fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nie chcą chronić flagi Unii Europejskiej

Unijna flaga nie podlega ochronie tak jak polska, ale gdy w ubiegłym roku narodowcy spalili ją po Marszu Niepodległości, policja wyznaczyła nagrodę za wskazanie sprawców
Fotorzepa / Robert Gardziński
Ostry sprzeciw prokuratury wobec nadania unijnym symbolom opieki prawnej.

Identyfikacja Polaków z Unią Europejską dotyczy tylko interesów i nie ma powodu, by faworyzować tę organizację względem innych – to główne tezy opinii, które do Sejmu wysłał Bogdan Święczkowski, pierwszy zastępca prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Ostro wystąpił przeciw pomysłowi, by flaga Unii Europejskiej była chroniona tak jak polska.

Czytaj także: Flaga, która – paradoksalnie –  łączy

Obecnie symbolom UE nie przysługuje żadna ochrona, a z pomysłem jej wprowadzenia wyszli na początku maja posłowie Nowoczesnej, zasiadający w klubie PO–KO. Przedstawili projekt przewidujący, gdzie i w jakich sytuacjach podnosi się flagę UE. Projekt zakłada też zmiany w kodeksie karnym. Za znieważanie lub niszczenie europejskiej flagi ma grozić grzywna, a nawet rok za kratkami.

Symbol, którego nie ma

Opinia, którą przygotował Święczkowski, jest jedyną, która napłynęła dotąd do Sejmu z szeroko rozumianej administracji rządowej. Posłowie Nowoczesnej mówią, że spodziewali się negatywnego stanowiska, ale nie tak ostrego.

– Mam wrażenie, że pan prokurator się trochę zagalopował – mówi Witold Zembaczyński z Nowoczesnej, przedstawiciel wnioskodawców projektu.

Co napisał Święczkowski? Twierdzi, że gdyby autorzy byli konsekwentni, podobną ochroną wprowadziliby też dla flag ONZ i NATO. „Projektowaną regulację uznać zatem trzeba za niekompletną i w nieuzasadniony, wybiórczy sposób faworyzującą jedną spośród organizacji międzynarodowych, których Rzeczpospolita Polska jest członkiem, a mianowicie Unię Europejską, poprzez przyznanie wyłącznie jej symbolom ochrony prawnej" – wywodzi.

Uważa też, że obecne przepisy o ochronie flag państwowych są związane z „identyfikacją grup narodowych z określonymi symbolami państwowymi". „Tego rodzaju czynnika, a w konsekwencji również podstawowej przesłanki uzasadniającej kryminalizację, pozbawione są natomiast analogiczne zachowania skierowane wobec symboli organizacji międzynarodowych, gdyż w odniesieniu do nich nie występuje społeczna identyfikacja narodowościowa, lecz wyłącznie identyfikacja w zakresie celów, dla których organizacje takie zostały powołane i które realizują" – pisze.

Sporo miejsca Święczkowski poświęcił też wywodom, że flaga Unii Europejskiej w rzeczywistości nie istnieje. Zauważa, że regulacje dotyczące symboli UE znajdowały się w projekcie traktatu ustanawiającego konstytucję dla Europy, który ostatecznie nie wszedł w życie, a flagi o tym samym wzorze dłużej niż Unia Europejska używa Rada Europy.

Osobista krucjata?

Problem w tym, że z braku regulacji wiążących Polskę zdawali sobie autorzy projektu, dlatego określili w nim wzór flagi unijnej. Zembaczyński twierdzi też, że chybione są inne argumenty Święczkowskiego. Jego zdaniem Polacy silnie identyfikują się z unijnym symbolem, który w dodatku jest obecnie eksponowany obok polskiej flagi przed każdym budynkiem rządowym lub samorządowym.

Zauważa, że w przeszłości PiS prezentował dość niejednoznaczne stanowisko dotyczące flagi UE. Krystyna Pawłowicz w 2013 r. nazwała ją „unijną szmatą", a w listopadzie 2015 r. zagraniczne media zauważyły, że na sali, gdzie premier Beata Szydło spotkała się z dziennikarzami po posiedzeniu rządu, nie było ani jednej flagi UE. Za to przed ostatnimi wyborami do europarlamentu PiS zaprezentował Deklarację europejską, w której – jak mówił europoseł PiS Tomasz Poręba – jest „12 punktów, tak jak 12 gwiazd na fladze UE".

– Dotąd stosunek polityków PiS do flagi UE był podyktowany polityczną koniunkturą. Może wyszły im jakieś nowe wnioski z badań dotyczących stosunku Polaków do UE? – zastanawia się Zembaczyński. – Nie można jednak wykluczyć, że tak ostre stanowisko jest po prostu efektem osobistej antyunijnej krucjaty prokuratora Święczkowskiego – dodaje.

Jego zdaniem status flagi UE trzeba będzie w końcu uregulować, bo jego brak wydaje się przeszkadzać nawet organom ścigania. Po Marszu Niepodległości w 2018 r. policja wyznaczyła nagrodę za wskazanie, kto podczas tego zgromadzenia spalił flagę UE. Narodowcy sami się zgłosili, licząc na odebranie nagrody, a w kwietniu portal OKO.press informował, że policja wciąż nie skierowała sprawy do sądu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA