fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Skąd przyjaciel Władimira Putina miał 180 milionów dolarów na zakup jachtu dla żony?

Rzecznik Putina Dmitrij Pieskow: za złotymi drzwiami Kremla
AFP
Jachty za setki milionów dolarów, zegarki warte roczną pensję prezydenta USA – rosyjscy urzędnicy mają gest.

Przyjaciel prezydenta Putina z KGB, szef państwowego koncernu Rosnieft Igor Sieczin kupił swojej nowej żonie jacht za około 180 mln dolarów.

Olga dostała w prezencie trzypokładowy statek Święta Księżniczka Olga pływający pod banderą karaibskich Kajmanów, który na rufie ma basen (szybko można go przerobić na lądowisko dla helikopterów), na górnym pokładzie – jacuzzi, a wewnątrz – windę.

Dziennikarzy „Nowej Gaziety", którzy wpadli na trop jachtu, najbardziej zaciekawiło to, że roczne zarobki Sieczina wynoszą ok. 12 mln dolarów rocznie – za mało, by kupić taki statek. Oficjalnie jednak nie wiadomo, ile dostaje stary przyjaciel Putina. Państwowa Rosnieft i jej prezes wywalczyli sobie bowiem prawo ukrywania zarobków, mimo że szefowie pozostałych państwowych firm mają obowiązek ich dorocznej publikacji. Jednocześnie z tym wprowadzono prawny zakaz ujawniania właścicieli luksusowych posiadłości pod Moskwą, z których większość należy do wysokich urzędników rządowych lub prezydenckich. Zapomniano jednak o właścicielach jachtów.

„Na tle doskonałej pracy naszej firmy kampania rozpętana przez niektóre media jest prowadzona wyraźnie na zamówienie" – oświadczyła Rosnieft w odpowiedzi na publikację gazety. Drugi co do wielkości (po Gazpromie) rosyjski koncern państwowy zapowiedział podanie do sądu „Nowej Gaziety" oraz mediów, które przedrukowały artykuł.

Prezes Rosniefti powtórnie ożenił się pięć lat temu, gdy sam był wicepremierem, a Olga pracowała jako skromna urzędniczka w kancelarii premiera. Poprzednia żona Maria – chyba na pocieszenie – została ostatnio właścicielką firmy Paritet Wiatka, która produkuje konserwy mięsne. „To nie jest zbyt dochodowy biznes, nasi konsumenci wolą świeże mięso" – powiedział jeden z ekspertów o tej inwestycji.

Dziennikarze sprawdzali też, czy były pułkownik KGB nie wynajął aby jachtu – zamiast go kupować. Ale wtedy musiałby płacić milion dolarów za tydzień – na co go również oficjalnie nie stać. Tak jak i jego kolegę, rzecznika prezydenta Putina Dmitrija Pieskowa, który rok temu na swą podróż poślubną wynajął jacht Sokół Maltański za pół miliona dolarów tygodniowo. Mimo afery wywołanej przez znanego rosyjskiego działacza antykorupcyjnego Aleksieja Nawalnego Pieskowowi nic się nie stało – nadal jest rzecznikiem prezydenta.

Jak woda po kaczce spłynęła po nim również kolejna – na konferencji prasowej dziennikarze sfotografowali go z zegarkiem na ręku wartym tyle, co roczne zarobki prezydenta USA.

„A co, jeśli wozimy nasze psy na wystawy, również międzynarodowego szczebla, bronić honoru Rosji, jak by to górnolotnie nie brzmiało ?" – powiedziała z kolei Nawalnemu żona wicepremiera Igora Szuwałowa. Okazało się bowiem, że zastępca szefa rządu ma własny, prywatny samolot Bombardier Global Express za 62 mln dolarów – a jego oficjalne zarobki w żaden sposób nie tłumaczą, skąd miał pieniądze. Samolot służy zaś głównie do przewożenia żony wicepremiera oraz jej psów rasy welsh corgi z jednej wystawy na drugą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA