fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Po liście Mosbacher: PiS kontra USA?

Politycy partii rządzącej zarzucają ambasador Georgette Mosbacher brak profesjonalizmu
MAłGORZATA GENCA/POLSKA PRESS
Rząd liczy na wyciszenie emocji wokół Georgette Mosbacher. Nie będzie to łatwe.

Ambasador USA Georgette Mosbacher od kilkudziesięciu godzin jest pod silnym ostrzałem polityków Prawa i Sprawiedliwości. To m.in. efekt ujawnionego listu, który ambasador skierowała do premiera Mateusza Morawieckiego. Ujawnił go tygodnik „Do Rzeczy". List zawierał ostrzeżenia dotyczące wolności mediów i słowa w Polsce. Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej", rząd chce, by teraz emocje wokół sprawy się zmniejszyły. – Nasza silna reakcja była już wystarczająco adekwatna – mówi nasz rozmówca z PiS znający szczegóły sytuacji.

Jest ona związana nie tylko z listem ambasador, ale też z jej wcześniejszymi słowami w Sejmie dotyczącymi wolności słowa w Polsce. Swoje spotkanie z ambasador odwołał po tej wypowiedzi wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin.

PiS liczy na wyciszenie emocji, ale w środę tych wokół ambasador nie brakowało. Ważni politycy partii Jarosława Kaczyńskiego bardzo mocno ją krytykowali, podkreślając m.in. brak profesjonalizmu z jej strony. – Ambasador USA nie pracowała wcześniej ani jednego dnia w placówce dyplomatycznej i są tego widoczne efekty – powiedział rano w Polsat News europoseł Ryszard Czarnecki.

W podobnym tonie wyrażał się też szef MON Mariusz Błaszczak. – Chciałbym tak to widzieć, że mamy tu do czynienia z pewnym nieporozumieniem wynikającym z braku doświadczenia dyplomatycznego pani Mosbacher – mówił. Również bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego i szef rządowego Centrum Analiz Strategicznych Waldemar Paruch skrytykował Mosbacher. – Odbiór listu jest w KPRM bardzo negatywny. Ambasador wyszła z roli ambasadora – powiedział Paruch w Radiu Plus.

W środę Kancelaria Premiera po raz pierwszy wypowiedziała się w tej sprawie oficjalnie. „Nie zamierzamy bezpośrednio odnosić się do treści listu Pani Ambasador Mosbacher ani faktu jego opublikowania w mediach. Naszym zdaniem dyplomacja wymaga spokoju i rozwagi. Polska i Stany Zjednoczone pozostają w bardzo dobrych relacjach i nie zmieni tego jeden incydent. Polska tak samo jak USA ceni sobie wolność słowa i w żaden sposób nie ogranicza wolności mediów" – czytamy w oświadczeniu rzecznik rządu Joanny Kopcińskiej.

Listu i całej historii nie chce w bezpośredni sposób komentować również Departament Stanu USA. – Jeśli chodzi o domniemaną treść listu, tego nie będę komentować. Pani ambasador Mosbacher wykonuje wspaniałą pracę, reprezentując w Polsce Departament Stanu i rząd Stanów Zjednoczonych w Polsce – powiedziała rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert. Jak podkreśliła, ambasador „reprezentuje nasze ideały i wartości, w tym wolność prasy".

Wyciszenie emocji nie będzie jednak łatwe. Bo zarówno w mediach społecznościowych, jak i wśród konserwatywnych publicystów i komentatorów przeważają bardzo ostre komentarze dotyczące ambasador i Ameryki.

Opozycja jednak podkreśla, że rząd Prawa i Sprawiedliwości jest coraz bardziej skłócony ze wszystkimi, nawet z najbardziej istotnymi sojusznikami. – W polskiej polityce zagranicznej prowadzonej przez PiS zamiast dyplomacji grają emocje. Skłóciliśmy się najpierw ze Wschodem, teraz z Zachodem. Czy jesteśmy za szukaniem przyjaciół, czy wskazywaniem wrogów? – mówił w programie #RZECZoPOLITYCE Władysław Kosiniak-Kamysz, lider Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dodał też, że rząd PiS ma m.in. strategiczny problem związany z Unią Europejską. – Jesteśmy dziś na marginesie rozmów w gronie Unii Europejskiej. Także w kwestii Ukrainy, która jest dla nas bardzo ważna. To zeszło poniżej poziomu normalności – podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, zdają sobie sprawę, że w warunkach narastającego napięcia na linii Rosja–Ukraina problem polityczny wywołany wrażeniem skłócenia ze Stanami Zjednoczonymi jest bardzo istotny. – To wszystko razem uderza w argument, że PiS zapewnia bezpieczeństwo Polakom – zwraca uwagę w rozmowie z „Rzeczpospolitą" ważny polityk PO.

Opozycja podkreśla też, że samo pojawienie się listu bardzo źle wpływa na relacje polsko-amerykańskie. – Amerykanie widzą, że ta ekipa jest bardzo mało wiarygodna – stwierdził w „Poranku TOK" wiceszef Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA