Polityka

Holenderska ofensywa przeciw Moskwie

Poległ w walce ze złodziejskim systemem – plakat z Siergiejem Magnickim na nielegalnej demonstracji w Moskwie w 2012 roku
Reuters
Kolejne kraje Unii Europejskiej chcą ukarania Rosji za łamanie praw człowieka.

Korespondencja z Brukseli

Masowe wydalenie dyplomatów ze stolic świata zachodniego – za próbę zabójstwa Siergieja Skripala, byłego podwójnego agenta, i jego córki Julii – może się okazać najłagodniejszą karą dla Rosji. Bo teraz kolejne kraje rozważają wprowadzenie tzw. prawa Magnickiego, czyli ustawy umożliwiającej nakładanie zakazu wizowego i zamrożenie zagranicznych aktywów finansowych osób uznanych za winne łamania praw człowieka.

Tweede Kamer, czyli izba niższa holenderskiego parlamentu, zobowiązała we wtorek holenderski rząd do przedstawienia na forum unijnym inicjatywy na rzecz ogólnoeuropejskiego prawa Magnickiego. Jeśli nie dojdzie ona do skutku, to rząd musi w ciągu pięciu miesięcy przedstawić projekt prawa na poziomie holenderskim. Za było 81 deputowanych, przeciw – 69, w tym ugrupowanie VVD, do którego należy premier Mark Rutte. – To jasny sygnał dla tych, którzy łamią prawa człowieka i przepisy antykorupcyjne za granicą: nie wyjedziesz już do innego kraju i nie sięgniesz już tam po swoje (zrabowane) pieniądze – napisał na Twitterze inicjator uchwały Sjoerd Sjoerdsma z socjalistyczno-liberalnego ugrupowania D66.

Prawo Magnickiego funkcjonuje obecnie w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Estonii, na Litwie i Łotwie. Nie jest identyczne w tych krajach, ale zasady są podobne: pozwala na stosowanie zakazu wjazdu oraz zamrażanie zagranicznych aktywów finansowych osób uznanych za winne łamania praw człowieka. O podobnych przepisach dyskutują też parlamenty Szwecji i Danii oraz zależnej od Wielkiej Brytanii wyspy Jersey. Istniejące już ustawy zostały przyjęte przed atakiem w Salisbury, natomiast dyskusje toczące się w Holandii, Danii, Szwecji i na Jersey to już reakcja na ostatnie wydarzenia. Szczególnie Jersey może być dla Rosjan bolesna: to miejsce słynące z usług finansowych dla tych, którzy nie chcą, aby o ich majątkach wiedziały ich krajowe władze podatkowe.

Wszystkie te ustawy noszą imię Magnickiego dla upamiętnienia rosyjskiego adwokata Siergieja Magnickiego, który pracował na rzecz Heritage Capital w Moskwie. Odkrył i nagłośnił przypadek masowej korupcji urzędników, za co został aresztowany i oskarżony o nadużycia finansowe. Bity i prześladowany zmarł w więzieniu w 2009 roku, nie doczekawszy procesu. Jego przyjaciel William Browder, szef Heritage Capital, od tamtego czasu nieprzerwanie działa na rzecz ukarania winnych śmierci Magnickiego. Wyjaśnia szczegóły jego zabójstwa, tropi powiązania między politykami i mafią, podróżuje po świecie, żeby przekonać polityków o zbrodniczości rosyjskiego systemu politycznego. Wszystkie ustawy przyjmowane przez kolejne kraje świata to osobista zasługa tego biznesmena. Browder jest przekonany, że metodę ze sprawy Magnickiego (ukaranie winnych zabójstwa sankcjami wizowymi i finansowymi) trzeba zastosować wobec Rosji na szeroką skalę, w reakcji na jej zbrodnicze działania z ostatnich lat. – Wiadomo, że Putin zastosuje odwet. Ale im szybciej zdecydujecie się na sankcje, tym lepiej – mówił „Rzeczpospolitej" Browder już blisko cztery lata temu.

Wtedy namawiał Parlament Europejski do przegłosowania sankcji tylko za zabójstwo Magnickiego. Udało mu się, ale apel eurodeputowanych nigdy nie został wykonany przez Federikę Mogherini, unijną wysoką przedstawiciel ds. zagranicznych i bezpieczeństwa. Przyjaciel Magnickiego skarżył się potem, że Włoszka blokuje akcję wymierzoną w Rosję. Tymczasem według niego właśnie sankcje uderzające w skorumpowanych polityków oraz w oligarchów, którzy działają jak fundusze powiernicze na rzecz polityków, przyniosłyby znacznie lepsze efekty, niż zakrojone na szeroką skalę sankcje gospodarcze czy handlowe.

Na razie bezpośrednio na atak w Salisbury Zachód odpowiedział sankcjami dyplomatycznymi. Większość krajów UE wydaliła rosyjskich dyplomatów w liczbie od 1 do 4. Presja była tak duża, że zdecydowały się na to nawet kraje przyjazne Rosji i od początku niechętne wspólnym europejskim sankcjom przeciw Rosji, jak np. Włochy czy Węgry.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL