fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

"Petro Poroszenko okłamał ludzi"

Petro Poroszenko
AFP
Osobisty majątek był dla niego ważniejszy niż obietnice, które składał na Majdanie – mówi Serhij Łeszczenko, znany dziennikarz i deputowany Rady Najwyższej, który popiera Wołodymyra Zełenskiego.

Jak to się stało, że będąc deputowanym Bloku Petra Poroszenki, stał się pan jednym z najważniejszych krytyków prezydenta Ukrainy?

Poroszenko nie zajął się walką z korupcją, brał w niej udział. Nie reagował, gdy zgłaszaliśmy przypadki uwikłań korupcyjnych wysokiej rangi urzędników. Nasze drogi się rozeszły jeszcze w 2016 roku.

Poroszenko nie wykonał jednego z najważniejszych postulatów, które padały podczas „rewolucji godności" na Majdanie w 2014 roku?

Nie, nie wykonał. Dostał kredyt zaufania od ludzi, ale nie sprostał oczekiwaniom.

Tym razem ten kredyt zaufania może dostać od Ukraińców Wołodymyr Zełenski, choć nie ma doświadczenia w polityce. To nie ryzykowne?

Wiąże się z tym ryzyko, ale też możliwości. Jego doświadczeniem jest to, że prowadzi dobrze prosperującą firmę i sprawdził się jako biznesmen. Nie jest powiązany z elitami politycznymi i nikomu nic nie jest winien. Nie jest też uwikłany w powiązania korupcyjne.

Najnowszy plakat wyborczy Poroszenki, na którym pojawił twarzą w twarz z Putinem, jest bardzo wymowny...

To brudna technologia prowadzenia kampanii wyborczej. Poroszenko próbuje polaryzować społeczeństwo. Chce postawić ludzi przed wyborem: albo ja, albo Putin. To ohydne.

Wygląda na to, że prezydent Poroszenko robi wszystko, by doprowadzić do debaty z Zełenskim. Godzi się nawet na udział w takiej debacie na stadionie w obecności wielotysięcznego tłumu.

Poroszenko martwi się wynikami w sondażach. Dobrze wie, że w obecnej sytuacji musi wykorzystywać wszystkie narzędzia.

Jak to się stało, że kabareciarz w pierwszej turze miał dwa razy większe poparcie niż urzędujący prezydent?

Dlatego, że Poroszenko okłamał ludzi i dopuszczał się korupcji. A to oznacza, że zdradził interesy obywateli Ukrainy. Prywatne bogactwa były dla niego ważniejsze niż obietnice, które składał na Majdanie.

Ukraińcy wybierają już szóstego z rzędu prezydenta, każdy składał mnóstwo obietnic i każdemu zarzucano, że nie wywiązywał się z nich. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej?

Za każdym razem jest szansa i jest dylemat, czy tę szansę wykorzystać. Można też wybrać inną drogę i zostać ofiarą własnych pragnień, wykorzystywać stanowisko do prywatnego wzbogacania się, dopuszczać się korupcji i zajmować się nepotyzmem, tworząc własny klan. Zełenski ma taką szansę, ale musi trzymać się z daleka od oligarchów, nie mieć żadnych relacji z Kołomojskim (red. Ihor Kołomojski, ukraiński miliarder, skłócony z Poroszenką) i być jak najbliżej społeczeństwa. Musi też pokazać, że postawił wysoko poprzeczkę, jeżeli chodzi o swoją ekipę, która ma być nastawiona na reformowanie kraju.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA