fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Walka o parlament: Samorządem w rząd

Fundamentem strategii opozycji jest 21 tez samorządowych ogłoszonych w Gdańsku 4 czerwca
Reporter
Opozycja chce wykorzystać władze lokalne i liderów z regionów do walki o parlament. – To pomysł na dwuwładzę – kontruje PiS.

21 tez samorządowych i silny udział samorządowców na liście opozycji to najważniejszy jak do tej pory nowy plan opozycji na jesień. Został zaprezentowany w pełni 4 czerwca w Gdańsku, podczas obchodów rocznicy wyborów 1989 roku.

Ten plan to 21 tez samorządowych, które stanowią punkt wyjścia do wdrażania nowej strategii. Samorządowcy mają odegrać ważną rolę w kampanii jesiennej. Toczą się rozmowy nad scenariuszem istotnego ich udziału na listach, a prezydent Sopotu Jacek Karnowski jest w tworzącym się sztabie Platformy i Nowoczesnej.

– PiS ma rząd, a my mamy samorządy – mówi się w kuluarach Sejmu. Jak dowiaduje się „Rzeczpospolita", kilkudziesięciu ludzi – być może nawet 50 – z samorządowym doświadczeniem (niekoniecznie aktywnych samorządowców) będzie na listach do Senatu i do Sejmu.

– To strategia „dwuwładzy". Opozycja buduje osobny system w państwie – kontruje jeden z naszych rozmówców ze sztabu PiS.

Wyraźniejsza strategia

W ostatnich tygodniach widać kolejne deklaracje i działania samorządowców, które pokazują nową strategię polityczną budowaną przez opozycję od wielu miesięcy.

To np. zapowiedź pozwu wobec MEN dziesięciu największych miast za koszty poniesione przy reformie edukacji. W Gdańsku trwa spór wokół ECS czy takich miejsc jak Westerplatte, co było m.in. przedmiotem wtorkowej rozmowy prezydent Aleksandry Dulkiewicz z premierem Mateuszem Morawieckim. Samorządowcy twierdzą, że to wszystko jest kontratakiem wobec działań PiS. – Tezy wynikają z zagrożenia, jakie dostrzegają samorządowcy w obszarze decentralizacji struktur władzy – mówi prezydent Krzysztof Żuk (PO) w rozmowie z „Kurierem Lubelskim". Żuk zapowiada w tej samej rozmowie, że 31 sierpnia, w szczycie kampanii, poznamy finalne tezy samorządowe.

Po co opozycji samorządowcy? Celem numer jeden – jak wynika z naszych rozmów – jest próba zwiększenia jesiennej frekwencji w miastach. Kluczowi prezydenci (może poza Jackiem Karnowskim) nie wystartują, ale ich udział w kampanii, podobnie jak start polityków z samorządowym doświadczeniem, ma być korzystny w uruchomieniu rezerw w miastach. Platforma jest przekonana, że takie rezerwy istnieją. Wewnętrzne badania zamówione po wyborach 26 maja mają to wskazywać.

Drugi cel – jak wynika z naszych rozmów – jest długoterminowy i dotyczy wprowadzenia do polityki nowych ludzi, nowych postulatów ogniskujących się wokół samorządności, która wśród Polaków zbiera bardzo wysokie noty. Najlepszym sygnałem, że opozycja traktuje sprawę poważnie ma być wejście do sztabu Jacka Karnowskiego. Poza samorządowcami, listy nowej koalicji mają uzupełniać młodzi ludzie.

Korzenie samorządowe

Pomysł dotyczący zaangażowania samorządowców i tego, że zmiana polskiej polityki i zwycięstwo nad PiS zacznie się od miast, ma swoje korzenie w kampanii samorządowej 2018 r.

– Żeby wygrać wybory parlamentarne, musimy najpierw wygrać wybory samorządowe. Musimy obronić polską samorządność, bo dziś samorząd, miasta to ostatnie bastiony wolności – mówiła już w lipcu 2018 roku Katarzyna Lubnauer, szefowa Nowoczesnej. Podkreślała też, że miasta muszą przejąć zadania, z których wycofało się państwo pod rządami PiS .

Stopniowo język dotyczący miast stał się obowiązujący w istniejącej wówczas Koalicji Obywatelskiej. Rafał Trzaskowski powtarzał, że zwycięstwo w Warszawie to pierwszy krok do wygranej nad PiS. Po wyborach samorządowych, a jeszcze przed kampanią europejską, do mediów trafił koncept opozycji „samorządowej listy" do Senatu i postawienia na prezydentów dużych miast.

Realizacja obietnic po zwycięstwie w miastach miałaby pokazać sprawczość na tle działań PiS.– Opozycja, dążąc do władzy, musi przed jesiennym starciem wybrać korzystne dla siebie pole bitwy. Takiego pola nie wybrała w wyborach do PE, konkurowała z PiS na mobilizację i musiała tą konkurencję przegrać. Bo wyborcy PiS byli od początku kampanii bardziej zmobilizowani – mówi nam strateg, Tomasz Karoń, który rekomendował Lubnauer podczas kampanii samorządowej przekaz o zmianie władzy, która powinna wyjść z miast.

Partia rządząca traktuje kształtującą się koncepcję opozycji bardzo serio. Za temat, który trzeba natychmiast i bardzo mocno kontrować. – To dwuwładza, strategia na państwo alternatywne. To domena sił, które chcą rewolucji – mówi nam wysokiej rangi polityk PiS. Natychmiast po pojawieniu się tez samorządowych, politycy PiS zaczęli zwracać uwagę, że są one niezgodne z konstytucją.

– Te tezy wywróciłyby system państwa i całkowicie dotychczasowe funkcjonowanie państwa – mówił w poniedziałek wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker. Nieoficjalnie politycy, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że ruch z zaangażowaniem samorządowców jest trafnym posunięciem opozycji, ale nie bez ryzyka. – Tezy samorządowe łamią konstytucję. To kłóci się z mówieniem o praworządności – zauważa nasz rozmówca. Działania wobec postulatów decentralizacji są prowadzone na wielu płaszczyznach. Jedną z nich jest budowa przesłania o tym, że za „rozbiciem dzielnicowym" stoi George Soros. Inna to kontra do pomysłu wprowadzenia podatku katastralnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA