fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Martin Schulz skazany na koalicję z Angelą Merkel

AFP
Klucz do rozwiązania kryzysu politycznego mają obecnie socjaldemokraci. Od SPD zależy, czy powstanie rząd większościowy, czy też kraj czekają nowe wybory.

Martin Schulz, z którym jeszcze nie tak dawno SPD wiązała wielkie nadzieje na odbicie się partii od dna, może okazać się wkrótce wielkim hamowniczym. To w wypadku, gdy nie zmieni stanowiska i będzie się nadal opierał udziałowi SPD w tzw. wielkiej koalicji rządowej z CDU/CSU. Po czwartkowych rozmowach z prezydentem RFN Frankiem-Walterem Steinmeierem nie spotkał się z dziennikarzami, spiesząc na konsultacje do centrali partyjnej. – Jesteśmy świadomi odpowiedzialności. Jestem pewny, że w najbliższych dniach i tygodniach znajdziemy dobre rozwiązanie dla naszego kraju – stwierdził przed spotkaniem.

W chwili gdy liberałowie z FDP odrzucają zdecydowanie powrót do stołu rokowań z CDU/CSU i ugrupowaniem Zielonych (tzw. koalicja Jamajki), jedynym sposobem wyjścia z impasu bez konieczności rozpisania nowych wyborów jest wielka koalicja. Byłaby już trzecią od 2005 roku. Schulz był jej przeciwny, świadom faktu, że na współpracy z partiami chadeckimi socjaldemokraci wyszli bardzo źle.

Schulz znajduje się jednak pod wielką presją części polityków swej partii, którzy są przeciwni nowym wyborom. Należy do nich także były szef partii Sigmar Gabriel pełniący obowiązki szefa dyplomacji. Są sporym ryzykiem dla partii, która od 12 lat traci poparcie społeczne i w postępie niemal geometrycznym kurczy się jej baza członkowska.

Z ostatnich sondaży wynika, że w nowych wyborach może nieznacznie stracić. Podobnie jak CDU Angeli Merkel, ale to jej partia wygra zapewne kolejne wybory. Jako że FDP zapowiada, że nawet po wyborach nie jest zainteresowana „Jamajką”, powróci temat wielkiej koalicji.

Dla samego Schulza odrzucenie prośby prezydenta o przeprowadzenie sondażowej rozmowy z pełniącą obowiązki kanclerza Angelą Merkel byłoby co najmniej mocno kłopotliwe.

Jest w końcu byłym szefem Parlamentu Europejskiego i powinno mu zależeć na szybkim zakończeniu kryzysu w Niemczech blokującego postęp w sprawach europejskich. Przedterminowe wybory miałby się odbyć dopiero wiosną i do tego czasu Berlin nie byłby w stanie ustosunkować się do propozycji Emmanuela Macrona w sprawie reformy strefy euro, a Bruksela musiałaby czekać z decyzjami w sprawie brexitu.

Obstając przy swoim, Schulz zmniejszyłby swoje szanse na przywództwo w partii, której kandydatem na kanclerza chciałby zostać w wypadku nowych wyborów. Na początku grudnia odbędzie się zjazd SPD. W mediach pojawiły się już spekulacje o końcu jego zaledwie kilkumiesięcznej kariery w SPD. Mowa jest o kandydaturze charyzmatycznej Manueli Schwesig, premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego. „Der Spiegel” jest zdania, że przywództwo partii mógłby z powodzeniem przejąć Olaf Scholz, burmistrz Hamburga.

Po stronie partii chadeckich była od samego początku nadzieja na nową odsłonę wielkiej koalicji. Angela Merkel podkreślała, że jest otwarta na każdą koalicję z wyjątkiem postkomunistycznego ugrupowania Lewica oraz Alternatywy dla Niemiec (AfD), partii prawicowych populistów. Z kolei szef bawarskiej CSU przed spotkaniem Schulza z prezydentem wyrażał przekonanie, że sprawa tworzenia rządu posunie się do przodu.

W tej sytuacji mało przekonujący wydaje się argument przeciwko wielkiej koalicji. Rzecz w tym, że w takim przypadku największą partią opozycyjną będzie Alternatywa dla Niemiec i to ona będzie miała jako pierwsza prawo odpowiedzi na oświadczenia kanclerz Merkel.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA