fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Przeszukania CBA. NIK złoży zażalenie do sądu

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Najwyższa Izba Kontroli złoży zażalenie do sądu w sprawie przeprowadzonych przez CBA przeszukań. O planowanych działaniach poinformowano po spotkaniu prezesa NIK Mariana Banasia z marszałek Sejmu Elżbietą Witek.

- Jako marszałek Sejmu nie mogłam w żaden sposób interweniować - powiedziała Elżbieta Witek (PiS) po spotkaniu z prezesem NIK Marianem Banasiem, który wnioskował o nie w związku z, w jego opinii, "bezprawnymi działaniami Prokuratury Regionalnej w Białymstoku oraz funkcjonariuszy CBA" w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli.

Marszałek dodała, że w jej i Biura Analiz Sejmowych opinii ostatnie działania służb w sprawie Banasia nie były sprzeczne z konstytucją.

Po spotkaniu biuro prasowej NIK poinformowało, że podtrzymuje swoje stanowisko w zakresie przeprowadzenia przeszukania w siedzibie NIK. Oświadczenie w tej sprawie opublikował PAP.

Zapowiedziano złożenie zażalenia do sądu. Nie wykluczono również podjęcia innych kroków prawnych w związku z przeprowadzonym przez CBA przeszukaniem.

W środę funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego dokonali przeszukań w mieszkaniach prywatnych szeregu osób, firmach oraz pomieszczeniach służbowych mieszczących się w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli. CBA pojawiło się m.in. w mieszkaniach Mariana Banasia i jego gabinecie, co wywołało protest prezesa NIK.

W reakcji na wizytę agentów CBA Banaś w liście do marszałek Sejmu Elżbiety Witek stanowczo sprzeciwił się działaniom Centralnego Biura Antykorupcyjnego i napisał, że działanie organów ścigania jest bez precedensu, bowiem "oznacza możliwość naruszenia niezależności konstytucyjnego, naczelnego organu kontroli państwowej".

SPRAWA BANASIA

Środowe wydarzenia mają związek ze sprawą, która dotyczy oświadczeń majątkowych Mariana Banasia. Wątpliwości wokół zgromadzonego przez obecnego prezesa NIK majątku ma CBA i GIIF i prokuratura ma obowiązek je zweryfikować.

Zarzuty, które postawił mu szef CBA po wielomiesięcznej kontroli brzmią poważnie: składania przez niego nieprawdziwych oświadczeń majątkowych, zatajenia faktycznego stanu majątkowego oraz nieudokumentowanego źródła dochodu. Prokuratura bada czy zarzuty te są słuszne i skąd wynikają.

Marian Banaś jest bohaterem afery związanej z niejasnościami dotyczącymi oświadczeń majątkowych obecnego prezesa NIK, byłego ministra finansów i byłego szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

Jak ujawnili dziennikarze "Superwizjera" Marian Banaś wynajmował do niedawna posiadaną przez siebie kamienicę w Krakowie poniżej ceny rynkowej, a w budynku działał hotel z pokojami "na godziny" prowadzony przez osoby związane z krakowskim półświatkiem. W reportażu przedstawiono m.in. jednego z prowadzących hotel, który w obecności dziennikarza dzwoni "do Banasia" i pyta go, jak ma zareagować na obecność dziennikarza.

"Rzeczpospolita" ujawniła, że jeden z najbliższych współpracowników Mariana Banasia z czasów jego pracy w Ministerstwie Finansów miał kierować mafią VAT-owską. Pod takim zarzutem siedzi w areszcie. Sprawa dotyczy Arkadiusza B., szefa Krajowej Szkoły Skarbowości, oraz Krzysztofa B., dyrektora Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier Ministerstwa Finansów. Kierowana przez nich grupą przestępcza, poprzez sieć spółek, zarejestrowanych m.in. w Czechach, fikcyjnie handlowała sztuczną biżuterią oraz tarcicą i w ciągu blisko czterech lat wyłudziła 5 mln zł VAT (zarzuty ma łącznie 15 osób).

"Rzeczpospolita" ujawniła także kulisy umowy, na podstawie której Marian Banaś stal się posiadaczem krakowskiej kamienicy, darowanej mu przez byłego żołnierza AK, bardzo korzystnej dla szefa NIK.

Kim naprawdę był Henryk Stachowski, od którego Banaś otrzymał nieruchomość, piszemy w artykule "Prawdziwa historia darczyńcy Mariana Banasia".

28 listopada, po zapoznaniu się przez premiera Mateusza Morawieckiego z raportem CBA ws. oświadczeń majątkowych Banasia, prezes PiS Jarosław Kaczyński i wiceprezes PiS Mariusz Kamiński na spotkaniu z Banasiem mieli przekazać mu, że oczekują, iż szef NIK poda się do dymisji.

29 listopada NIK poinformował jednak, że prezes tej instytucji nie podjął decyzji ws. ewentualnej dymisji.

Jak ujawniła "Rzeczpospolita" kartą przetargową w żądaniu od Banasia dymisji przez PiS miała być kwestia spółek i fundacji syna prezesa NIK.

2 grudnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wszczęła kontrolne postępowanie sprawdzające wobec Mariana Banasia. Powodem są - jak informuje nas Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych - „ustalenia własne ABW, a także wyniki kontroli CBA oraz wszczęcie śledztwa prokuratury”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA