fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Szydło odpowiada Brukseli: tylko polski interes

Beata Szydło
PAP, Radek Pietruszka
Rząd nie wypełni zaleceń Brukseli dotyczących sporu o TK. A w Komisji Europejskiej nastawienie do Polski wkrótce się zapewne jeszcze pogorszy.

Rząd Beaty Szydło wysłał oficjalną odpowiedź w sprawie zaleceń, jakie pod koniec lipca Komisja Europejska skierowała do Polski.

– Kwestionowanie przez Komisję Europejską rozwiązań prawnych wprowadzanych w Polsce jest bezpodstawne i niezrozumiałe – skomentowała w czwartek relacje z Brukselą premier Szydło.

– Rząd nie planuje publikacji swojej odpowiedzi wysłanej do Komisji – powiedział „Rzeczpospolitej" rzecznik rządu Rafał Bochenek. – Ale jeśli sama Komisja się na to zdecyduje i ustosunkuje do naszych racji, wtedy i my możemy szerzej omówić zawarte w niej tezy.

Jakie to tezy? – To są argumenty odwołujące się do wcześniejszych już naszych rozmów z KE – mówiła w czwartek ogólnie szefowa rządu. – Nie będziemy wprowadzać do polskiego porządku prawnego żadnych zaleceń, które są niezgodne z interesem polskiego państwa i obywateli, ani nie opierają się na przesłankach merytorycznych – tłumaczyła. Szydło jest też przekonana, że zalecenia Brukseli mają charakter „bardziej polityczny" niż merytoryczny.

Komisja Europejska 27 lipca wydała zalecenia dla Polski dotyczące rządów prawa – to drugi etap procedury ochrony praworządności wszczętej wobec Polski w styczniu w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. W zaleceniach Bruksela pisała o konieczności przestrzegania wyroków Trybunału z 3 i 9 grudnia 2015 r. – dotyczyły one wyboru sędziów sądu konstytucyjnego. Zaleciła też ogłoszenie i pełne wykonanie wyroku z 9 marca, który uznał za niekonstytucyjną grudniową nowelizację ustawy o TK.

Stanowisko rządu odmawiające Brukseli prawa do monitorowania praworządności w Polsce budzi obawy innych partii politycznych. – Już nie wierzę, że Beata Szydło chce naprawić relacje z Unią Europejską – komentował lider PO Grzegorz Schetyna.

Argumenty premier nie przekonują też innych ugrupowań. – To typowe machanie szabelką w kraju. A kiedy tylko politycy rządu wyjeżdżają na europejskie salony, to padają na kolana i zgadzają się na wszystko, tak jak było z CETA – mówi „Rzeczpospolitej" Piotr Apel z Kukiz'15, wiceszef sejmowej Komisji ds. UE.

Bruksela będzie teraz analizować polską odpowiedź. – Myślę, że może to potrwać nawet kilka tygodni – mówił nam jeszcze przed otrzymaniem listu unijny dyplomata. Potem Komisja może przejść do trzeciego etapu, czyli skierować do Rady Europejskiej wniosek o ukaranie Polski, np. poprzez zawieszenie nam prawa głosu w UE. Jednak do tego wymagana byłaby jednomyślność, której zdaniem Donalda Tuska, szefa Rady, na pewno nie będzie.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że bardziej zdecydowane stanowisko w sprawie Polski zajmuje Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, który prowadzi tę procedurę. Natomiast szef Komisji Jean-Claude Juncker do tej pory nie był entuzjastą przechodzenia do etapu trzeciego. Nie dlatego, że nie widzi problemów z praworządnością w Polsce, ale dlatego, że obawia się kosztów politycznych takiego postępowania.

To się jednak może zmienić, bo Juncker popiera już kilka ważnych inicjatyw Komisji Europejskiej, które Polsce się bardzo nie podobają. W tym nowelizację dyrektywy o delegowaniu pracowników, która uderzy w polskie firmy oferujące tańsze usługi na unijnym rynku, a także łagodzenie relacji z Gazpromem poprzez szykowane korzystne dla niego decyzje dotyczące rynku gazowego w Europie Środkowo-Wschodniej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA