fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czy wyborcy obarczają PiS moralną odpowiedzialnością za tragedię?

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Według sondażu IBRIS, pierwszego przeprowadzonego przez ten Instytut po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska, PiS traci poparcie (w stosunku do ostatniego pomiaru miesiąc temu spadek wynosi 4 pkt. proc.). Umacniają się natomiast partie opozycji tworzące potencjalną koalicję antyPiS.

Poprosiliśmy dr. Krzysztofa Urbaniaka z UAM w Poznaniu o dokonanie symulacji podziału mandatów na podstawie tych wyników. Analiza pokazuje, że ewentualna koalicja Zjednoczonej Prawicy z Kukiz’15 miałaby wciąż więcej mandatów od opozycji – PO, PSL i SLD. – Przy rozdrobnieniu opozycji mechanizm wyborczy i system d’Hondta daje jednej liście Zjednoczonej Prawicy większość. Ale wystarczyłoby dodać do PO skromniutkie poparcie Nowoczesnej, która nie wchodzi do Sejmu, by to dzisiejsza opozycja miała większość – dodaje politolog.

Prawo i Sprawiedliwość jak każda partia jest wrażliwe na wahania poparcia wyborców. Widać to było po tąpnięciu w sondażach po czarnym proteście czy słynnych „nagrodach, które się ministrom należały”. Do tej pory jednak sytuacja błyskawicznie wracała do normy ostatnich trzech lat – czyli wyraźnej, co najmniej 10-punktowej przewagi partii Jarosława Kaczyńskiego nad opozycją. Czy ten czas się skończył? – Ten sondaż jest odzwierciedleniem odzyskiwania równowagi w dyskursie politycznym – uważa prof. Ewa Marciniak, politolożka z UW. – Dalsza eskalacja napięcia jest już niemożliwa. Osiągnęliśmy maksimum.

Koalicja nad progiem

Zgodnie z najnowszym badaniem IBRiS, pierwszym, które przygotował instytut po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, PiS notuje wyraźny spadek w sondażach i traci zdolność nie tylko samodzielnego rządzenia, ale i zawiązania zwycięskiej koalicji. Platforma Obywatelska otrzymuje nieco ponad 29 procent poparcia, PSL – 6,5, SLD 5,7 – co razem daje tej potencjalnej koalicji przewagę nad alternatywą, czyli Zjednoczoną Prawicą z Kukiz’15. Tym bardziej że ruch Pawła Kukiza ma najmniej stabilną sytuację wewnętrzną i łatwo się może od wyborczego progu odbić. Jednak dr hab. Jarosław Flis studzi ewentualną euforię opozycji: – Teraz to gra na punkty, PiS dostało ciosy w bolesne miejsca, ale jak długo potrwa kryzys? Sondaże zmieniają się w rytm błędów i porażek – uważa socjolog z UJ.

Odpowiedzialność PiS

To, że tragedia, która wydarzyła się w niedzielę dorocznego charytatywnego koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, odbije się na partii rządzącej, wiadomo było od początku.

Zbyt mocno formację rządzącą obciążały napastliwe i nieobiektywne materiały w TVP Info i innych mediach publicznych na temat zamordowanego na scenie prezydenta, by PiS mogło zrzucić z siebie odpowiedzialność. Do tego doszło jeszcze skandaliczne zachowanie niektórych posłów w mediach społecznościowych tuż po tragedii i nieobecność prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na sali sejmowej podczas minuty ciszy dla tragicznie zmarłego. W opinii publicznej przeważyło to szalę i zbudowało przekonanie, że PiS w jakiś sposób za tę zbrodnię popełnioną z nienawiści odpowiada, choćby tylko moralnie. Eksperci są co do tego dość zgodni:

Nasycenie konfliktem

– Zawsze wyborcy rozumują tak, że za stan atmosfery i klimatu politycznego odpowiadają rządzący i choćby oni minimalizowali swój udział w tworzeniu tej atmosfery, to i tak pierwsze skojarzenia społeczne są związane z rządzącymi – mówi prof. Ewa Marciniak. – Choć wszyscy uczestnicy gry politycznej współtworzą jakość debaty politycznej, to rządzący zawsze ponoszą większą odpowiedzialność – dodaje Marciniak.

Zgadza się z tą opinią Jarosław Flis. – Rolą władzy jest rozładowywanie konfliktów, a nie ich doładowywanie – mówi socjolog. – Konflikty i katastrofy wewnętrzne zawsze idą na konto rządu, a zewnętrzne zagrożenia poprawiają rządzącym notowania. Żeby wyjść z takiego sondażowego dołka, trzeba by przejąć inicjatywę. Czy PiS ma na to pomysł? – pyta Flis.

Prof. Marciniak podkreśla też, że „nasycenie konfliktem” osiągnęło już w Polsce swoje apogeum i przypomina poprzedni sondaż IBRiS poświęcony mowie nienawiści. – Dla 90 proc. badanych mowa nienawiści jest problemem w Polsce – analizuje. – Wbrew temu, co często się powtarza publicznie, że ludzie potrzebują gorącego sporu politycznego, osiągnęliśmy maksimum politycznej gorączki i czas zacząć ją zbijać.

A Jarosław Flis wskazuje, że partia Jarosława Kaczyńskiego po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza „trochę się starała zachować odpowiednio, ale trochę jej nie wychodziło”. – Do wzrostu notowań PiS ta sytuacja na pewno nie doprowadzi – mówi socjolog.

Jakie wnioski można więc wyciągnąć z tego sondażu IBRIS na najbliższą przyszłość? Ewa Marciniak uważa, że „jest szansa na zrównoważenie sceny politycznej”. – Wzmocnienie PO, SLD i PSL równoważy PiS i Kukiz'15 – twierdzi. – Równoważenie oznacza w sytuacji dotychczasowej dominacji PiS utratę poparcia dla Zjednoczonej Prawicy, wzrost natomiast dla partii „nie-PiS”, czyli dla potencjalnej koalicji, która przeważa tę drugą – też potencjalną – czyli ZP i Kukiz’15.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA