fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory w Święto Niepodległości? Rząd się waha

Fotolia
MSWiA chce, by PKW i Sejm rozważyły zmianę kodeksu wyborczego. Inaczej do urn pójdziemy w stulecie odrodzenia Rzeczypospolitej.

Państwowa Komisja Wyborcza powinna ocenić, czy w związku z datą najbliższych wyborów samorządowych nie trzeba skorygować przepisów – wynika z pisma, które MSWiA skierowało do Sejmu.

Resort zabrał głos, bo wybory wypadną dokładnie w setną rocznicę odzyskania niepodległości 11 listopada 2018 roku. W całym kraju będą się wtedy odbywać imprezy plenerowe, biegi, pikniki, a przede wszystkim uroczystości z udziałem polityków. Mogą być więc duże problemy z zachowaniem ciszy wyborczej.

O tej zaskakującej zbieżności dat pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" już we wrześniu. Wyjaśnialiśmy, że data wyborów prezydentów, burmistrzów, wójtów i rad gminnych, miejskich, powiatowych oraz wojewódzkich jest ściśle określona. Formalnie wyznacza ją premier, ale jest to czynność czysto techniczna. Nie ma pola manewru w odróżnieniu od np. prezydenta, który wyznacza termin głosowania do Sejmu i Senatu.

Tak głosi kodeks wyborczy uchwalony w 2011 roku. Dlaczego posłowie zdecydowali się na sztywną datę? Poseł PO Marek Wójcik, który pracował nad kodeksem, tłumaczył, że wcześniej obowiązywał przepis niebezpiecznie spychający datę jesiennych wyborów na coraz późniejsze terminy.

– Świadomie odwróciliśmy ten mechanizm, by wybory odbywały się coraz wcześniej – wyjaśniał poseł. Tłumaczył, że w przeciwnym razie w pewnym momencie wyborcy poszliby do urn w Boże Narodzenie.

Jednak w efekcie tych zmian głosowanie odbędzie się w dniu innego ważnego święta. Poseł Wójcik mówił, że to wcale nie taka zła data. – W podobnym terminie wypadła druga tura wyborów samorządowych w 2002 r. – mówił.

Innego zdania jest autor petycji, która trafiła do Sejmu. Pisał, że obawia się rozruchów na terenie lokali wyborczych. To prawdopodobnie aluzja do odbywających się co roku Marszów Niepodległości.

Ten niepokój podzieliła sejmowa Komisja ds. Petycji. – Jest to data niefortunna – mówił w lutym podczas posiedzenia komisji Bogdan Latosiński z PiS.

W podobnym duchu wypowiedziało się Biuro Analiz Sejmowych, które zaproponowało, by wybory można było rozpisać w ciągu 30 dni przed końcem kadencji. Zdaniem eksperta BAS organizowanie wyborów po upływie kadencji rad byłoby niezasadne, bo oznaczałoby „powstanie przerwy międzykadencyjnej".

Komisja ds. Petycji zdecydowała się na wysłanie dezyderatu do rządu i właśnie na to pismo odpowiedziało MSWiA. Zdaniem ministerstwa Państwowa Komisja Wyborcza powinna wypowiedzieć się odnośnie do zmiany prawa, bo to ona zaproponowała podczas prac nad kodeksem wyborczym przepis, który teraz sprawia takie problemy.

„Natomiast ostateczne stanowisko na temat zasadności zmian przepisów kodeksu wyborczego w omówionym zakresie powinno zostać wypracowane poprzez współdziałanie właściwej komisji parlamentarnej z przedstawicielami Państwowej Komisji Wyborczej" – napisał wiceminister spraw wewnętrznych Sebastian Chwałek.

Co na to PKW? „Państwowa Komisja Wyborcza przygotowuje stanowisko w tej sprawie. Będzie zaprezentowane w najbliższych dniach" – informuje biuro prasowe komisji.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że stanowisko może ukazać się już w czwartek. Ma się w nim znaleźć informacja, że zorganizowanie wyborów we wcześniejszym terminie jest możliwe, jednak wymaga nowelizacji kodeksu.

Jednak jeśli posłowie nie zdecydują się na wprowadzenie zmian, temat wróci po ośmiu latach. Zgodnie z obecnymi przepisami wybory samorządowe w 2026 roku będą musiały się odbyć we Wszystkich Świętych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA