fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Krzysztof Szczerski: Donald Tusk już wie, że będzie zwolniony

AFP
Opozycja nie ma żadnego programu dla Polski. Proponuje jedynie atak na PiS – mówi minister.

Rzeczpospolita: Jak zmienia się Unia?

Krzysztof Szczerski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta: W Unii widać dziś narastanie tendencji do przedkładania spojrzenia z perspektywy poszczególnych państw nad interes wspólnoty. Ta tendencja wypływa od samych społeczeństw europejskich i jest wynikiem serii kryzysów, jakich w ostatnich latach doświadczyła Unia.

Czym to się objawia?

Obywatele, głównie zachodniej części Unii, zostali zaatakowani przez kryzys ekonomiczny, następnie przez kryzys terroryzmu, a później kryzys migracyjny. Na żaden z nich Unia i jej elity nie potrafiły skutecznie odpowiedzieć. Dlatego społeczeństwa w coraz większym stopniu domagają się wzmocnienia państw narodowych, co osłabia wspólny projekt, jakim jest UE. Niektórzy politycy unijni próbowali zareagować na to ucieczką do przodu pod starym hasłem „więcej Europy w Europie".

Błąd?

Oczywiście. W ten sposób nie da się rozwiązać problemu utraty zaufania do Unii. Europa potrzebuje wspólnoty, a nie jeszcze mocniejszego odgórnego narzucania rozwiązań. Tracimy, gdy nie słuchamy się wzajemnie. Propozycje rozwiązania kryzysu migracyjnego, które dziś zaczyna formułować Unia, w Polsce wybrzmiały zaraz po zmianie władzy w 2015 r. Jednak wtedy zarzucano Warszawie, że jest stolicą bez serca, którą trzeba do zgody przymusić sankcjami. Ceną tego uporu i niechęci do wsłuchiwania się w nasz głos był ogromny kryzys społeczny i życie wielu ludzi.

Jaka jest odpowiedź Polski na unijny kryzys?

Najważniejszym zadaniem polskiej polityki jest dziś zaproponowanie równowagi pomiędzy potrzebą zachowania jedności Europy a odbudową zaufania do polityki poprzez wzmocnienie roli państw członkowskich i praw społeczeństw do decydowania o sobie. To nie będzie łatwe.

Polska uchodźców nie przyjmie?

Polska cały czas przyjmuje rozmaitych uchodźców, zgodnie z naszym prawem azylowym, ale tych którzy sami do nas przybyli. Natomiast nie będziemy zgadzać się na przyjmowanie uchodźców kierowanych do nas pod przymusem w ramach kwot relokacji.

Ale tych siedmiu tysięcy uchodźców, których przyjąć chciała administracja premier Ewy Kopacz, Polska nigdy nie przyjmie?

Decyzja o przymusowej relokacji uchodźców łamie prawa człowieka. Nie uwzględniała praw ludzi, którzy przybyli do Europy. Nie ma naszej zgody na to, by pozbawiać ich podstawowych praw, a zwłaszcza wolności wyboru miejsca pobytu. Prezydent Duda stoi na stanowisku, że uchodźcy nie mogą być przymusowo osiedlani w żadnym państwie, natomiast należy uczynić wszystko, by pomóc im materialnie a potem umożliwić im powrót i odbudowę wspólnot, z których siłą zostali wyrzuceni. To wojna jest źródłem ich nieszczęścia i pokój jest najlepszym na nie lekarstwem.  

 

W kampanii wyborczej PiS chciał powołania ministerstwa ds. europejskich. Czy wyzwania nie skłaniają do stworzenia nowego resortu?

To prawda, jednak obecna sytuacja pokazuje, że zasadniczym problemem UE jest kryzys przywództwa. Zwłaszcza teraz, gdy tak wiele państw Europy znajduje się w mniejszym lub większym stadium destabilizacji. Dlatego dziś priorytetem nie jest tworzenie kolejnych struktur administracyjnych. Tym, czego Europa potrzebuje, jest realne przywództwo europejskie. Jeśli natomiast któregoś dnia rząd będzie chciał przeprowadzić taką reorganizację, to będzie to decyzja pani premier i wewnętrzna sprawa jej gabinetu.

Dzisiaj Henry Kissinger nie wiedziałby, do kogo zadzwonić, gdyby chciał porozmawiać z liderem Europy?

Sami Europejczycy nie wiedzą, do kogo zadzwonić, żeby wyrazić swój żal na UE. Elitom nie ufają. Brukseli nie ufają. Większość państw UE jest w okresie przedwyborczym, wyborczym lub powyborczym, co negatywnie wpływa na ich decyzyjność. Polska, na tle wszystkich państw UE, należy do grona krajów o najbardziej stabilnej strukturze władzy. Większość parlamentarna zharmonizowana z głową państwa świadczy o sile Polski. Nie czekają nas w najbliższym czasie wybory i nie ma żadnej silnej partii, która postulowałaby wyprowadzenie Polski z UE. Polska jest jednym z najstabilniejszych i najsilniejszych państw w Unii. Wielu nie docenia tego, że PiS był w stanie odpowiedzieć swoim programem na potrzebę zmiany nie poprzez głosy protestu antysystemowego, ale poprzez propozycję nowej polityki, która wzmacnia i Polskę, i Europę. Dzięki temu nie ma w Polsce ryzyka przejęcia władzy przez polityków radykalnych, jak w Holandii, we Francji czy we Włoszech.

Opozycja postuluje, by wypowiedzieć władzy posłuszeństwo.

To jest skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie i skandal. Dziwię się, że opozycja nie stara się pozyskiwać głosów wyborców, tylko skupia się na wylewaniu frustracji po stracie władzy. Może przyjdzie ten dzień, w którym opozycja sformułuje jeszcze jakiś program dla Polski.

Obóz „dobrej zmiany" nie ma z kim przegrać?

Nigdy tego nie powiemy. Nic tak dobrze nie robi władzy, jak merytoryczna konkurencja, która prezentuje alternatywny program dla Polski. Tymczasem dziś nie widzimy żadnego alternatywnego programu dla Polski. Opozycja nic takiego nie proponuje. Poza atakami na PiS.

Prezydent Duda czuje się pewnie w prezydenckim fotelu?

Prezydenci, którzy czuli się zbyt pewnie, przestawali nimi być po pierwszej kadencji prezydentury. Znamy takie przypadki z Polski. To wyborcy dokonują oceny i przed nimi trzeba zdać relację ze swojej pracy i pokazać osiągnięcia. Prezydent Duda po pierwszym okresie swojej polityki na arenie międzynarodowej ma fundamentalne osiągnięcie w postaci decyzji szczytu NATO w Warszawie, które zmieniają grę strategiczną w naszej części regionu, zbudował podstawy kampanii do Rady Bezpieczeństwa ONZ, jest kilka nowych kierunków w dyplomacji ekonomicznej i ożywienie polityki środkowoeuropejskiej. Zdajemy test z aktywności i skuteczności. Kiedy przyjdzie do kolejnych wyborów, będziemy się starali pokazać ten pozytywny bilans prac prezydenta Dudy, a nie liczyć tylko na słabą konkurencję.

Konkurentem Andrzeja Dudy może być Donald Tusk. Jaki jest bilans prac obecnego szefa RE?

Przez dłuższą część pierwszego roku kadencji Donald Tusk próbował odnaleźć się na nowym stanowisku i był w cieniu nowego szefa Komisji Europejskiej, który jako bardziej doświadczony był liderem Unii. Problemy, które pojawiły się później – Brexit i kryzys uchodźczy – musiały być już rozstrzygane przez liderów państw europejskich, co promowało Radę Europejską, gdzie podejmowało się najważniejsze decyzje. I to też zwróciło większą uwagę na samego Tuska jako przewodniczącego instytucji, w której dokonuje się poważnych decyzji. I zwiększyło jego odpowiedzialność za brak adekwatnej odpowiedzi na kryzys.

Zostanie na stanowisku?

To nie tylko poszczególne państwa będą o tym decydować. Kluczowe znaczenie będzie miał układ interesów unijnych sił politycznych.

Jaką ocenę wystawiłby pan Tuskowi?

Z punktu widzenia Polski kadencja Tuska jako szefa RE to niestety czas stracony. On sam zresztą nadal mówi o naszym regionie jako o „peryferiach Europy", z czym ja się głęboko nie zgadzam. Jeśli on sam tak twierdzi, to potem trudno się dziwić, że inni mówią nadal o Polsce jako nowym kraju członkowskim, dalej uważa się, że musimy nadrabiać braki, a kandydaci z Polski na stanowiska unijne nie są uważani za kandydatów pierwszej jakości. Zamiast mówić dobrze o kraju, z którego pochodzi, woli go deprecjonować, tylko dlatego, że jego partia straciła w nim władzę. To takie nieeuropejskie... W znacznej mierze jest to więc kadencja straconej szansy.

Drugiej nie będzie?

Słuchając wypowiedzi samego Donalda Tuska, można odnieść wrażenie, iż on już wie, że będzie zwolniony z pracy. Gdybym miał się zakładać, to kolejnym szefem RE będzie przedstawiciel liberałów. Były lub obecny premier liberał.

Nie ma pan obawy, że za cztery lata to Donald Tusk skaże pana i pańskiego szefa na bezrobocie?

Myślę, że powrotu Tuska najbardziej obawia się Grzegorz Schetyna.

Dlaczego? Grzegorz Schetyna powiedział, że PO poparłaby kandydaturę Tuska na prezydenta.

Bo to on najwięcej straciłby na powrocie byłego szefa PO. Powrót Tuska oznaczałby rozłam w partii. Tusk mógłby do rozbioru PO wykorzystać przyczółek, który tworzą dziś Michał Kamiński i Jacek Protasiewicz, i w odpowiednim momencie wyciągnąć Platformie połowę klubu.

Nowoczesna nie jest przyczółkiem dla Tuska?

Nie. Ma zbyt ambitnego, w swoim mniemaniu, lidera. Kandydatów na prezydenta w 2020 roku będzie wielu. Zatem dziś trudno dywagować o całej palecie konkurentów. Ale tylko jeden będzie się ubiegał o reelekcję, więc będzie startował z innej pozycji

PO, Nowoczesna i PSL mogą poprzeć wspólnego kandydata.

Jak słyszę, nie ma koalicji w opozycji. To snucie nad dymem z kadzideł. Wielu próbowało wrócić do krajowej polityki poprzez wybory prezydenckie. Wałęsa, Sarkozy, Gorbaczow… . Wyborcy gwałtowanie odrzucali marzenia o starej chwale.

Prezydent przyznał się do porażki ws. frankowiczów, a ws. podniesienia kwoty wolnej wyznał, że pani premier powiedziała, że nie da się zrealizować obietnicy podniesienia kwoty do 8 tys. Czy wiadomo, jak dużo jest tego typu obietnic, których nie dla się zrealizować?

Przede wszystkim Pan Prezydent nie powiedział, że tych obietnic nie da się zrealizować, tylko, zgodnie z prawdą i uczciwością, zakłada ich stopniowe wprowadzanie wedle możliwości państwa. Mogę zapewnić, że prezydent Duda będzie dalej zmierzał do realizacji wszystkich złożonych obietnic.

Jakie są cele polityki zagranicznej prezydenta Dudy w najbliższym czasie?

Wśród głównych celów wymieniłbym udane zakończenie kampanii do Rady Bezpieczeństwa ONZ, implementację postanowień warszawskiego szczytu NATO czy dalsze pogłębianie współpracy regionalnej. Pan prezydent jest też bardzo zaangażowany w dyplomację ekonomiczną i w swych licznych wizytach otwiera drzwi rządowi i innym partnerom, zachęcając polski biznes i ministerstwa do aktywności. Mam jednak wrażenie, że nie wszyscy partnerzy nadążają za aktywnością prezydenta.

Strona rządowa również nie nadąża?

Mówię o wszystkich tych, którzy mogą zagospodarować efekty działań prezydenta, a nie o rządzie.

Minister Morawiecki nie wykorzystuje szansy, które stwarza prezydent?

To dzięki planowi odpowiedzialnego rozwoju Morawieckiego na pozytywne zmieniły się prognozy dla polskiej gospodarki. Nie o tym więc mówię. Chodzi o to, by dyplomacja, w tym dyplomacja ekonomiczna i współpracujący z nią biznes oraz wspomagająca go administracja, bardziej dynamicznie i konsekwentnie korzystała z owoców działania prezydenta na arenie międzynarodowej. To dotyczy również przyszłych relacji z USA. Są takie kraje, w których to relacje prezydenta są najbardziej wartościowe, czyli takie, które realnie zmieniają układ międzypaństwowy. Prezydent Duda nawiązał dobry kontakt z prezydentem elektem Trumpem i stara się, żeby Polska należała do wąskiego grona najważniejszych partnerów USA. Nasza dyplomacja powinna podążyć tym śladem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA