Polityka

Sondaż IBRiS dla "Rzeczpospolitej": PiS na czele, PO przed Nowoczesną

Partia Jarosława Kaczyńskiego jest niekwestionowanym liderem sondaży
Fotorzepa, Robert Gardziński
PiS na czele. Platforma Obywatelska odbiera poparcie partii Ryszarda Petru.

Kontrowersje wokół pomysłu PiS z podwyżkami dla rządu i parlamentarzystów nie wpłynęły negatywnie na notowania partii rządzącej. W sondażu IBRiS poparcie dla PiS wynosi nadal 32 proc. Respondenci stabilnie oceniają również ruch Kukiz'15, który może liczyć na 11 proc. głosów.

Znacząca zmiana nastąpiła w przypadku liberalnej opozycji. Wyrównały się szanse PO i Nowoczesnej, które mają poparcie w wysokości 18 proc. Jest to duży skok w ciągu miesiąca, gdyż w poprzednim badaniu partia Ryszarda Petru miała blisko 21 proc., a Platforma zaledwie 15 proc.

Według naszego sondażu do Sejmu weszłoby jeszcze SLD, na które głos oddało 6 proc. pytanych, co stanowi wzrost o jeden procent.

Pod progiem wyborczym znalazły się PSL, partie KORWiN i Razem, 6 proc. nie wiedziało, na kogo odda swój głos.

Telefoniczny sondaż przeprowadzono na próbie 1100 obywateli 29–30 lipca.

Kłopot z PKW

Eksperci nie mają wątpliwości, że zadyszka partii Ryszarda Petru jest ściśle związana z decyzją Państwowej Komisji Wyborczej, która w połowie lipca odrzuciła sprawozdanie finansowe Nowoczesnej.

PKW poinformowała, że taka decyzja spowodowana jest naruszeniem art. 132 § 1 kodeksu wyborczego, zgodnie z którym środki finansowe komitetu partii mogą pochodzić wyłącznie z funduszu wyborczego tej partii.

Komisja wykazała, że Nowoczesna niezgodnie z przepisami przelała blisko 2 mln zł z bieżącego rachunku partii bezpośrednio na konto komitetu wyborczego. Nowoczesna złożyła odwołanie do Sądu Najwyższego, argumentując, że uchwała PKW godzi w zasadę proporcjonalności, sankcja odrzucenia sprawozdania finansowego jest bowiem niewspółmiernie wysoka w stosunku do uchybienia. SN ma 60 dni na rozpatrzenie wniosku.

Prof. Rafał Chwedoruk wskazuje, że wpadka z PKW wydarzyła się akurat w momencie, gdy się wydawało, że to skłócona PO zacznie słabnąć. – Dla pokolenia wyborców Petru tabelki w Excelu są ważniejsze niż data przewrotu majowego – żartuje politolog z UW. I dodaje: – W związku z decyzją PKW Nowoczesna poniosła olbrzymią stratę wizerunkową

W samej partii mają tego świadomość. – Nie sprzyja nam uchwała PKW. To trudny dla nas okres – przyznaje w rozmowie z „Rzeczpospolitą" wiceprzewodnicząca Nowoczesnej Joanna Schmidt. – Składamy ustawy, które są odpowiedzialne finansowo, nie są populistyczne jak te PiS czy PO – dodaje.

Bez efektu świeżości

Według politologów spadek w sondażu wcale nie musi być chwilowy, bo przed Nowoczesną dużo wyzwań, a najmniejsze błędy mogą pogłębiać kryzys. – Skończył się efekt świeżości – nie ma wątpliwości prof. Kazimierz Kik z Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach. – Ważną rolę odgrywa też nieskuteczność działań KOD, na który najmocniej postawiła Nowoczesna – dodaje politolog.

Wtóruje mu prof. Chwedoruk, który mówi, że PO i PSL zaczęły się wycofywać z marszów Komitetu, który słabnie, czego dowodem jest frekwencja na manifestacji zorganizowanej w trakcie szczytu NATO. Innym powodem może być kalkulacja wyborców Petru, którzy myślą pragmatycznie o przyszłości. – Schetyna przy wszystkich swoich ograniczeniach nie jawi się jako postać niepoważna. 30–40-letni wyborca, który chce powierzyć losy swojego kredytu politykowi, może mieć wątpliwości przy Petru – mówi „Rzeczpospolitej" politolog z UW.

Prof. Kik uważą, że turbulencje wewnątrz PO mogą być oznaką, że jej lider walczy, powoli stabilizuje sytuację w partii i zapowiada konwencję programową 24 września, która może być przełomem.

PO idzie do centrum

Zdaniem wiceprzewodniczącej Nowoczesnej przewaga PO może zależeć od tego, że ma więcej pieniędzy. – Widać po plakatach i banerach, że idą na bogato. PO kupuje popularność przez reklamy – mówi Schmidt. – Od pół roku we wszystkich sondażach utrzymujemy poparcie 17–22 proc., które nas satysfakcjonuje. We wrześniu mocniej uderzymy z programem i będzie nas lepiej widać w terenie – zapewnia.

Prof. Kik zauważa, że Nowoczesna stara się gonić Platformę. Przykładem jest przesunięcie ogłoszenia programu na wrzesień wzorem PO. Jego zdaniem obie partie są w przyszłości na siebie skazane, ale z dominującą rolą Platformy. – Nie może być tak, że partia, która ma cztery razy więcej posłów, podporządkowuje się tej mniejszej. Lider PO odzyskuje inicjatywę, aby potem stworzyć wspólny front na swoich warunkach – przekonuje politolog.

Eksperci przewidują, że PO wykona ruch w stronę centrum, czym zaszachuje Nowoczesną. – To kłopot dla partii Pertru. Jeżeli zaczęłaby się przedstawiać jako partia centrum, a nie wyrazistego liberalizmu, to przestałaby być wiarygodna dla 30–40-latków – uważa prof. Chwedoruk.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL