fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Trzaskowski: Jarosław Kaczyński chce zarabiać gigantyczne pieniądze

rp.pl
Jeżeli spółka Srebrna miałaby swoją działkę w miejscu, gdzie plan miejscowy zakłada wybudowanie wieżowców, to mogłaby wybudować takie wieżowce - powiedział w #RZECZoPOLITYCE prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Dlaczego rządząca w Warszawie Platforma Obywatelska utrudnia PiS i spółce Srebrna budowę wieżowców w centrum stolicy?

Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy: Przede wszystkim dlatego, że na początku był tam budynek uznawany za zabytek. Tylko ekspertyza została zrobiona przez człowieka, który jest wojewódzkim konserwatorem zabytków. I już nie jest to zabytek. A druga kwestia jest taka, że tam po prostu nie ma wielkich wieżowców tuż obok, w związku z tym zgoda była wydawana na budynek 30-metrowy, a nie na wielkie 200-metrowe wieże. A PiS chciał zarabiać grube pieniądze, prawdopodobnie po to, żeby zlikwidować…

Nie PiS, tylko spółka Srebrna.

Spółka Srebrna, ale wiadomo, że powiązana z partią rządzącą. Choćby z osobami, które podejmują decyzje. Po to, jak rozumiem, żeby zlikwidować finansowanie z budżetu. Wtedy tylko PiS miałby olbrzymie zaplecze finansowe, bo uwłaszczyło się na majątku państwowym w latach dziewięćdziesiątych. Inni nie mogliby wtedy normalnie konkurować z partią, która miałaby taki majątek. Tam zdaje się, z tego co czytałem, wyliczenie było takie, że 80 milionów rocznie samego czynszu, gdyby wybudować taką wieżę, mogłaby zyskać spółka powiązana z PiS-em.

Na majątku państwowym, na początku lat dziewięćdziesiątych, wiele partii postsolidarnościowych się uwłaszczyło. Jak również inne partie, jak na przykład dzisiejszy PSL.

Tylko problem polega na tym, że to PiS cały czas mówi, że wszyscy się uwłaszczyli, łącznie z moją partią. Że to jest partia, która miała jakieś profity z tego, co działo się w poprzednim systemie. A okazuje się, że Platforma Obywatelska ma zero profitów i zero pieniędzy z tamtych czasów, natomiast PiS ma całą sieć powiązań, działek a oprócz tego budowało imperium medialne na podstawie SKOK-ów, z którymi były potem same problemy. I tak naprawdę każdy Polak się do tego dorzucił. Tu mamy problem przede wszystkim z wiarygodnością partii rządzącej, która mówi, że ma absolutnie czyste ręce, nigdy nie miała nic wspólnego z uwłaszczeniem, a budowała imperium na pieniądzach, które jeszcze pochodziły z komunistycznych czasów. Ale dla mnie co innego jest ważniejsze. Bo ja teraz rozumiem, dlaczego PiS chciał tak bardzo wygrać wybory w Warszawie. Dlaczego tak wiele zainwestował w tę kompanię wyborczą.



PiS chciał wszędzie wygrać.

Tak, tylko, że w Warszawie chciał wygrać dlatego, że wiązały się z tym także profity finansowe. Ja się zastanawiałem dlaczego PiS zrobił z tego pojedynku właściwie jedyny pojedynek, który było widać w mediach publicznych. Przecież to generalnie był błąd, dlatego, że to przesłoniło wszystko. Wiadomo było, że w Warszawie będzie trudno wygrać. Ale widać było, że wszystkie siły zostały rzucone na Warszawę. Bo oprócz samej wygranej w Warszawie chodziło również o wielki biznes finansowy.

Ale na taśmach Jarosław Kaczyński sugeruje, że raczej Warszawy PiS nie zdobędzie.

Ale to przecież wtedy wycofał się z tej decyzji. Na tym to polega. Dlatego Kaczyński nie chce, jak rozumiem, zapłacić temu człowiekowi, który wykonywał pracę. I stąd zaczęła cała afera.

Bo Platforma wygra wybory w Warszawie i decyzją polityczną nie pozwoli na budowę.

Inaczej. Bo Platforma wygra wybory i nie będzie łamać zdrowego rozsądku. To nie chodzi o decyzję polityczną, tylko o zdrowy rozsądek. To nie jest po prostu miejsce, w którym ma stać 200-metrowy wieżowiec. Bo tam takich wieżowców nie ma.

Dwa wieżowce.

Dwa wieżowce. I tzw. sąsiedztwo powoduje, że tam nie ma sensu stawiania tego typu wieżowców, zwłaszcza be żadnych wyliczeń. Więc tu nie chodzi o to, że to jest decyzja polityczna. Że decyzją polityczną nie było wieżowca. Dokładnie na odwrót. Decyzją polityczną stanąłby wieżowiec, gdyby PiS wygrało wybory w Warszawie.

Czy nie byłoby dobrze dla Warszawy, gdyby tego typu wieżowiec powstał? Większe wieże niż Pałac Kultury i Nauki. W stolicy powstają tego typu drapacze chmur, w różnych częściach miasta i nie zawsze jest tak, że otoczeniem są inne wieżowce, a często też powstają w otoczeniu budynków niższych.

Najlepiej by było oczywiście, gdyby były plany zagospodarowania. A mianowicie, gdzie budujemy wieżowce, a gdzie nie? Wtedy mielibyśmy jasną sytuację. Konsultacje na ten temat ciągną się zbyt długo. Jeżeli nie ma planu, to trzeba przyjąć jakieś zasady i buduje się wieżowce tam, gdzie one stoją, jak na przykład na Woli. I to ma sens. Natomiast budowanie dzisiaj wieżowców tam gdzie ich nie ma, sensu nie ma. Inaczej to wyglądało trochę w latach dziewięćdziesiątych, gdzie nie było w ogóle planów zagospodarowania. Czy na początku wieku, gdzie rzeczywiście mieliśmy do czynienia z różnym chaosem. Natomiast dzisiaj próbujemy ten chaos likwidować, zgodnie z postulatem wszystkich ruchów miejskich.

Czyli prezydent Warszawy wyklucza, żeby była możliwość wydania „wuzetki” na budowę K-Towers?

Nie wykluczam, dlatego, że ratusz, zanim zostałem prezydentem, chciał wydać takie pozwolenie. Tylko zgodnie z obowiązującym prawem i z obowiązującymi zasadami na 30-metrowy budynek. To też jest bardzo wysoki budynek. Tylko, że tutaj chodziło o to, żeby zarobić nie zarobić kilkadziesiąt milionów, tylko tutaj musiałyby być zarobki znacznie większe. Bo na tym też polega PiS i jego pazerność. Na tym, że nie wystarczyłby taki budynek, w którym mogłaby być fundacja imienia Lecha Kaczyńskiego, gdzie można by było na tym zarobić jakieś pieniądze. Chodziło o to, żeby zrobić gigantomanię.



Dlaczego?

Dlatego, żeby zarobić dużo, dużo większe pieniądze.

A dlaczego to miały być akurat dwie, bliźniacze wieże?

Słuchając tej rozmowy widać, że Jarosław Kaczyński tu się zachowuje jak wytrwały biznesmen i deweloper. Widzę, że dzisiaj to jest dla polityków PiS-u powód do dumy. Mnie to trochę dziwi, że polityk, który ma zakazaną działalność gospodarczą, poseł ma zakazaną działalność gospodarczą, robi to, i to powoduje dumę polityków PiS-u. Ale pozostawmy to na boku. Prezes PiS zachowuje się jak wytrawny biznesmen i po prostu nie chce zarabiać pieniędzy sensownych. Chce zarabiać pieniądze gigantyczne. Dlatego, że, jak rozumiem, potrzebne są one po to, żeby budować pewne symbole, uniezależnić się kompletnie od finansowania z budżetu państwa. I jak rozumiem, budować imperium PiS-u, po to, żeby wzmacniać swoją możliwość utrzymania władzy.

Pan nie ma wątpliwości, że gdyby Patryk Jaki został prezydentem Warszawy, to takie pozwolenie zostałoby wydane? Dwie 190-metrowe bliźniacze wieże stanęłyby w centrum stolicy?

Nie. Nie mam żadnych wątpliwości. Myślę, że to byłaby pierwsza decyzja Patryka Jakiego, co oczywiście kłóci się ze wszystkimi jego obietnicami dotyczącymi tego, żeby walczyć z deweloperami, walczyć z samowolką. Ale przecież Patryk Jaki zresztą dlatego przegrał. Udowodnił w tej kampanii, że ma olbrzymi problem z wiarygodnością, że co chwila zmienia zdanie. Problem PiS-u polega na tym, ja myślę, że dlatego oni przegrają wybory.

PiS przegra wybory parlamentarne przez utratę wiarygodności?

Myślę, że przegrają wybory europejskie i parlamentarne dlatego, że oni po prostu nie mają żadnego problemu ze zmienianiem zdania co chwilę. Z totalną hipokryzją. I z tym, że są po prostu niesamowicie bezczelni. To nie jest żaden problem, żeby wybudować wieżowce 200-metrowe, mimo że w kampanii mówiło się coś zupełnie innego. I myślę, że PiS by to zrobił, gdyby wygrał wybory. Świadczą o tym te wypowiedzi. Jarosław Kaczyński wycofał się z tych decyzji, postanowił nie płacić temu człowiekowi, z czego wzięły się wszystkie problemy, w momencie kiedy ocenił, że bardzo, bardzo trudno będzie w Warszawie wygrać. I w momencie kiedy ocenił, że jednak ta sprawa ujrzała światło dzienne, bo jednak PO o tym mówiła, nasi radni i politycy, i mówili o tym reprezentanci ruchów miejskich, ocenił, że bardzo trudno będzie to przeforsować. Ocenił, że to jest politycznie, o ile nie zabójcze, to bardzo będzie go boleć, jeżeli ta sprawa ujrzy światło dzienne. I stąd wycofał się z decyzji, i stąd postanowił nie płacić człowiekowi, który wykonał dla niego pracę.

Chciał zapłacić tylko potrzebował zobaczyć rachunki i faktury. Prezes zaproponował, że ewentualnie Austriak, który miał zlecenie mógłby wystąpić na drogę sądową i w ten sposób rozwiązać to legalnie.

Ja nie jestem prawnikiem, nie do mnie należy ocena, jak to dokładnie wyglądało. To oceni sąd, bo rozumiem, że sprawa trafi do sądu.

Ministrowie i premier wydali prezesowi Kaczyńskiemu świadectwo moralności.

To jest też ciekawe, bo widać po prostu jaka tam jest panika, jak w PiS-ie nikt nie ma swojego własnego zdania. To znaczy został rzucony taki pomysł: wyśmiejmy to. I wszyscy zaczęli to albo wyśmiewać, albo mówić, że taśmy świadczą dobrze o prezesie Kaczyńskim. I moim zdaniem to jest kolejny olbrzymi błąd PiS-u, i za to zapłacą. Dlatego, że normalni obywatele, jak patrzą na to, co się dzieje, czekają na wyjaśnienia. I gdyby PiS przyszedł i powiedział „tak, budowaliśmy imperium, bo potrzebne to było do utrzymania władzy i utrzymania naszych reform” i z otwartą przyłbicą wytłumaczyłby Polakom o co chodzi, to przynajmniej byłoby poważne potraktowanie Polaków.

Premier powiedział, że „Taśmy Kaczyńskiego” to jest największy niewypał od czasu II Wojny Światowej.

To jest właśnie ta nieprawdopodobna bezczelność polityków PiS-u, za którą zapłacą w wyborach. Dlatego, że to jest próba wyśmiania tego, co się stało. Atak na „Gazetę Wyborczą”? Jaka manipulacja? Opublikowali opis sytuacji i kawałek stenogramów.

Współautorka tego tekstu jest współautorką tekstu o reprywatyzacji w Warszawie.

Więc widać, że jest osobą w pełni niezależną. I teraz to wyborcy mają ocenić, czy oceniają to pozytywnie, czy oceniają to negatywnie. I oczywiście sąd, te aspekty, które ewentualnie naruszają prawo. A PiS mówi: to jest bzdura, nic ważnego. I to jest manipulacja? Zostały opublikowane fakty i teraz wyborcy to ocenią. Gdyby którykolwiek polityk dzisiejszej opozycji chciał się uwłaszczyć na majątku państwa, budował tego typu wieże, czy próbował budować tego typu wieże, po to, żeby wzmocnić swoją partię, PiS rozpętałby piekło.
A mi się wydaje, że Polacy oceniają, nawet, jeżeli nie rozumieją wszystkich szczegółów, to najbardziej nie znoszą w polityce hipokryzji i za to rozliczą PiS.

Czy spółka Srebrna w innej części miasta mogłaby wybudować 190-metrowe wieże?

Spółka ma kilka nieruchomości, nie wiem dokładnie czy tam są plany budowy w tych innych miejscach, sprawdzę to. I nie wiem, jakie jest dokładnie sąsiedztwo. Natomiast jeżeli spółka Srebrna miałaby swoją działkę w miejscu, gdzie plan miejscowy zakłada wybudowanie wieżowców, to oczywiście, że mogłaby wybudować wieżowce.

190-metrowe dwie, wielkie wieże?

Ja nie chcę tego rozstrzygać, bo nie znam szczegółów. Ale wyobrażam sobie, że gdyby spółka Srebrna miała tutaj w okolicy, gdzie są wybudowane wieżowce, albo w okolicy, gdzie jest plan miejscowy zakładający wybudowanie wieżowców, miałaby jakąś działkę, to mogłaby, zgodnie z tym prawem miejscowym, budować wieżowiec i nikt by tego nie powstrzymał.

Czy Komisja Reprywatyzacyjna powinna zająć się sprawą gruntów spółki Srebrna?

Zawsze mówiłem, że jeżeli Komisja Reprywatyzacyjna ma być rzeczywiście niezależna, to powinna zajmować się wszystkimi kwestiami. Również tymi, które są bardzo niewygodne dla PiS-u. Ale się takimi sprawami nie zajmowała, dlatego, że jest tylko i wyłącznie elementem polityki prowadzonej przez partię rządzącą.

A w jakim świetle „Taśmy Kaczyńskiego" stawiają Patryka Jakiego?

Widać było, że w pewnym momencie Jarosław Kaczyński uwierzył w to, co czytał na Twitterze, czy, co mówiła mu telewizja Jacka Kurskiego. Uwierzył w to, że Patryk Jaki ma szansę wygrać. I wtedy uwierzył też w to, że będzie mógł szybko budować imperium medialne. W momencie, w którym się okazało, że nie jest tak wesoło, jak się wydawało, i że Patryk Jaki nie będzie instrumentem wzmacniania potęgi finansowej PiS-u, odpuścił.

Czy Patryk Jaki powinien w dalszym ciągu sprawować funkcję szefa Komisji Weryfikacyjnej?

Wielokrotnie mówiłem, że dobrze by było załatwić sprawę poprzez ustawy, które są w Sejmie, czyli ustawę reprywatyzacyjną, ustawę, która by zadośćuczyniła wszystkim. I skończyć z tym spektaklem politycznym. Patryk Jaki, jak rozumiem, dalej jest politykiem niezależnym, bezpartyjnym. Ale wiadomo było, że używa tego PiS jako instrumentu politycznego.

Komisja Weryfikacyjna powinna zostać rozwiązana?

Tak. Powinno zadośćuczynić się wszystkim, a nie tylko wybranym osobom. Czekamy na ustawę reprywatyzacyjną.

Czy ratusz jeszcze zweryfikuje grunty spółki Srebrnej?

My nie mamy czego weryfikować. Tu nie ma decyzji politycznej. Jeżeli pojawi się pomysł na budowanie czegokolwiek, zgodny z planem zagospodarowania, to po prostu to będzie budowane. Jeżeli pojawi się pytanie o wuzetkę w miejscu, gdzie nie ma planu miejscowego, jeżeli to będzie zgodne z otoczeniem, to taka spółka może sobie budować, co chce. Po zmianie kwalifikacji budynku, który stoi na Srebrnej, nie jest on już uznany za zabytek, bo PiS zainwestował w to mnóstwo wysiłku, można tam budować. Tylko 30-metrowy budynek, a nie dwie, olbrzymie, gigantyczne wieże. Po to, żeby zarabiać jakieś nieprawdopodobne pieniądze.

Czy Platforma Obywatelska, jako partia polityczna, prowadzi działalność gospodarczą?

Partie nie mogą prowadzić działalności gospodarczej. Ja nie słyszałem, żeby PO zdobywała jakieś grube miliony z jakichś swoich interesów. A na pewno politycy PO nie występują jako nieformalni szefowie zarządów spółek.

Jarosław Kaczyński może być w zarządzie spółki Srebrna.

A gdzie to jest wyszczególnione w oświadczeniu majątkowym pana prezesa? Ja tego nie widziałem. Jeżeli pan prezes Kaczyński miałby to w oświadczeniu wyszczególnione, z tego, co rozumiem, jeżeli chodzi o wpływanie na decyzje zarządu spółki, to one się powinny odbywać w zupełnie innym trybie, a tutaj widać, że wszystkie decyzje podejmuje osobiście Jarosław Kaczyński. A osoby, które są we władzach, w zarządzie, są pozbawione jakichkolwiek tak naprawdę prerogatyw. I są w pewnym sensie figurantami. Taka prawda. Zresztą sąd będzie, jak to rozumiem, oceniał. Albo to powinno być w oświadczeniu majątkowym, to po pierwsze. A po drugie, jasno powinno być powiedziane, czy rzeczywiście pan prezes i jego partia prowadzi działalność polityczną, czy nie. Bo ja mam wątpliwości, uważam, że tak, a jest to zakazane.

Prokuratura, CBA powinny zająć się ta sprawą?

Na pewno tak. Prokuratura i CBA zajmowały się sprawami dużo bardziej błahymi i należałoby to po prostu prześwietlić.

Ale jak mogą to prześwietlić, skoro premier, ministrowie, również odpowiedzialni za wymiar sprawiedliwości, publicznie deklarują, że nic się nie stało? A akcja #JaCięNieMogę ma pokazać, że to jest manipulacja.

Dlatego właśnie uważam, że to jest największa hipokryzja i za to zapłaci PiS. Bo nawet jeśli nikt nie rozumie szczegółów tego całego wydarzenia, to wszyscy Polacy rozumieją jedno: wbrew temu, co przez cały czas mówi PiS – nie wszyscy są równi wobec prawa. I nawet wczoraj, po aresztowaniach niektórych ludzi powiązanych z PiS-em, była taka narracja, że oto wszyscy są równi wobec prawa. No nie są. I pierwsze, co to bez żadnego rozpoznania sprawy, premier i wszyscy ministrowie rzucają się, by bronić Jarosława Kaczyńskiego. Bo wiedzą, że gdyby tego nie zrobili, to ich dni na stanowiskach byłyby policzone. Każdy tam musi udowodnić, że jest jeszcze bardziej zaciekły w obronie Jarosława Kaczyńskiego. A największym błędem jest wyśmiewanie tej sprawy. Dlatego, że cokolwiek by powiedzieć, ludzie wiedza i rozumieją, że coś poważnego się stało. I po prostu oczekują od rządzących poważnego wytłumaczenia się z tego, a nie mówienia, że to jest jakaś manipulacja, czy kapiszon, albo mówienia, że całe te taśmy dowodzą wyłącznie tego, że Jarosław Kaczyński wspaniałym człowiekiem jest. Nikt się na to nie nabierze.

A PO, Grzegorz Schetyna lub pan nie prowadzicie udziału w negocjacjach biznesowych, również jako członkowie partii?

Oczywiście, że nie. Nigdy nie miałem nic wspólnego z żadnym biznesem, natomiast Grzegorz Schetyna w momencie, kiedy wszedł do polityki, bo kiedyś się zajmował biznesem, od razu przerwał jakiekolwiek związki z biznesem. Kiedyś zarządzał klubem Śląsk Wrocław, ale przestał to robić, bo tego wymaga prawo. Tego wymaga tez elementarna uczciwość. Wchodzę do polityki - przerywam wszelkie kontakty z biznesem. A jeżeli cokolwiek jest dozwolone, to wykazuję to w oświadczeniu majątkowym, np. jeśli mam jakieś akcje, udziały. Przecież są specjalne rubryki w oświadczeniu majątkowym, gdzie się to wszystko deklaruje.

A czy w ratuszu poseł Marcin Kierwiński nie jest odpowiedzialny za kontakty z biznesem, z inwestorami? Tygodnik „Wprost” o tym pisze.

Jak poseł może być odpowiedzialny za kontakty z biznesem? Po pierwsze Marcin Kierwiński jest szefem warszawskiej Platformy, ale nie ma nic wspólnego z ratuszem, nie pełni tam żadnych funkcji.

Ale nieoficjalnie tak to ma wyglądać, że biznes w stolicy zgłaszają się do Kierwińskiego.

To jakaś bzdura totalna. Rzeczywiście jest tak, że myślę o tym, by w samym ratuszu było biuro, które będzie odpowiedzialne za kontakt z inwestorem, ale to oczywiście będą urzędnicy, a nie politycy. Marcin Kierwiński jest szefem warszawskiej Platformy, natomiast nie ma nic wspólnego z podejmowaniem decyzji w ratuszu.

A nie jest szarą eminencją w ratuszu warszawskim?

Nie, nie jest żadną szara eminencją. Jest szefem warszawskiej Platformy. Nie ma nic wspólnego z podejmowaniem żadnych decyzji w ratuszu, formalnych, czy nieformalnych. Nie mam pojęcia, skąd „Wprost” bierze tego typu informacje. Jeśli to jest z tej rubryki lekko plotkarskiej, to ja zawsze jak to czytam, to jednak z lekkim przymrużeniem oka, bo nie znalazłem tam wielu faktów, które by potwierdzały cokolwiek z tego, co dzieje się w rzeczywistości.

A nie jest tak, że politycy Platformy próbują mieć duży wpływ na to, co dzieje się w ratuszu i ktoś zza pana pleców próbuje sterować działaniami ratusza?

Krótka odpowiedź brzmi - nie. Ja wszystkie decyzje w ratuszu podejmuję osobiście i decyzje podejmują urzędnicy, wiceprezydenci, ale te najważniejsze decyzje – ja. Czy ktoś coś próbuje? Nie mam pojęcia, żeby próbował. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że z tego co wiem i widzę nikt nawet nie próbuje. I nikt poza mną nie podejmuje żadnych decyzji dotyczących choćby kontaktu z inwestorem.

I na koniec, czy to pan podjął decyzję kto będzie rzecznikiem ratusza? Kamil Dąbrowa wiedział, że zostanie rzecznikiem jeszcze przed ogłoszeniem wyniku konkursu?

Był konkurs, który odbył się w granicach prawa. Było wielu kandydatów i Kamil Dąbrowa po prostu wygrał ten konkurs.

To nie była ustawka?

Patrzę na to z pewnym zdziwieniem, że jest to atakowane przez ludzi, którzy zatrudniali „Misiewiczów”, którzy zlikwidowali służbę cywilną i oni krytykują konkurs, który odbył się w ramach prawa. Było wielu innych kandydatów, a Kamil Dąbrowa wygrał, bo był najbardziej kompetentnym kandydatem.

Jest pan zadowolony z jego aktywności medialnej?

Jestem zadowolony z jego pracy, natomiast jeżeli chodzi o styl na Twitterze, to rozmawialiśmy o tym, bo uważam, że jak się wchodzi w buty polityczne, to nie ma na Twitterze miejsca na ironię, czy tego typu komentarze…

… na stawianie pał radnym warszawskim.

Powiedzmy, że na ocenę tego, czy ktoś mówi prawdę, czy nie – jest. Natomiast na ten styl – nie. I trzeba go unikać. Ja też nauczyłem się, że jeśli ktoś jest politykiem, to nie ma na Twitterze miejsca na ironię, czy próbę kontekstualnego traktowania rzeczywistości. Jest tylko miejsce na jasny, klarowny komunikat. I to trzeba wiedzieć, że jak się przechodzi z dziennikarstwa i komentowania do reprezentowania ratusza, to ten styl musi wyglądać inaczej.

Była bura ze strony prezydenta?

Nie bura, tylko zwykła rozmowa. Kamil Dąbrowa jest wielce inteligentną osobą i sam widział reakcje na swoje wpisy. Sam podjął decyzję, że ten styl trzeba zmienić. Natomiast ja oczywiście mówiłem mu, że ma rację, że ten styl trzeba zmienić.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA