fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rząd kontra organizacje pożytku publicznego

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Rząd utrudnia organizacjom pożytku publicznego wyrażenie opinii o dotyczących ich zmianach w prawie.

Rząd PiS zajął się „porządkowaniem" sytuacji w organizacjach pozarządowych. Już 1 lutego ma wejść w życie ustawa o Narodowym Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Ale organizacje pozarządowe nie miały szans, by projekt skonsultować.

Rząd niemal w ostatniej chwili odwołał spotkanie Rady Działalności Pożytku Publicznego, które miało się odbyć w czwartek. Rada złożona z przedstawicieli organizacji pozarządowych, samorządu i rządu ma być organem opiniodawczo-doradczym ministra rodziny, pracy i polityki społecznej oraz, jak mówi ustawa, „instytucjonalizować zasadę dialogu obywatelskiego".

Posiedzenie RDPP zostało odwołane 22 listopada „ze względu na zapowiedzi Pani Premier Beaty Szydło i prace dotyczące zmian w obszarze funkcjonowania organizacji pozarządowych, w tym związanych z projektowanym Narodowym Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego" – jak napisano w zawiadomieniu. Wygląda więc na to, że ponieważ jest nowy projekt ustawy dotyczący organizacji pozarządowych, to właśnie z tego powodu mają się one nie spotykać.

Odwołanie posiedzenia zaskoczyło członków Rady. – Mamy kłopot ze zrozumieniem przyczyn takiej decyzji – deklaruje Piotr Choroś z Unii Metropolii Polskich, reprezentujący w RDPP stronę samorządową. – Można się tylko domyślać, że wiceminister Krzysztof Michałkiewicz, który współprzewodniczy Radzie, mógł się dowiedzieć o projekcie tak jak my, z telewizji.

Zgodnie z pomysłem rządu Centrum przejmie z RDPP Fundusz Inicjatyw Obywatelskich – w 2017 r. ma on dysponować ok. 60 mln zł. Do zadań Centrum będzie należeć „zwiększanie instytucjonalnej sprawności zorganizowanych form społeczeństwa obywatelskiego, ich niezależności, wpływ na ich profesjonalizm działania przy jednoczesnym zachowaniu ich obywatelskiego charakteru".

Ale organizacje są zaniepokojone m.in. właśnie perspektywą utraty niezależności, bo ośmioosobowa Rada Centrum ma się składać, z wyjątkiem dwóch reprezentantów sektora pozarządowego, z przedstawicieli władzy. – To grozi marginalizacją środowiska – mówi Choroś.

Opóźnianie konsultacji z RDPP dziwi, bo Rada wyraża zazwyczaj wyważone opinie. Wobec niemożności zwołania oficjalnego plenarnego spotkania pracuje teraz w trybie obiegowym nad stanowiskiem wskazującym, że ataki na organizacje pozarządowe pojawiające się w TVP mają niedopuszczalną formę i treść.

– Trzeba zaprotestować, tym bardziej że „Wiadomości" brną w swoje nieuprawnione oskarżenia – mówi Cezary Miżejewski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych, członek RDPP.

Przedstawiciele trzeciego sektora i samorządów i tak się spotkali w zaplanowanym terminie. Formalnie było to posiedzenie Zespołu ds. Społecznych. Na 29 listopada wyznaczyli kolejne zebranie. I znów tylko Zespołu, bo bez inicjatywy ministra plenarnego spotkania Rady zwołać nie można. A resort zapowiada, że zwoła je w ostatnim możliwym terminie – 21 lub 22 grudnia. Dlaczego tak późno?

Prace nad koncepcją Centrum trwają co najmniej od wiosny. A tak naprawdę zaczęły się wcześniej. Wicepremier Piotr Gliński, który przez lata zawodowo zajmował się badaniem organizacji pozarządowych, tłumaczył podczas specjalnie zwołanej w piątek konferencji: – Przedstawiałem taki program w momencie, kiedy zaangażowałem się w sprawy polityczne. (...) Jest na to dowód w postaci programu PiS z roku 2014, gdzie jest rozdział „sektor obywatelski" – powiedział.

Trzeci sektor raczej nie wątpi w dobre intencje wicepremiera, tym bardziej że jego żona jest od lat działaczką wielu organizacji i zasiada m.in. w Radzie Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia". Dyrektorką fundacji jest Zofia Komorowska, córka byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, jedna z głównych bohaterek materiałów w TVP.

Zdaniem Chorosia „wyraźnie widać, że to wszystko jest w rządzie niedogadane", a minister Adam Lipiński, który pełni funkcję pełnomocnika rządu ds. organizacji pozarządowych, stając podczas konferencji obok ministra Glińskiego, „nie spodziewał się, w czym bierze udział". Wicepremier zaskoczył zresztą wszystkich. – To, że ktoś jest z kimś spokrewniony, nie oznacza, że działania danej organizacji pozarządowej są naganne – mówił. – Jestem gotowy przeprosić panią Zofię Komorowską, Jakuba Wygnańskiego czy Różę Rzeplińską za to, że były stawiane w krytycznym świetle – oświadczył.

Materiały zamieszczane w „Wiadomościach" miały na celu udowodnienie, że organizacje pozarządowe pasożytują na publicznych pieniądzach i obsadzone są ludźmi związanymi z poprzednią władzą, a powiązania między nimi są niejasne. Dowodów na nieprawidłowości czy nieuczciwość nie przedstawiono. Po przeprosinach wygłoszonych przez wicepremiera na antenie pojawił się kolejny odcinek cyklu, w którym nazwano stanowisko Glińskiego „odosobnionym".

– Jest niespójność w tym, co mówi wicepremier Gliński, były pełnomocnik ds. NGO Krzysztof Kaczmarczyk, wicepremier Jarosław Gowin czy poseł Tadeusz Cymański z jednej strony, a tym, co wygłasza poseł Beata Mazurek i inni politycy PiS – zauważa Choroś.

Przedstawiciele organizacji martwią się, że ofiarą tego sporu w PiS będzie społeczne zaangażowanie Polaków. – Jesteśmy bardzo zaniepokojeni, bo tak prowadzona debata jeszcze bardziej zniechęci ludzi do aktywności społecznej – mówi Cezary Miżejewski. – A w Polsce i tak jest bardzo źle z uczestnictwem w życiu publicznym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA