fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rzecznik pełen wątpliwości

Przed Adamem Bodnarem trudne zadanie. Musi przekonać do siebie konserwatywnych polityków koalicji
Fotorzepa/Dominik Pisarek
Adam Bodnar traci poparcie w Sejmie. Posłowie koalicji wolą, by nowym rzecznikiem praw obywatelskich został Sławomir Piechota.

W piątek Sejm ma zdecydować, kto zastąpi Irenę Lipowicz na stanowisku rzecznika praw obywatelskich. Kandydatów jest dwoje: zgłoszony przez kluby SLD i PO prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Adam Bodnar i wystawiona przez PiS Zofia Romaszewska, uczestniczka opozycji demokratycznej w PRL i współtwórczyni Biura Interwencyjnego KSS KOR. Faworytem jest Bodnar. Gdyby uzyskał poparcie koalicji i SLD, mógłby liczyć na bezwzględną większość. Sęk w tym, że jego kandydatura entuzjazmu już nie wzbudza.

Cena za poglądy

– Będzie pan głosował za Adamem Bodnarem – pytamy na korytarzu jednego z posłów PO. – Absolutnie przeciw – odpowiada.

Podobnych opinii słyszymy więcej. A z naszych informacji wynika, że poparcie dla Bodnara wycofała na poniedziałkowym prezydium Sejmu wicemarszałek Elżbieta Radziszewska z PO. Głównym powodem oporu jest światopogląd kandydata.

„Tak, małżeństwa homoseksualne, tak jak i heteroseksualne, powinny mieć prawo do adopcji" – mówił niedawno w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Bodnar. Przyznał też, że jest zwolennikiem ustawy o uzgadnianiu płci. Te opinie zbulwersowały polityków PO.

– To przesada. Oficjalnie jesteśmy za związkami partnerskimi, ale w najbardziej okrojonej formie. Nie ma mowy ani o małżeństwach, ani tym bardziej o adopcji dzieci przez homoseksualistów – tłumaczy jeden z posłów partii rządzącej.

O tym, że nie będzie głosować na Bodnara, mówiła również „Rzeczpospolitej" Urszula Augustyn, wiceminister edukacji w rządzie Ewy Kopacz.

– Ostro go przepytam na czwartkowym posiedzeniu klubu parlamentarnego – deklaruje dziś Augustyn.

Wyboru Bodnara boją się przede wszystkim konserwatyści. Ich zdaniem będzie to jasny sygnał, że PO jeszcze bardziej skręca w lewo.

– To przecież jednoznaczna deklaracja polityczna. Bodnara ciężko uznać nawet za centrum – twierdzi jeden z nich.

Większość pytanych przez nas posłów unika jednak jednoznacznej odpowiedzi i szybko ucina temat.

– To bardzo trudne pytanie, bo jest wiele argumentów za i przeciw – mówi nam jedna z posłanek PO i ucieka na salę plenarną. Ona i kilkunastu jej kolegów uzależnia swoją decyzję od tego, jak Bodnar zaprezentuje się na spotkaniu z klubem.

– Zobaczymy, co powie. Z tego, co słyszałem, zmienia swoje poglądy zależnie od rozmówcy – mówi inny konserwatywny poseł PO. – Na dziś jego poglądy są dla mnie nieakceptowalne.

Opinię o zmienności poglądów Bodnara potwierdzają także nasi rozmówcy z PSL. Bodnar spotkał się z klubem ludowców we wtorek.

– Zapewniał, że nie będzie się angażował w sprawy światopoglądowe, a nawet cytował Wincentego Witosa – słyszymy od polityka PSL. Jak twierdzi, Bodnar przychylności ludowców jednak nie zyskał.

– Dyscypliny w tej sprawie nie będzie, ale większość posłów już zapowiedziała głosowanie przeciw – dodaje kolejny.

Kandydat zastępczy

W nieoficjalnych rozmowach posłowie PO wskazują jeszcze inny powód niechęci do Bodnara. – Tak naprawdę to nie on miał być naszym kandydatem. Pierwszym wyborem był Sławomir Piechota – przyznaje nam jeden z nich. – Nawet jeśli oceniałbym Bodnara jako dobrego kandydata, to sercem zawsze bliżej będzie mi do Piechoty. Nikt nie zasłużył na to stanowisko tak jak on – dodaje inny.

Na wystawienie Piechoty liczył również Klub PSL. Według naszych informacji kilka miesięcy temu w klubach PO i PSL pojawiły się listy, na których posłowie mogli składać podpisy poparcia potrzebne do wystawienia kandydata na nowego RPO. Brakowało jednak nazwiska.

– Wszyscy myśleli, że chodzi o Piechotę. O Bodnarze nikt nie mówił – przyznaje nam jeden z posłów PO.

– Na szczęście nikt z ludowców się nie podpisał. Wątpliwości wzbudził właśnie brak nazwiska – dodaje polityk PSL.

Kandydaturę Piechoty miała zablokować osobiście premier Kopacz. – Stwierdziła, że jeśli wystawimy własnego posła, to dostanie nam się w mediach. Przestrzegała też, by nikt z posłów o tym nie myślał – tłumaczy prominentny polityk PO.

Ale część posłów partii rządzącej liczy, że kandydatura Piechoty wróci.

– To, że wystawiliśmy Bodnara, nie oznacza, że go poprzemy. Są duże szanse, że jednak przepadnie – przyznaje nam jeden z polityków PO. Co wtedy? Jeśli żaden kandydat nie zostanie wybrany, procedurę trzeba będzie rozpocząć od nowa. – A wtedy do gry może wrócić Piechota. Ale rzeczywiście, to może spowodować zgrzyt w mediach – kwituje nasz rozmówca.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA