Polityka

Zuzanna Dąbrowska: Polityczny alfabet 2016 roku w Polsce

Rok pod znakiem „dobrej zmiany”. Premier Beata Szydło mówi o niej z pełną powagą. Dla innych to ironiczne określenie wszelkich zmian przeprowadzanych przez jej partię.
Rzeczpospolita, Jerzy Dudek
Antoni Macierewicz, czarny protest, kornik, TK... – rok według reporterki „Rzeczpospolitej".

Aaaby dostać 500 zł. - Nie zaciągnęliśmy kredytu na 500+, myśmy zainwestowali w przyszłość Polski i polskich rodzin – zapewniała premier Beata Szydło. Według grudniowych badań IBRiS dla „Rzeczpospolitej" i CBOS, respondenci za najważniejsze wydarzenie polityczne uznali właśnie realizację programu Rodzina 500 plus. Sztandarowy projekt PiS zajął pod względem ważności w 2016 r. drugie miejsce po Światowych Dniach Młodzieży.

Wagę pomysłu doceniła również opozycja. – Mówię zupełnie, śmiertelnie poważnie, każdemu następnemu rządowi, następnej ekipie politycznej idącej do wyborów będzie trudno usunąć tę obietnicę z języka kampanii i projektów – oświadczył w listopadzie lider PO Grzegorz Schetyna.

Antoni Macierewicz. Minister obrony narodowej jest zarazem skarbem, jak i przekleństwem dla PiS. Otwiera sondażowe rankingi nieufności.

Jego najważniejszy projekt to Wojska Obrony Terytorialnej, liczące docelowo ponad 50 tys. żołnierzy, czyli jedną trzecią przyszłej armii. Opozycja widzi to jako „prywatną armię PiS", podległą bezpośrednio ministrowi.

Niemiecki „Die Welt" pisze, że „67-letni historyk uchodzi za jastrzębia i być może za najważniejszego współtowarzysza prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego".

– Platforma i szereg innych organizacji lewackich, często po prostu antypolskich, chcą zniszczyć i obalić rząd PiS. Ten front nienawistników chciał przygotować prowokację i w taką prowokację schwytać PiS – mówił Macierewicz w cotygodniowym felietonie na antenie Radia Maryja, komentując spór o ustawy dotyczące aborcji.

Prof. Jadwiga Staniszkis: – Macierewicz kryje się za fasadą szaleństwa, ale w rzeczywistości działa bardzo racjonalnie.

Apel smoleński. „Ofiary ze Smoleńska mają być czczone w każdym apelu wojskowym" – takie polecenie kazał rozesłać wewnętrzna pocztą do wszystkich jednostek wojskowych Antoni Macierewicz. W każdym apelu miał być przywołany Lech Kaczyński z małżonką, Ryszard Kaczorowski, dowódcy sił zbrojnych, duchowni i pozostali uczestnicy tragicznego lotu. Pomysł ten doprowadził do wielu konfliktów, zmuszał bowiem wojsko do upamiętniania ofiar katastrofy w uroczystościach, które nie miały z nimi nic wspólnego, np. obchodach rocznicy Poznańskiego Czerwca czy powstania warszawskiego.

– Uważam, że to jest bardzo piękna decyzja, uhonorowująca tych, którzy na służbie dla ojczyzny ponieśli śmierć – oceniła inicjatywę premier Beata Szydło. – Nie wiem, jak można łączyć ofiary katastrofy lotniczej z tymi, którzy ginęli w walce z wrogiem – mówił jeden z byłych powstańców warszawskich. Rada Muzeum Powstania Warszawskiego przyjęła uchwałę, w której nie zgadza się na dodawanie wspomnienia o ofiarach Smoleńska do obchodów.

W grudniu pomysł ministra doprowadził do zorganizowania dwóch równoległych uroczystości z okazji rocznicy powstania wielkopolskiego.

Audyt. Sejm wysłuchał 11 maja informacji rządu o wynikach audytu rządów PO-PSL. Premier Beata Szydło powiedziała, że przez osiem lat budowano państwo teoretyczne, wyliczała, że w tym czasie Polacy stracili ok. 340 mld zł. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że poziom rządów PO-PSL osiągnął dno.

Opozycja rzecz całą zgodnie wykpiła, a szef Rady Europejskiej, były premier Donald Tusk napisał na Twitterze: „Są trzy prawdy: świento prowda, tys prowda i audyt".

Czarny protest. 1 października pod hasłem „Żarty się skończyły!" odbył się przed Sejmem pierwszy protest przeciw odrzuceniu przez posłów obywatelskiego projektu ułatwiającego dostęp do aborcji, a skierowanie do dalszych prac takiego, który przewidywał jej bezwzględny zakaz. Zdecydowały o tym głosy posłów PiS.

Dwa dni później w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet na ulice kilkudziesięciu polskich miast, także niewielkich, wyszło już ok. 100 tys. ubranych na czarno protestujących. Wśród nich politycy opozycyjnych partii, członkowie KOD, działaczki Inicjatywy Feministycznej, Kongresu Kobiet i inicjatywy „Dziewuchy dziewuchom".

Opór społeczny zmusił PiS do błyskawicznego wycofania się z poparcia dla zakazującego aborcji projektu Ordo Iuris. To z kolei oburzyło fundamentalnych przeciwników przerywania ciąży. – Zatrzymanie rozpędzającej się rebelii i sterowanej niszczącej agresji przez obecne wycofanie projektu było w zaistniałej sytuacji koniecznie – tłumaczyła Krystyna Pawłowicz z PiS w portalu wpolityce.pl. Zastrzegła, że „nie oznacza to, że PiS wycofuje się z projektów radykalnego ograniczenia aborcji".

Ćwierćfinał Mistrzostw Europy. 30 czerwca polska reprezentacja po raz pierwszy w historii zagrała w ćwierćfinale piłkarskiego Euro. Prezydent Andrzej Duda wybrał się nawet do Francji, żeby na żywo zobaczyć zmagania piłkarzy, a gratulacje dla nich zamieszczał na Twitterze. Po ćwierćfinałowej porażce z Portugalią (w rzutach karnych 3:5) zatweetował: „Panowie dziękujemy! Lepszej drużyny Polska nie miała od ponad 30 lat!".

Dobra zmiana. W exposé rozpoczynającym prace rządu premier Szydło przedstawiła listę obietnic składających się na „dobrą zmianę dla Polski". Termin wszedł przebojem do słownika politycznego i służy także za ironiczny komentarz do wszelkich zmian przeprowadzanych przez PiS, nie tylko tych dobrych. Według sondażu IPSOS dla OKO.press, za złą uważało w październiku dobrą zmianę już 40 proc. badanych, za dobrą 34 proc. To odwrócenie wyników z wcześniejszego sondażu, przeprowadzonego w czerwcu.

In vitro. 30 czerwca skończył się za sprawą decyzji ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła rządowy (wprowadzony przez rząd PO-PSL) program refundacji in vitro. Dzięki programowi urodziło się 5,3 tys. dzieci. Pary zmagające się z problemem niepłodności, które chciałyby skorzystać z procedury in vitro, muszą finansować ją z własnych środków. Jednolity podatek. Odziedziczony po poprzednim rządzie pomysł na wprowadzenie przejrzystego systemu rozliczeń z państwem. Zamiast składek na ZUS, NFZ oraz PIT odprowadzany miał być jeden podatek. Projekt promował Henryk Kowalczyk, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów i bliski współpracownik Beaty Szydło. To, że pomysł przepadł, ogłosił w grudniu wicepremier Mateusz Morawiecki.

Kornik drukarz. Gatunek chrząszcza z podrodziny kornikowatych. Zdaniem ministra środowiska Jana Szyszki jest odpowiedzialny za konieczność wielkiej wycinki w Puszczy Białowieskiej. Zdaniem krytyków, ministrowi chodzi o to, by Lasy Państwowe zarobiły na drewnie z wyciętych drzew. „Ratowanie Puszczy przez wycinanie jest głęboką ingerencją w ekosystem, (...) niesie za sobą dużą dozę ryzyka, że szkody będą większe, niż ewentualne pozytywne skutki" – oceniała inicjatywę ministra dziennikarka Anna Sarzyńska w skądinąd przychylnym rządowi portalu wPolityce.pl. Ekolodzy krytykują też Szyszkę za sprzyjanie lobby myśliwych i pomysły odstrzału bobrów i żubrów, oraz przygotowanie ustawy, zgodnie z którą na własnej działce można wycinać drzewa bez uzyskania zgody urzędów. Minister rewanżuje się zapowiedzią kar więzienia dla ekologów blokujących decyzje administracyjne dotyczące nowych inwestycji na terenach chronionych.

Kryzys parlamentarny, czyli pucz. Trwa od 16 grudnia. Po wykluczeniu z obrad posła PO Michała Szczerby, opozycja zablokowała wtedy mównicę sejmową. Marszałek Marek Kuchciński przeniósł obrady do Sali Kolumnowej, co stało się powodem podważania przez opozycję prawomocności obrad i głosowań m.in. nad budżetem. PiS nie przyjął tych argumentów i dokończył procedurę legislacyjną w Senacie. Opozycja okupowała salę plenarną w Sejmie podczas świąt, zamierza to czynić w Sylwestwa i dalej, co najmniej do 11 stycznia.

– Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu – ocenił w wywiadzie dla tygodnika „w Sieci" Jarosław Kaczyński. – To PiS robi papierowy zamach stanu – stwierdziła jednak prof. Jadwiga Staniszks w rozmowie z „Wprost".

Kwota wolna od podatku. Wzrośnie dla najmniej zarabiających w 2017 r. do 6,6 tys. zł, ale zarabiający ponad 127 tys. zł rocznie stracą do niej prawo. Opozycja nie kryła rozczarowania niewielka skalą zmian. - Prawdziwy powód wprowadzenia tej ustawy to strach, że Polacy poszliby do sądu, aby domagać się swoich pieniędzy zgodnie z decyzją Trybunału (TK wcześniej uznał, że kwota wolna musi być waloryzowana – red.) – mówił Izabela Leszczyna z PO. PiS ripostował, że podniesienie kwoty wolnej „będzie miało znaczenie dla ok. 3 mln obywateli, tych najbiedniejszych".

Misiewicze. Pojęcie oznaczające polityczną protekcję i brak kompetencji. Stworzone przez opozycję po ujawnieniu, że 26-letni rzecznik i szef gabinetu politycznego ministra obrony Bartłomiej Misiewicz wszedł do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, bez ukończonego kursu dla członków rad nadzorczych, a nawet bez skończonych studiów. Twierdził też, że kończy studia licencjackie, co okazało się nieprawdą.

Szef MON tłumaczył, że resort chce mieć wgląd w to, co się dzieje we władzach PGZ.

Tygodnik „Polityka" przypominał wizytówkę Misiewicza ze strony internetowej: „Pochodzę z patriotycznej, katolickiej rodziny, która na trwałe zaszczepiła we mnie dewizę: Bóg, Honor, Ojczyzna".

19 września, po tekście „Newsweeka" o tym, że miał oferować radnym w Bełchatowie zatrudnienie w państwowej spółce w zamian za przystąpienie do koalicji z PiS, Misiewicz poprosił o zawieszenie go na stanowisku rzecznika i szefa gabinetu politycznego. Już 20 października powrócił, by w gabinecie politycznym zajmować się „analizą dezinformacji medialnych wymierzonych w bezpieczeństwo państwa", a 7 grudnia resort poinformował, że wrócił też na oba zajmowane uprzednio stanowiska. Stało się tak po umorzeniu przez prokuraturę śledztwa w sprawie bełchatowskich obietnic.

NATO w Warszawie. Na Stadionie Narodowym 8 i 9 lipca odbył się szczyt paktu północnoatlantyckiego. Do stolicy zjechało 61 delegacji z całego świata, w tym prezydent USA Barack Obama. Po rozmowie z Andrzejem Dudą, poinformował, że w Polsce znajdzie się dowództwo amerykańskiej brygady pancernej, a USA będą także państwem ramowym wielonarodowego batalionu sił NATO, przysyłając w tym celu około tysiąca żołnierzy. „Jak mówił, Polska jest jednym z filarów wschodniej flanki, oddanym sojusznikiem" – donosiła PAP.

Przywódcy państw Sojuszu podjęli decyzję o wzmocnieniu obecności wojskowej na wschodniej flance oraz o wysłaniu do Polski i państw bałtyckich wielonarodowych oddziałów wojskowych. Szczyt potwierdził wsparcie dla Ukrainy, jej suwerenności i terytorialnej integralności.

Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba... – ostatnie słowa „Inki" czyli Danuty Siedzikówny. Słowa te przypominane były z okazji uroczystości pogrzebowych „Inki" i Feliksa Selmanowicza ps. „Zagończyk" ,z udziałem abp. Sławoja Leszka Głódzia, metropolity gdańskiego, prezydenta Andrzeja Dudy i premier Beaty Szydło, które odbyły się w Gdańsku 28 sierpnia. Dokładnie w 70. rocznicę zamordowania członków podziemia niepodległościowego przez UB. W czasie uroczystości doszło do incydentu. Według działaczy KOD, zostali zaatakowani i poturbowani przez osoby, które oskarżyły ich, że swoją obecnością profanują pogrzeb bohaterów narodowych. Atakującymi mieli być członkowie ONR. Ci z kolei o prowokację oskarżyli KOD-owców.

Reforma edukacji. Zmiana struktury nauczania poprzez likwidację gimnazjów i zastąpienie ich ośmioletnią szkołą podstawową i czteroletnim liceum. Ten plan wprowadza w życie minister edukacji Anna Zalewska.

„Odrzucamy plany zmiany systemu szkolnego, apelujemy o ich zatrzymanie i podjęcie realnych konsultacji ze środowiskiem niemal 40 tysięcy dyrektorów szkół, przedstawicielami samorządów terytorialnych prowadzących szkoły i nauczycielami" – to stanowisko XI Kongresu Zarządzania Oświatą, które odzwierciedla wiele głosów krytyki płynących z różnych środowisk.

Według sondażu Millward Brown dla „Faktów" TVN i TVN24. 48 proc. badanych opowiada się za likwidacją gimnazjów, a 44 proc. chciałoby ich utrzymania. Z kolei wyniki Instytutu Badań Pollster dla SE.pl i NOWA TV, wskazują, że 48 proc. wolałoby przesunąć reformę przynajmniej o rok. 31 proc.nie widzi takiej potrzeby.

Reprywatyzacja warszawska. Afera wybuchła po publikacji „Gazety Wyborczej" o nieprawidłowościach w zwrocie nieruchomości w stolicy przez ostatnie ponad 20 lat. Urzędnicy zwracali rzekomą własność osobom nieuprawnionym, zyskującym wątpliwe tytuły własności na podstawie fałszowanych pełnomocnictw. Ucierpiało na tym nawet kilkanaście tysięcy warszawskich lokatorów, którym podnoszono czynsze, doprowadzając często do eksmisji.

PiS obarcza winą za cały proceder prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz z PO. Prezydent obiecała aferę wyjaśnić, stanowiskami zapłacili wysocy urzędnicy z ratusza. PiS pracuje nad powołaniem komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji. – Stosunek do tej komisji to jest prawdziwy test na uczciwość całej klasy politycznej – mówił w grudniu w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Trybunał Konstytucyjny. Powód do wojny między PiS i opozycją przez cały rok. Jarosław Kaczyński uważa to za najważniejszą przyczynę wszystkich późniejszych konfliktów. – Kiedy oni wybierali przez dwie kadencje nowych sędziów Trybunału, na miejsce tych, którym kończyły się kadencje, to nikt nie robił z tego problemu – mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej". – Wszyscy uważali, że to normalne, a oni postanowili jeszcze wybrać następnych, których kadencje kończyły się już po wyborach. Nie zgodziliśmy się na to (...) bo chodziło o zablokowanie naszych przemian, naszej władzy. Cała awantura, także międzynarodowa wynika właśnie z tego.

I rzeczywiście, międzynarodowy oddźwięk działań PiS i kolejnych nowelizacji ustawy o TK był potężny: od procedury ochrony demokracji wszczętej w styczniu 2016 przez Komisję Europejską, przez werdykt Komisji Weneckiej, aż po napomnienie ze strony prezydenta USA, który podczas szczytu NATO wyraził zaniepokojenie z powodu „pewnych działań rządu i impasu wokół polskiego Trybunału".

Parlament Europejski przyjął rezolucję na temat sytuacji w Polsce, w której ocenił, że „paraliż Trybunału zagraża demokracji, prawom podstawowym oraz rządom prawa". Odpowiedziała na to premier Beata Szydło, której zdaniem europarlament dał się wciągnąć w grę polityczną PO, która go ośmiesza i kompromituje.

Od grudnia, po szeregu „naprawczych" nowelizacji przygotowanych przez PiS, zakończeniu kadencji przez prezesa Andrzeja Rzeplińskiego i mianowaniu na to stanowisko wybranej przez PiS Julii Przyłębskiej, która ma pełnię władzy w TK, instytucja ta nie ma mocy, by blokować legislacyjne inicjatywy partii rządzącej.

Wolne media. Hasło używane przez opozycję i przedstawicieli mediów w związku z kryzysem parlamentarnym z grudnia. Marszałek Marek Kuchciński przedstawił w listopadzie projekt radykalnego ograniczenia dostępu dziennikarzy do pomieszczeń Sejmu i Senatu, a zarazem do parlamentarzystów. Nie odpowiedział na próby negocjacji ze strony środowiska medialnego i redaktorów naczelnych, nie uznał argumentów, że ogranicza to dostęp opinii publicznej do wiedzy o pracy parlamentu.

Podczas kryzysu parlamentarnego inicjatywę przejął marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Zorganizował dwa spotkania z mediami, w wyniku których zapowiedziano wycofanie się z planowanych zmian. Ale trudności w pracy dziennikarzy się nie zakończyły. Nadal nie można wchodzić do Sejmu na przepustki jednorazowe, zamknięta jest też galeria nad salą plenarną.

Zgromadzenia publiczne i cykliczne. Zgodnie z nowelizacją przygotowaną przez PiS do ustawy o zgromadzeniach wprowadzono możliwość otrzymania trzyletniej zgody na cykliczne ich organizowanie. Określono także minimalną odległość między demonstracjami – 100 metrów – i zakazano przeprowadzania konkurencyjnych manifestacji w tym samym miejscu. Daje to m.in. możliwość przeprowadzania obchodów każdej miesięcznicy smoleńskiej bez zakłóceń ze strony kontrmanifestantów.

PiS pierwotnie chciało także wprowadzić pierwszeństwo dla władz publicznych i kościołów w organizowaniu zgromadzeń publicznych. Po fali krytyki, m.in. ze strony Sądu Najwyższego, w Senacie PiS wycofało się z tego pomysłu.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL