwyczaj nie zawodzą. Jest kimś takim na środku reprezentacyjnej obrony jak Jerzy Gorgoń w najlepszych czasach reprezentacji Kazimierza Górskiego. Glik walczy czasami aż za bardzo.

Kogo powinien mieć obok siebie? Zależy czy obrońców będzie trzech, czy czterech. W meczach eliminacyjnych i towarzyskich Nawałka zestawiał w parze z Glikiem najczęściej Michała Pazdana (siedmiokrotnie). Grali wspólnie także w przegranym 0:4 meczu z Danią. Oprócz Pazdana to ulubieniec trenera Thiago Cionek oraz Artur Jędrzejczyk - najwszechstronniejszy z obrońców, mogący grać po obydwu stronach boiska i na środku.

W spotkaniach towarzyskich trener próbował Jarosława Jacha (Zagłębie Lubin), Marcina Kamińskiego (VfB Stuttgart), na ostatnią minutę w eliminacjach z Kazachstanem wszedł Jan Bednarek (Lech). Kamiński był już w kadrze na Euro w Polsce. Bednarek i Jach (wygrywał nawet pojedynki z Edinsonem Cavanim) cieszą się opinią dużych talentów, więc ewentualny udział w mundial mógłby pomóc im w rozwoju. Ale oni woleli wyjechać za granicę (Bednarek do Southampton, Jach do Crystal Palace), gdzie głównie siedzą na ławkach. Ktoś im źle doradził.

W innej sytuacji jest inny obrońca, który dobrze zaprezentował się w dwóch ostatnich meczach eliminacyjnych z Armenią i Czarnogórą - Bartosz Bereszyński. On gra w Sampdorii od ubiegłego roku, już tam poczuł swoją siłę. To powinien być następca Łukasza Piszczka.

Kuba musi zdążyć

Znacznie lepszą sytuację mamy w pomocy. Ale tylko pod względem liczby kandydatów do gry. Jeszcze w ubiegłym roku mówiliśmy z dumą, że siłą naszej kadry jest kręgosłup: Fabiański (Szczęsny) - Glik - Krychowiak - Lewandowski. To już nie jest aktualne. Krychowiak pobłądził. Przejście z PSG do West Bromwich Albion nie poprawiło jego sytuacji. Jest w słabej formie, a przecież to on miał być osią reprezentacji.

Jej siłą były też skrzydła. Jakub Błaszczykowski to jeden z najjaśniejszych punktów kadry ostatnich lat. Ale Kuba nie gra, odradza się po kontuzji. Podobne katusze przechodził przed Euro we Francji, a mimo to był najlepszym zawodnikiem. Jego głowa funkcjonuje wyjątkowo dobrze. Jest duża nadzieja, że reszta ciała też wróci do normy.

Kamil Grosicki od kilku lat gra w reprezentacji na wysokim poziomie naszych oczekiwań. Jego szybkie rajdy lewym skrzydłem, umiejętność dośrodkowań głównie do Roberta Lewandowskiego (wzorcowa akcja w meczu z Niemcami we Frankfurcie) to duży atut reprezentacji. Tyle że problemem Grosickiego jest nieumiejętność ustabilizowania formy. W jeden weekend strzela w lidze dwie bramki dla Hull, a za tydzień jakby go nie było na boisku. Grosicki jest drugim strzelcem kadry w eliminacjach - zdobył trzy bramki.

Zagadką pozostaje Piotr Zieliński. W jego wyjątkowy talent nikt nie wątpi. Potrafi genialnie podać i strzelić tak, jak w doliczonym czasie meczu z Koreą. Ale czasami przysypia i wtedy jakby nie wyszedł na boisko. Bez niego nie ma jednak reprezentacji. Tylko Zieliński, Lewandowski i Błaszczykowski zagrali we wszystkich dziesięciu meczach eliminacyjnych.

Adam Nawałka może dowolnie ustawiać linię pomocy, bo ma w niej zawodników, grających defensywnie, ofensywnie, na wszystkich pozycjach środka boiska. To Krychowiak, Zieliński, Krzysztof Mączyński (Legia), Karol Linetty (Sampdoria), Jacek Góralski (Ludogorec Razgrad), Taras Romanczuk (Jagiellonia), Rafał Kurzawa (Górnik Zabrze), Przemysław Frankowski (Jagiellonia), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów), Paweł Wszołek (Queens Park Rangers), Sławomir Peszko (Lechia), Dawid Kownacki (Sampdoria), Arkadiusz Milik (Napoli), który po kontuzji miał długą przerwę, co na pewno komplikuje osiągnięcie optymalnej formy.

Są tu rozgrywający, skrzydłowi, napastnicy - i każdy inny. Oni już grali, Nawałka coś o nich wie. Pewnie i to, że co najmniej trzech raczej nie odpowiada potrzebom i wymaganiom kadry.

Lek na wszystko

Jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało połowa wartości reprezentacji Polski to Robert Lewandowski. Gra powinna polegać na takim wykorzystaniu jego talentu, jak w eliminacjach. Strzelił w nich 16 goli w dziesięciu meczach. Więcej niż ktokolwiek inny na świecie. Ten świat dobrze wie kogo w naszej reprezentacji pilnować najbardziej. Jeśli będziemy (a czasami tak bywało) myśleć, że wystarczy kopnąć piłkę do przodu, a tam już Lewandowski będzie wiedział co z nią zrobić, to daleko w Rosji nie zajedziemy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA