fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Niemcy: Bojkot produktów z Izraela uznany za antysemityzm

AFP
Bundestag przyjął w piątek rezolucję potępiającą ruch BDS jako formę antysemityzmu. Wywołuje to wiele kontrowersji.

BDS to skrót od Boycott, Divestment and Sanctions (bojkot, wycofanie inwestycji, sankcje). Wspiera go ponad setka organizacji na całym świecie, w większości o proweniencji palestyńskiej, uznających, że Izrael dyskryminuje ludność palestyńską, wobec czego podlegać powinien sankcjom.

Apele te nie przyniosły do tej pory żadnych wymiernych rezultatów, ale są cierniem w oku państwa żydowskiego. Działania ruchu uznane zostały w projekcie rezolucji Bundestagu za przejaw antysemityzmu. – Nie może być żadnego prawnego uzasadnienia antysemickich poglądów – czytamy w niej. Zawiera przy tym przypomnienie, że umieszczenie naklejek na produktach izraelskich w rodzaju „Don't Buy" kojarzyć się musi ze sloganem z czasów nazistowskich „Kauft nicht bei Juden!" (Nie kupuj u Żydów).

Z taką oceną ruchu BDS nie zgadza się grupa izraelskich, jak i nieżydowskich naukowców ze środowisk akademickich na świecie. – Wywołuje się mylne wrażenie, że ruch BDS jest antysemicki – czytamy w liście protestacyjnym podpisanym przez ponad 60 osób. Są wśród nich zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy BDS. Łączy ich przekonanie, że „każda osoba czy organizacja ma prawo do wyrażania swych poglądów".

Takie postawienie sprawy ożywia w Niemczech dyskusję, co jest właściwie antysemityzmem i w jakim stopniu ze zjawiskiem tym może być utożsamiana krytyka Izraela. Nie brak jej w niemieckich mediach. Berlin otwarcie potępia liczne przypadki naruszenia praw człowieka na ziemiach okupowanych oraz osadnictwo żydowskie na tych obszarach. Opowiada się też zdecydowanie za pokojowym rozwiązaniem konfliktu palestyńsko-izraelskiego według formuły two state solution – współistnienia Izraela i państwa palestyńskiego. To od lat sporny punkt w relacjach niemiecko-izraelskich.

Sama rezolucja wychodzi jednak zdecydowanie naprzeciw oczekiwaniom Tel Awiwu. Nie ma w niej rozróżnienia pomiędzy terytorium Izraela oraz obszarami okupowanymi. Oznacza to, że wezwania do bojkotu towarów wyprodukowanych w izraelskich osiedlach na okupowanym Zachodnim Brzegu jest także traktowane jako przejaw antysemityzmu. Zgodnie z obowiązującymi w UE przepisami produkty wytworzone w osiedlach nie mogą być zaopatrzone w etykiety „Made in Israel", co ma być ważną informacją dla konsumentów.

To nie wszystko. Jak zauważa „Der Spiegel", traktowanie na równi Izraela i terenów okupowanych jest sprzeczne z rezolucją ONZ 2334 wzywającą wszystkie państwa do podkreślania różnicy pomiędzy Izraelem a terenami okupowanymi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA