fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sprawa Kavanaugha: Lustrzane odbicie afery Lewinsky

Brett Kavanaugh zaprzeczył w komisji senackiej wszystkim oskarżeniom
AFP
Mimo śledztwa FBI republikanie zapewne przeforsują nominację Bretta Kavanaugha do Sądu Najwyższego. Ale zapłacą za to wysoką cenę w wyborach.

Presja na Jeffa Flake'a ze strony partyjnych kolegów była w piątek ogromna. Jednak senator z Arizony, który w przyszłym roku przechodzi na emeryturę, ostatecznie zdecydował się uzależnić poparcie w przyszłym tygodniu dla Bretta Kavanaugha od przeprowadzenia śledztwa w sprawie zachowania sędziego w latach licealnych. Decyzję podjął po tym, gdy w piątek w przerwie przesłuchania zdesperowana grupa kobiet złapała go przy windzie i zaczęła namawiać go do odrzucenia nominacji człowieka, który, jak twierdziły, wielokrotnie w młodości molestował kobiety.

– Senatorze, możesz dziś zostać bohaterem! – krzyczała jedna z nich.

To był na pewno on

Donald Trump, który w sprawach obyczajowych aniołem nie jest, konsekwentnie stoi w obronie swojego kandydata. Jednak w sobotę polecił FBI spełnić warunki Flake'a, choć śledztwo ma trwać tylko tydzień. Prezydent nie może lekceważyć senatora, bo bez niego nominacja Kavanaugha może upaść: w Senacie republikanie mają tylko jeden głos, większość a dodatkowo Lisa Murkowski z Alaski i Susan Collins z Maine, waha się, jak zachować się w tym głosowaniu.

Piątkowe wystąpienie przed Senatem Christine Blasey Ford, pierwszej oskarżycielki Kavanaugha, było bowiem nie tylko bardzo emocjonalne, ale i przekonywujące.

– Nie powinna pani być przerażona, to nie jest sprawiedliwe – przyznała w pewnym momencie Rachel Mitchell, prokuratorka, która występowała w zastępstwie republikańskich senatorów.

Ford, dziś profesor psychologii w Palo Alto University, potrafiła znakomicie wytłumaczyć, dlaczego po 36 latach traumatyczne wspomnienia pozostają tak mocno zapisane w mózgu i mają kluczowy wpływ na dalsze życie.

– Jestem w 100 proc. pewna, że to był on – odpowiedziała na pytanie, czy to rzeczywiście Kavanaugh wraz ze swoim kolegą Markiem Judgem zamknął ją w pokoju w trakcie młodzieżowej imprezy pod Waszyngtonem na początku lat 80., obmacywał, próbował rozebrać, a może i zgwałcić.

Ale i wystąpienie Kavanaugha przed Senatem kilka godzin później było bardzo dobre. Zapewne to Biały Dom doradził mu, aby i on grał na emocjach. Sędzia, który jeszcze kilka dni wcześniej w wywiadzie dla Fox News powtarzał jedynie suche formułki, tym razem miał łzy w oczach, a za chwilę złowrogą minę na twarzy z powodu rzekomej niesprawiedliwości, która go spotyka. I wszystkim oskarżeniom zaprzeczył.

FBI już przed przesłuchaniem w Senacie przeprowadziło rutynową analizę środowiskową Kavanaugha. Ale nie interesowała się jego życiem sprzed 36 lat. Teraz agencja nawiązała kontakt nie tylko z doktor Ford, ale także Deborah Ramirez, drugą oskarżycielką kandydata Trumpa, która twierdzi, że również w latach licealnych w trakcie zabawy z piciem alkoholu Kavanaugh najpierw pokazał jej plastikowy, a potem swój własny penis, którego ona sama, próbując go odepchnąć, dotknęła. Nie wiadomo natomiast, czy FBI przesłucha Julie Swetnich, która wysunęła najcięższe oskarżenie wobec sędziego: że w latach licealnych uczestniczył w imprezie, na które ona sama stała się ofiarą zbiorowego gwałtu.

Lewicowy spisek

Po tylu latach ustalenie prawdy, szczególnie w tak krótkim czasie, nie będzie jednak łatwe. Najbliższa przyjaciółka Ford, Leland Ingham Keyser, przyznaje, że nie widziała, jak Kavanaugh miał się dobierać do swojej ofiary, bo w tamtej chwili znajdowała się piętro niżej, a później obie dziewczyny nie mówiły o tym incydencie. Z kolei Mark Judge, podobnie jak inny kolega oskarżonego PJ Smyth, zapewnia, że niczego nie pamięta.

Ale przynajmniej od piątku spór nabiera zupełnie innej dynamiki: politycznej. Idąc w ślady strategii Billa Clintona, który uniknął impeachmentu z powodu romansu z Moniką Lewinsky, bo przedstawił się jako ofiara „prawicowego spisku", Biały Dom mówi teraz „o lewicowym spisku" , który ma obalić nominację Kavanaugha. Po piątkowym wystąpieniu tak sędziego, jak i jego oskarżycielki stało się bowiem jasne, że ani on nie przekona liberalnych Amerykanów, ani ona – konserwatywnych.

Stawka w tej grze dla republikanów nie jest mniejsza, niż była dla demokratów 20 lat temu, bo przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi do Kongresu to ostatni moment na przechylenie na lata większości składu Sądu Najwyższego na rzecz konserwatystów. Grant Reeher, profesor nauk politycznych na Syracuse University Maxwell School, faktycznie uważa, że przewaga republikanów w Kongresie się kończy.

– Emocje związane z procesem nominacji sędziego Kavanaugha są niezwykle silne, większość zaś republikanów w Senacie powiedziała publicznie, że mimo zarzutów doktor Ford chce przystąpić do głosowania bez śledztwa FBI. Tego wrażenia nie da się zatrzeć – mówi portalowi „The Hill".

Tradycyjnie to kobiety najmocniej mobilizują się przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu, mniej medialnymi niż te, które co cztery lata zbiegają się z wyborem nowego prezydenta. Zdając sobie z tego sprawę, republikańscy senatorowie nie chcieli w piątek osobiście przesłuchiwać doktor Ford, bo to zbyt przypominałoby sąd starszych mężczyzn nad poszkodowaną kobietą i zrobiło fatalne wrażenie. Woleli to zadanie powierzyć kobiecie prokurator.

Ale to może nie wystarczyć, aby uratować republikańską większość w Kongresie, tym bardziej że jak przekonał się w 2011 r. Barack Obama, na tym etapie kadencji prezydent często traci większość w parlamencie. Jeśli tak się stanie po nominacji Kavanaugha Sąd Najwyższy może okazać się kluczową, obok Białego Domu, ostoją władzy republikanów. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA