fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Program wyborczy AfD: uchodźcy i koronawirus

Jörg Meuthen
Współprzewodniczący AfD europoseł Jörg Meuthen zaliczany jest do umiarkowanego skrzydła tej partii
AFP
Alternatywa dla Niemiec przed tegorocznymi wyborami do Bundestagu próbuje przyciągnąć konserwatywnych i skrajnie prawicowych wyborców. Delegaci AfD chcą uchwalić w Dreźnie nowy program partii.

Do wyborów powszechnych w Niemczech pozostało jeszcze około pół roku - to czas na dopracowanie przez partie ich programów wyborczych. Już na początku swojego projektu programu ultraprawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) jasno przedstawia swoje stanowisko na nadchodzącą kampanię wyborczą: „Politycy rządowi szczebla federalnego i landowego wielokrotnie naruszyli zasady niemieckiej państwowości, prawa i konstytucji poprzez swoją politykę wobec uchodźców i w czasie pandemii” - czytamy w programie. A więc uchodźcy i korona. AfD zamierza w ten weekend na partyjnej konwencji w Dreźnie uchwalić swój program wyborczy.

AfD powstała w 2013 roku i zyskała poparcie elektoratu zwłaszcza w następstwie kryzysu uchodźczego w 2015 roku. Jest obecnie największą partią opozycyjną w Bundestagu. Niektóre struktury na poziomie krajów związkowych i niektórzy członkowie AfD utrzymują kontakty ze skrajnie prawicowymi i neoprawicowymi ugrupowaniami; niektóre oddziały krajowe AfD Federalny Urząd Ochrony Konstytucji zakwalifikował częściowo jako podejrzane o prawicowy ekstremizm. Według aktualnych sondaży w najbliższych wyborach do Bundestagu partia ta może liczyć na około 11 procent poparcia. W ostatnich wyborach federalnych w 2017 roku AfD uzyskała 12,6 proc. głosów.

Twarde stanowisko wobec polityki uchodźczej odchodzącej wkrótce kanclerz Angeli Merkel od lat stanowi istotę marki tej wciąż młodej partii. Ostrzeżenia przed konsekwencjami przyjęcia dziesiątek tysięcy uchodźców przyczyniły się w przeszłości do wzrostu popularności AfD. Często towarzyszyły im rasistowskie polemiki przeciwko przybyszom z Bliskiego Wschodu czy Afryki.

W roku wyborczym 2021 w Niemczech prawie w ogóle nie mówi się o uchodźcach. Dla AfD pozostają oni jednak siłą napędową w walce o głosy.

Jeśli trzymać się projektu programu wyborczego, uchodźcy wojenni, azylanci, migranci i muzułmanie są największym zagrożeniem dla pokoju wewnętrznego w kraju. Nawiązanie do tych grup ludności przewija się przez cały ten projekt niczym wiążąca to wszystko nić. Obarcza się ich odpowiedzialnością za praktycznie wszystkie problemy społeczne: antysemityzm, przestępczość, oszustwa społeczne, aż po rzekomo obniżający się poziom systemu edukacji.

W rozdziale poświęconym budownictwu i mieszkalnictwu czytamy m. in., że „niepohamowana i bezprawna migracja” sprawia, iż „w obliczu napiętej sytuacji na rynku coraz trudniej jest grupom o niższych i średnich dochodach znaleźć przystępne cenowo mieszkania”. AfD nie przedstawia na to żadnych dowodów.

W ten sposób AfD pokazuje również wyraźnie, kto jest jej grupą docelową: rozczarowani, wcześniej niegłosujący z niższych i średnich warstw społeczeństwa. To niezwykła metamorfoza: jeszcze w 2013 roku AfD prowadziła kampanię jako „Professoren-Partei” („partia profesorów”), aby podebrać liberałom z FDP i chrześcijańskim demokratom rozczarowane nimi środowisko akademickie liberałów gospodarczych i konserwatystów.

Z punktu widzenia AfD sytuacja w Niemczech jest ponura: kraj rzekomo znajduje się w rękach „potężnej oligarchii politycznej”, która kontroluje społeczeństwo za pomocą „dźwigni władzy państwowej, edukacji politycznej i wpływu mediów informacyjnych” - czytamy na początku projektu manifestu wyborczego.

Co więcej, partia ta dostrzega działania destruktywnego ducha nowoczesności; kwestie równouprawnienia kobiet, tożsamości płciowej, homoseksualizmu i pluralizacji społeczeństwa są cierniem w oku AfD. Samozwańcza „alternatywa” chce cofnąć niemal wszystkie debaty społeczne ostatnich lat. Ich wizja jest kontrprojektem dla wielokulturowych, różnorodnych i kosmopolitycznych Niemiec, dla rozwoju społecznego ostatnich dziesięcioleci.

Kurs wsteczny jest najbardziej konkretny, jeśli chodzi o migrację. Deportacja setek tysięcy ludzi, „reemigracja” i powrót do obywatelstwa niemieckiego jako „prawa krwi” to polityczne drogowskazy.

Ton projektu programu wyborczego mocno przypomina byłego prezydenta USA Donalda Trumpa. Jego sukces w obozie społecznie sfrustrowanych i konserwatystów zrobił wrażenie na AfD. Partia ta w pełni stawia na strategię Trumpa: upraszczać, polaryzować, atakować. Konkretne propozycje rozwiązań - z wyjątkiem kwestii takich jak azyl i imigracja - prawie się nie pojawiają. Albo są tak niejasne, jak na przykład w przypadku kwestii ochrony konsumentów: „Żadnego paternalizmu państwa wobec konsumentów” - czytamy.

W swoim projekcie programu AfD stawia na twardą opozycję. Nie zwraca się do innych partii. Szuka swojego unikalnego profilu. I szuka bliskości z ruchami protestu ostatnich lat. Zwłaszcza w obliczu rosnącego niezadowolenia z zarządzania kryzysowego w pandemii na szczeblu federalnym i landowym. AfD podchwytuje lęki i pretensje ulicy, gdy żąda: „Odrzucamy noszenie masek w przedszkolach i szkołach. Nieproporcjonalne ograniczenia związane z lockdownem muszą zostać natychmiast zakończone”. Albo: „Odrzucamy obowiązkowe szczepienia”. Jakby nie miało znaczenia to, że w Niemczech nie ma takich obowiązkowych szczepień, a nawet nikt do nich nie wzywa.

Wszystkie merytoryczne pytania dotyczące programu Alternatywy dla Niemiec mogą jednak szybko zejść na drugi plan podczas partyjnej konwencji w Dreźnie. Bo tak jak poprzednio, tak i teraz charakterystyczna jest wojna pozycyjna różnych skrzydeł partyjnych i ostry spór o najwyższe stanowiska. Współkierujący obecnie partią Jörg Meuthen chce na przykład rozpocząć realizację programu wyborczego bez jednoczesnego wyboru czołowego kandydata. Wiele organizacji krajowych chce jednak ogłosić wybór kandydatów razem z programem wyborczym, czyli jeszcze w ten weekend.

Najbardziej emocjonujący może być spór między Meuthenem a skrajnie prawicowym skrzydłem partii. Jak donoszą media, 100 delegatów przygotowuje się do odwołania Meuthena, który jest uważany jest zbyt umiarkowanego. Wśród jego oponentów jest wielu wpływowych funkcjonariuszy działaczy struktur AfD ze wschodnich landów. Głębokie podziały między partyjnymi frakcjami pozostają dominującym tematem we wciąż młodej AfD.

Źródło: Deutsche Welle
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA