fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czy w PiS dojdzie do rozłamu? Wszystko zależy od Jarosława Kaczyńskiego

W poniedziałek prezydent spotkał się z prezesem PiS
Fotorzepa, Robert Gardziński
Jeśli Kaczyński wygra obecne przesilenie polityczne, utrzyma władzę w PiS. Jeśli nie – dojdzie do rozłamu.

– Prezes nie może się cofnąć – mówi „Rzeczpospolitej" jeden z posłów PiS. – Bo cofanie się to oznaka słabości.

Długie milczenie PiS

Sobota. Pod Pałacem Prezydenckim kilkutysięczny tłum opozycji, także tej pozaparlamentarnej, demonstruje w obronie demokracji, po piątkowych wydarzeniach w Sejmie. Media relacjonują nocne wydarzenia, blokadę Sejmu, działania policji. PiS milczy. Telefony polityków PiS w większości wyłączone.

O 9.27 już obraduje zarząd PO. O 10.17 Nowoczesna składa zawiadomienie do prokuratury w sprawie działań marszałka Sejmu. – Prezes nie wstaje wcześnie, wszyscy czekają, aż pojawi się jakiś komunikat z Żoliborza – tłumaczy jeden z posłów PiS. Nikt w partii rządzącej nie ma wątpliwości: rozwój wydarzeń zależy od jednego człowieka.

Dopiero o 13.38 rozpoczyna się seria oświadczeń i wypowiedzi partii rządzącej. Rzecznik Beata Mazurek oskarża opozycję o łamanie kodeksu karnego. Poseł Marek Suski oświadcza, że został fizycznie zaatakowany przez posła PO Michała Szczerbę. Ten zaprzecza. O 16.00 prezydent Andrzej Duda apeluje o zachowanie spokoju i zgłasza się do roli mediatora. Dopiero ok. 16.30 medialne wejście prezesa PiS: w PAP pojawia się wiadomość, że Jarosław Kaczyński zwrócił się do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego o zorganizowanie spotkania z mediami.

W ten sposób prezes Kaczyński wycisza choć trochę jeden z frontów. Czeka go bowiem znacznie poważniejsza batalia z opozycją, a także z częścią własnego zaplecza. Z szeregów PiS płyną głosy niezadowolenia, przede wszystkim krytykujące marszałka Kuchcińskiego za brak konsultacji w sprawie ograniczeń dla mediów i piątkowe decyzje o wykluczeniu posła PO Michała Szczerby i głosowaniach w Sali Kolumnowej.

Niepotrzebny konflikt

– Ładowanie się w konflikt z dziennikarzami było grą niewartą świeczki – tłumaczy nasz rozmówca z PiS. – Podobnie jak wykluczenie Szczerby. Prezes nie był zadowolony, dlatego odsunął Kuchcińskiego od jakichkolwiek rozmów z mediami. A ten się upierał, że to wszystko było tylko „sprawą techniczną". No szybko się okazało, co to za technika... – dodaje z goryczą polityk.

Prezydent Andrzej Duda w niedzielę spotyka się z liderami opozycji. Ale to w poniedziałek jest najważniejsza rozmowa: z prezesem PiS i marszałkiem Markiem Kuchcińskim. Trwa prawie dwie godziny. Potem do siedziby PiS zostaje wezwana premier Beata Szydło i ścisłe kierownictwo PiS.

I znów nie ma wątpliwości, to prezes rozdaje karty. Nawet Stanisław Karczewski na poniedziałkowym spotkaniu z mediami podkreśla: mam mandat od Jarosława Kaczyńskiego. Eurodeputowany PiS Kazimierz Michał Ujazdowski w rozmowach w TV Rzeczpospolita i „Jeden na jeden" w TVN 24, mówi wprost: – Odpowiedzialność spoczywa na koalicji rządzącej, a ściślej na Jarosławie Kaczyńskim i kierownictwie PiS.

Bezlitosny jest także koalicjant: wicepremier Jarosław Gowin. – Nie znam nikogo w PiS i wśród polityków rządu, komu działania marszałka Kuchcińskiego by się podobały – mówi podczas briefingu.

Czy prezes PiS potrafi zrobić krok w tył i co w zamian może otrzymać od opozycji? – Dziś Jarosław Kaczyński jest bardziej zdeterminowany do walki i do tego, by nie odpuszczać, niż dziesięć lat temu – tłumaczy poseł PiS. – Ma poczucie wielkiej krzywdy w sprawie katastrofy smoleńskiej i wie, że czasu zbyt wiele nie zostało.

Determinację tę zwiększają jeszcze ataki opozycji, takie jak ten w niedzielę pod Wawelem, gdzie jak każdego 18 prezes chciał złożyć kwiaty na grobie pary prezydenckiej, Lecha i Marii Kaczyńskich. Protestujący zablokowali drogę na wzgórze, a policja usuwała ich siłą, sytuacja powtórzyła się jednak w drodze powrotnej.

Straszenie czapkami

– Ponieważ było też naruszone prawo, mam nadzieję, że pociągnie to za sobą również skutki prawne – zapowiedział w poniedziałek wicemarszałek Ryszard Terlecki. Wtóruje mu minister spraw wewnętrznych. – Każdy, kto łamie prawo, musi liczyć się z konsekwencjami i nie ma tu żadnej taryfy ulgowej – zapowiedział.

Także w poniedziałek oliwy do ognia dolał szef NSZZ Solidarność Piotr Duda. – Przygotowujemy się do wyjścia na ulice i policzenia się. Jeżeli druga strona się chce policzyć, to się policzymy. My ich czapkami przykryjemy – powiedział w TVP Info.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA