fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Estońska prezydent w rosyjskiej Canossie

AFP
Pierwsza od czternastu lat wizyta głowy państwa estońskiego w Moskwie budzi kontrowersje w ojczyźnie.

Odbyła się na prośbę strony estońskiej, co wywołało nieprzychylne komentarze ze strony tamtejszych polityków domagających się wyjaśnień. – To niegodne, by prezydent odwiedzał kraj, z którym nie mamy dobrych stosunków i normalnej współpracy – powiedziała była ambasador w Moskwie Marina Kaljurand.

Wcześniej prezydent Kersti Kaljulaid zapowiadała, że nie odwiedzi Rosji, dopóki nie zostanie ratyfikowany traktat graniczny między obu państwami. Umowę podpisano jeszcze w lutym 2014 roku, Estonia prowadzi proces jej ratyfikacji. Ale Kreml uchyla się od tego, twierdząc, że Tallin prowadzi „rusofobiczną politykę", m.in. naruszając prawa mniejszości rosyjskojęzycznej.

Sama pani prezydent popiera likwidację osobnego nauczania w języku rosyjskim, ale twierdzi, że to konieczne, by wreszcie zintegrować miejscowych Rosjan z estońskim społeczeństwem. W czasie zeszłorocznego remontu pałacu prezydenckiego w Tallinie demonstracyjnie przeprowadziła się na miesiąc do Narwy (będącej centrum regionu w większości zamieszkanego przez Rosjan).

Z wizyty szefowej państwa próbował skorzystać rosyjski ambasador w Tallinie, przypominając, że na skutek wzajemnych sankcji Rosji i UE obroty handlowe obu państw zmniejszyły się dwukrotnie. – Nie jadę, by coś dostawać, ale by porozmawiać, przeanalizować sytuację – mówiła prezydent przed wizytą.

Estonia była też obiektem zmasowanych ataków rosyjskich hackerów od 2008 roku, aż wreszcie NATO założyło w Tallinie swoje centrum zajmujące się ochroną cyberprzestrzeni.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA