Polityka

Putin show bez trudnych pytań

AFP
16. raz prezydent Rosji wystąpił na „konferencji prasowej z narodem". Tym razem nie zaprosił jednak narodu.

W ciągu czterech godzin i 26 minut prezydent odpowiedział na 79 pytań z 2 580 929, które otrzymał.

„Lud wie, że żaden radny, gubernator, sędzia, pikiety, artykuły w gazetach, procesje modlitewne czy demonstracje w centrum miast w niczym nie pomogą. Jest za to ten jeden dzień w roku, gdy otwiera się „okienko szczęścia« – dla tych, którzy zdążą przesłać swoją skargę" – tłumaczył politolog Aleksandr Morozow ogromną popularność dziwnej formy obcowania prezydenta Rosji z obywatelami. „6 tysięcy wolontariuszy siedzi i sortuje pytania i prośby do prezydenta. Polityczne – od razu do śmietnika, supliki o konkretną pomoc – do teczek odpowiednim ministrom i gubernatorom" – dodał.

Łaska cara

Prezydentowi skarżono się na wszystko: od braku wodociągu na wsi, braku protezy dla chorej po groźby zamknięcia gminnej szkoły na Syberii. Prośby przysyłano pisemnie, telefonicznie, mailami, poprzez sieci społecznościowe i specjalną stronę internetową lub jako nagrania wideo.

W przeciwieństwie bowiem do poprzednich lat obecnie nikogo nie zaproszono do studia, by mógł na miejscu zadać pytanie prezydentowi. – Mówią, że Putin boi się ludzi. Ale tu mieszają się dwa strachy. Jeden to obawy ochrony o jego bezpieczeństwo. Ale myślę, że silniejszy jest drugi strach, osobiście Putina. On od 20 lat nie rozmawiał jak równy z równym ze zwykłymi ludźmi, nie chodził wśród nich po ulicach, nie trzymał w ręku zwykłych banknotów. Boi się, o co mogliby zapytać, o co w ogóle im chodzi – stwierdził publicysta Oleg Kozłowskij.

Pytania zadawały osoby wyselekcjonowane przez dziennikarzy państwowej telewizji. Za to ze studia, w którym siedział Putin, łączono się z ministrami i gubernatorami, od których prezydent żądał odpowiedzi i wyjaśnień, a jednego nawet publicznie objechał. – Pozwólcie zameldować – zaczął swe wyjaśnienia minister energetyki, tłumacząc, dlaczego drożeje benzyna. – Taka cena jest niedopuszczalna, niewłaściwa – odpowiadał prezydent.

– Nikt nie wyjaśnił przyczyn, dla których prezydent tak odsunął się od ludzi, których praktycznie i tak nie widzi. Wcześniej istniała choć niewielka szansa zadania mu pytania nieustalonego wcześniej, teraz została zlikwidowana – sądzi inny moskiewski dziennikarz.

Ku zdziwieniu widzów prowadzący spotkanie dziennikarze poinformowali, że napłynęło bardzo dużo pytań o ewentualne ogłoszenie przez prezydenta amnestii z okazji swej nowej kadencji. – To taka tradycja w Rosji – powiedział jeden z dziennikarzy. – Nie ma u nas takiej tradycji. A amnestia należy do kompetencji parlamentu, a nie prezydenta – zdenerwował się Putin.

Prześladowani za granicą

„Emeryt z Karaczajo-Czerkiesji" zapytał, kiedy w końcu zostaną wycofane rosyjskie wojska z Syrii (prezydent już dwukrotnie to ogłaszał, a żołnierze nadal tam są). – Nasi wojskowi pozostaną tam tak długo, jak długo jest to wygodne dla Rosji. Na razie nie planujemy ich wycofania – odpowiedział prezydent.

Putin opowiadał też, że na Zachodzie dojrzewają do zmiany polityki wobec Rosji. – W wielu krajach na politycznym szczeblu mówią o konieczności współpracy z nami – zapewnił. Przypominał też, że od dawna ostrzegał, że USA „rozciągają swoją jurysdykcję poza swoje terytorium". – Teraz wprowadzili cła, które są rodzajem sankcji. A za co, czy oni (państwa objęte amerykańskimi cłami – red.) anektowali Krym? – pytał.

– Kampania oskarżeń wobec Rosji, jak i sankcje są sposobem powstrzymywania Rosji, w której ujrzano konkurenta. (...) Londyn rywalizuje teraz z USA w antyrosyjskich sankcjach – wyjaśniał studentce Natalii. Z powodu kampanii sprawdzania źródeł pochodzenia kapitału biznesmenów (w tym rosyjskich) mieszkających w Wielkiej Brytanii proponował, by „pieniądze trzymali w ojczyźnie". – Kto im będzie pomagał za granicą, tam ich tylko prześladują – dodał pod adresem przedsiębiorców.

Nienawiść do Ukrainy

Uchylił się jednak od odpowiedzi na żądanie wprowadzenia sankcji przeciw Łotwie, gdzie „nie dają się uczyć po rosyjsku".

Za to prawdziwe gromy spadły na Kijów. Przebywający w Donbasie nacjonalistyczny pisarz Zachar Prilepin powiedział, że „ma wrażenie, iż ukraińska armia szykuje jakieś aktywne działania w czasie piłkarskich mistrzostw świata w Rosji".

– Jeśli dojdzie do takich prowokacji, to będzie to miało bardzo poważne konsekwencje dla ukraińskiej państwowości – zagroził Putin.

– Grabią swój naród, a pieniądze odsyłają do rajów podatkowych na konta założone na swoje nazwiska – dodał z kolei o ukraińskich liderach.„Wołodia, czy nie zmęczyłeś się?" – w czwartej godzinie przeczytał Putin kolejne pytanie i natychmiast odpowiedział: „Nie". Ale pytany, czy szykuje swego następcę, przyznał, że „myśli o tym cały czas".

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL