fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Witek po spotkaniu: Banaś złoży zażalenie i wniosek do TK

Marszałek Sejmu i prezes NIK rozmawiali za zamkniętymi drzwiami
Fotorzepa, Jakub Czermiński; Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Jako marszałek Sejmu nie mogłam w żaden sposób interweniować - powiedziała Elżbieta Witek (PiS) po spotkaniu z prezesem NIK Marianem Banasiem, który wnioskował o nie w związku z, w jego opinii, "bezprawnymi działaniami Prokuratury Regionalnej w Białymstoku oraz funkcjonariuszy CBA" w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli. Marszałek dodała, że w jej i Biura Analiz Sejmowych opinii ostatnie działania służb w sprawie Banasia nie były sprzeczne z konstytucją.

Spotkanie marszałek z kierownictwem NIK odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Jego przebieg zrelacjonowała Elżbieta Witek, która wygłosiła oświadczenie i odpowiadała na pytania dziennikarzy.

W środę funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego dokonali przeszukań w mieszkaniach prywatnych szeregu osób, firmach oraz pomieszczeniach służbowych mieszczących się w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli. CBA pojawiło się m.in. w mieszkaniach Mariana Banasia i jego gabinecie, co wywołało protest prezesa NIK.

Protest Banasia i żądanie spotkania z Witek

W reakcji na wizytę agentów CBA Banaś w liście do marszałek Sejmu Elżbiety Witek stanowczo sprzeciwił się działaniom Centralnego Biura Antykorupcyjnego i napisał, że działanie organów ścigania jest bez precedensu, bowiem "oznacza możliwość naruszenia niezależności konstytucyjnego, naczelnego organu kontroli państwowej".

Dowiedz się więcej:
CBA, Banaś, agent Tomek, NIK. Środa pod znakiem służb

W czwartek Banaś oświadczył, że w związku z "bezprawnymi działaniami Prokuratury Regionalnej w Białymstoku oraz funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego" w siedzibie NIK oczekuje bezzwłocznego spotkania z marszałek Sejmu. Prezes Izby zaprotestował przeciw "naruszeniu konstytucyjnej zasady niezależności NIK".

Spotkanie rozpoczęło się w piątek przed południem, trwało kilkadziesiąt minut.

Witek: Nie mogłam interweniować

Marszałek powiedziała, że na prośbę Mariana Banasia zaprosiła do Sejmu prezesa i trzech wiceprezesów NIK. Wyraziła żal, że o pismach Banasia do siebie dowiedziała się z mediów, zanim dokumenty do niej wpłynęły.

- (Na spotkaniu - red.) powiedziałam, że przeanalizowałam wszystkie dokumenty związane z tą sprawą, które jednocześnie odnoszą się tego, co mogę ja jako marszałek Sejmu zrobić - oświadczyła Witek. Przypomniała, że zgodnie z konstytucją, ustawą o Najwyższej Izbie Kontroli oraz ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora marszałek Sejmu może interweniować tylko wówczas, kiedy naruszona jest nietykalność osobista posła albo prezesa NIK ("bo to jest ten sam immunitet formalny"), albo wtedy, kiedy dochodzi do zatrzymania bądź aresztowania.

- Taka sytuacja nie miała miejsca. W związku z tym nie mogłam w żaden sposób jako marszałek Sejmu interweniować - oświadczyła Witek.

Wyrok z 2014 r.

Marszałek przekazała, iż powiedziała prezesowi NIK, że w pierwszym piśmie do niej "było trochę nadużycia". - Pan prezes powołał się tam na rzekoma opinię Biura Analiz Sejmowych, która miała wskazywać, że immunitet formalny obejmuje nie tylko osobę, ale także miejsca, w których prowadzone są przeszukania - powiedziała. - Biuro Analiz Sejmowych takiej opinii nie wydawało - oświadczyła.

Przywołała zażalenie z 2014 r. ówczesnego posła PSL Jana Burego na przeszukanie pomieszczeń. Zaznaczyła, że Sąd Rejonowy w Warszawie we wrześniu 2014 r. wydał orzeczenie, iż "wszystko było zgodnie z konstytucją" i że immunitet formalny nie dotyczy pomieszczeń. Dodała, że w tamtym okresie komisja poprzez Biuro Analiz Sejmowych wystąpiła o opinie zewnętrznych ekspertów. - Były dwie opinie, na jedną z nich powołał się właśnie pan prezes Banaś. To była opinia prof. Chmaja wskazująca, że immunitetem objęte są także pomieszczenia, w których przeprowadzano przeszukania. Jest druga opinia, która mówi o czymś zupełnie innym - mówiła marszałek.

- Ale te opinie dla mnie były niewystarczające. Sięgnęłam do tego wyroku z roku 2014, wyroku niezależnego sądu, który wskazał, że w żaden sposób konstytucja nie została naruszona i że immunitet formalny dotyczy tylko osoby. I o tym powiedziałam panu prezesowi Banasiowi i państwu wiceprezesom - relacjonowała.

"Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się odwołał"

Witek poinformowała, iż na spotkaniu z kierownictwem NIK zwróciła uwagę, że każdy ma prawo do odwołania się "od różnych decyzji, także od decyzji prokuratora na przeszukanie miejsc". - I powiedziałam panu prezesowi, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak jak w roku 2014 zrobił to pan poseł Bury, także pan prezes odwołał się od tej decyzji, czyli złożył zażalenie do sądu. Poza tym powiedziałam, że każdy obywatel, który ma wątpliwości czy nie została złamana konstytucja ma prawo złożyć wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie, czy konstytucja nie została tutaj złamana. To można przecież zrobić - oświadczyła marszałek Sejmu.

Witek: To nie dotyczy NIK

Jak relacjonowała, na spotkaniu podkreśliła, nazywając ten wątek najważniejszym, że sprawa (w tym przeszukania) "nie ma żadnego, ale to żadnego związku z Najwyższą Izbą Kontroli".

- Przypomnę, że kiedy był oskarżany poprzedni prezes NIK pan (Krzysztof - red.) Kwiatkowski, sprawa dotyczyła stricte jego urzędu, tego, co się działo wewnątrz Najwyższej Izby Kontroli. Natomiast w przypadku pana prezesa Banasia sprawy czy zarzuty kierowane pod jego adresem nie mają absolutnie nic wspólnego z jego działaniem jako prezesa NIK. Nikt nie stawia mu żadnych zarzutów dotyczących tego, jak działa sama Izba i (nie mówi - red.) o jakichś nieprawidłowościach, które działyby się wewnątrz Izby. Nic takiego nie ma miejsca - mówiła Witek.

- Dlatego powiedziałam, że to jest trochę takie nadużycie, powoływanie się na ochronę urzędu, dobrego imienia NIK. Przypomnę, żaden z dotychczas znanych nam zarzutów, medialnych, ale także tych publikowanych na stronie CBA, nie zawiera ani jednego zarzutu, który by dotyczył Najwyższej Izby Kontroli - zaznaczyła.

"Nie obowiązuje u nas doktryna Neumanna"

Witek oceniła, że NIK to "niezmiernie ważny" organ konstytucyjny państwa, który funkcjonuje właściwie. - Toczą się postępowania. Ja też powiedziałam, że to działa w dwie strony. Z jednej strony Najwyższa Izba Kontroli ma prawo kontrolować wszystkie podległe instytucje, a z drugiej strony no nie obowiązuje u nas doktryna pana posła (PO Sławomira - red.) Neumanna i nikt nie będzie chroniony, jeśli złamał prawo - oświadczyła.

Podkreśliła, że na razie nikomu nie postawiono zarzutów, toczy się postępowanie wyłącznie w sprawie.

Marszałek zaleca "spokój i rozwagę"

Witek relacjonowała, iż na spotkaniu powiedziała Banasiowi i wiceprezesom NIK, że jako marszałek Sejmu będzie dbała o respektowanie immunitetu, gdyby ktoś próbował go złamać. Dodała, że po wpłynięciu pierwszego pisma od prezesa Izby zwróciła się w trybie pilnym o opinię do Biura Analiz Sejmowych i otrzymała ją, datowaną na 21 lutego. Ta opinia, kontynuowała, "wskazuje na to, że nie została naruszona konstytucja, czyli że immunitet formalny nie chroni miejsc, pomieszczeń, tylko osobę fizyczną".

Marszałek mówiła, że podczas spotkania zaleciła "spokój i rozwagę". - Na razie nikt zarzutów nie otrzymał, chciałbym to mocno podkreślić, na razie jest postępowanie w sprawie i służba a także prokuratura gromadzi materiały dowodowe i ma prawo wchodzić wszędzie, gdzie uważa, że powinna zabezpieczyć jakieś materiały. Służby nie podlegają mi, to też powiedziałam panu prezesowi. Więc ja nie mam prawa, nie wolno mi jako marszałkowi Sejmu ingerować w postępowanie służb, niczego służbom nakazywać - oświadczyła.

Zapewniła, że chce przestrzegać wszystkich obowiązków wynikających z konstytucji, ustawy o NIK oraz regulaminu Sejmu.

Witek: Prezes Banaś zgodził się ze mną

Witek poinformowała, że Marian Banaś zgodził się z jej sugestiami dotyczącymi drogi odwoławczej.

- Pan prezes Banaś powiedział, że był zaniepokojony sposobem przeprowadzenia tej kontroli, ale zgodził się ze mną, że skorzysta z tego prawa, o którym ja mówiłam, złożenia zażalenia - bo to ma prawo zrobić każdy, kto się czuje pokrzywdzony - ale także złożenia odpowiedniego wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, bo też każdy obywatel zaniepokojony łamaniem prawa, jeśli tak sądzi, może się zwrócić o interpretację do TK - oświadczyła marszałek Sejmu.

Banaś: Wszystkie materiały przekazałem

Wcześniej prezes NIK deklarował, że nie jest jego intencją utrudnianie postępowania. "Wszystkie materiały dowodowe istotne z punktu widzenia śledztwa przekazałem organom ścigania. Ponadto były one w dyspozycji funkcjonariuszy CBA prowadzących postępowanie kontrolne" - dodał.

- Zważywszy na treść protokołu kontroli pana Mariana Banasia sporządzonego przez CBA - nie ma podstaw faktycznych i prawnych do przeszukania. Co więcej, mieszkanie prezesa NIK-u chroni immunitet. W takiej sytuacji czynności CBA i Prokuratury Regionalnej w Białymstoku są niedopuszczalne. Z całą pewnością złożymy zażalenie na te czynności - powiedział "Rzeczpospolitej" adwokat Marek Małecki, pełnomocnik prezesa NIK.

Stanowisko prokuratury

Według białostockiej prokuratury, przeszukania pomieszczeń nie są objęte immunitetem, a obowiązkiem organów ścigania jest przeprowadzenie czynności procesowych wszędzie tam, gdzie mogą znajdować się dowody istotne dla wyjaśnienia okoliczności sprawy.

Dowiedz się więcej:
Służby mają nowe dowody ws. Banasia

Przeprowadzenie czynności przeszukania w mieszkaniach, biurach należących do Mariana Banasia, są "konsekwencją nowych ustaleń dowodowych pozyskanych w ramach postępowania prowadzonego przez CBA" - poinformowała prokuratura.

Sprawa Banasia

Środowe wydarzenia mają związek ze sprawą, która dotyczy oświadczeń majątkowych Mariana Banasia. Wątpliwości wokół zgromadzonego przez obecnego prezesa NIK majątku ma CBA i GIIF i prokuratura ma obowiązek je zweryfikować.

Zarzuty, które postawił mu szef CBA po wielomiesięcznej kontroli brzmią poważnie: składania przez niego nieprawdziwych oświadczeń majątkowych, zatajenia faktycznego stanu majątkowego oraz nieudokumentowanego źródła dochodu. Prokuratura bada czy zarzuty te są słuszne i skąd wynikają.

Marian Banaś jest bohaterem afery związanej z niejasnościami dotyczącymi oświadczeń majątkowych obecnego prezesa NIK, byłego ministra finansów i byłego szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

Jak ujawnili dziennikarze "Superwizjera" Marian Banaś wynajmował do niedawna posiadaną przez siebie kamienicę w Krakowie poniżej ceny rynkowej, a w budynku działał hotel z pokojami "na godziny" prowadzony przez osoby związane z krakowskim półświatkiem. W reportażu przedstawiono m.in. jednego z prowadzących hotel, który w obecności dziennikarza dzwoni "do Banasia" i pyta go, jak ma zareagować na obecność dziennikarza.

"Rzeczpospolita" ujawniła, że jeden z najbliższych współpracowników Mariana Banasia z czasów jego pracy w Ministerstwie Finansów miał kierować mafią VAT-owską. Pod takim zarzutem siedzi w areszcie. Sprawa dotyczy Arkadiusza B., szefa Krajowej Szkoły Skarbowości, oraz Krzysztofa B., dyrektora Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier Ministerstwa Finansów. Kierowana przez nich grupą przestępcza, poprzez sieć spółek, zarejestrowanych m.in. w Czechach, fikcyjnie handlowała sztuczną biżuterią oraz tarcicą i w ciągu blisko czterech lat wyłudziła 5 mln zł VAT (zarzuty ma łącznie 15 osób).

"Rzeczpospolita" ujawniła także kulisy umowy, na podstawie której Marian Banaś stal się posiadaczem krakowskiej kamienicy, darowanej mu przez byłego żołnierza AK, bardzo korzystnej dla szefa NIK.

Kim naprawdę był Henryk Stachowski, od którego Banaś otrzymał nieruchomość, piszemy w artykule "Prawdziwa historia darczyńcy Mariana Banasia".

28 listopada, po zapoznaniu się przez premiera Mateusza Morawieckiego z raportem CBA ws. oświadczeń majątkowych Banasia, prezes PiS Jarosław Kaczyński i wiceprezes PiS Mariusz Kamiński na spotkaniu z Banasiem mieli przekazać mu, że oczekują, iż szef NIK poda się do dymisji.

29 listopada NIK poinformował jednak, że prezes tej instytucji nie podjął decyzji ws. ewentualnej dymisji.

Jak ujawniła "Rzeczpospolita" kartą przetargową w żądaniu od Banasia dymisji przez PiS miała być kwestia spółek i fundacji syna prezesa NIK.

2 grudnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wszczęła kontrolne postępowanie sprawdzające wobec Mariana Banasia. Powodem są - jak informuje nas Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych - „ustalenia własne ABW, a także wyniki kontroli CBA oraz wszczęcie śledztwa prokuratury”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA