Polityka

Rosjanie oskarżają Polskę o imperializm

Fotolia
Rosyjska propaganda twierdzi, że Warszawa marzy o powrocie Kresów Wschodnich. Powód – inicjatywa MSWiA.

Po burzliwej dyskusji na temat przyszłości komunistycznych pomników Polska znów znalazła się na celowniku rosyjskiej maszyny propagandowej. Chodzi o reportaż pod tytułem „Polska chce wysłać Ukrainę i Litwę do muzeum, by znów być od morza do morza", wyemitowany w rosyjskiej telewizji państwowej Rossija 1. Mówiąc o „muzeum", rosyjscy dziennikarze mają na myśli Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej RP w Lublinie, którego utworzenie niedawno anonsowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwo Narodowego.

– Unii Europejskiej Polsce jest już za mało. Wabią ją idee Piłsudskiego o wielkiej Rzeczypospolitej, tej, która była „od morza do morza" – twierdzi rosyjska telewizja.

Autorzy reportażu mówią, że „w Polsce znów pojawił się apetyt na Litwę i Ukrainę". Według Rosjan świadczy o tym inicjatywa MSWiA „Zaprojektuj z nami polski paszport 2018". Z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości na stronach nowego dokumentu mają się pojawić ilustracje. Wśród nich m.in. Cmentarz Orląt Lwowskich (już wybrany przez zespół powołany przez ministerstwo) i Ostra Brama w Wilnie (może być wybrana przez uczestników internetowego głosowania). Co już wywołało sprzeciw ukraińskich i litewskich władz. To woda na młyn rosyjskiej propagandy, która dla skłócenia Polski, Litwy i Ukrainy często sięga po kłamstwa. – Polacy pchają się na Ukrainę, by domagać się tego, co było polskie przed 1939 rokiem. Uruchamiając program „Restytucja Kresów", Warszawa chce od Ukrainy 5 mld dolarów – twierdzi rosyjska telewizja.

Cytowany przez stację historyk z Rosyjskiej Akademii Nauk prof. Jurij Pietrow uważa, że „Wilno i Lwów należały niegdyś do Polski, ale to nie oznacza, że wizerunki tych miast powinny znaleźć się na polskich paszportach". – Moglibyśmy zamieścić w naszych paszportach Warszawę czy Helsinki, które należały do Imperium Rosyjskiego, ale tego nie robimy – mówił.

Pomysł MSWiA jest kontrowersyjny, ale to nie Polska anektowała w 2014 roku ukraiński Krym. A rosyjscy prorządowi analitycy przekonują w tamtejszym mediach, że to Polska ma terytorialne pretensje do swoich sąsiadów. – Przejawia się to w takich inicjatywach jak w przypadku z paszportami, bo w inny sposób Polska swoich pretensji na razie wyrazić nie może. Ale to kwestia czasu, ponieważ nacjonalizm w Polsce sięga zenitu – mówi „Rzeczpospolitej" Siergiej Markow, rosyjski politolog blisko związany z Kremlem. – Duża część polskiego społeczeństwa tęskni za czasami, kiedy Rzeczpospolita była wielka – dodaje.

Historyk i senator PiS Jan Żaryn twierdzi, że w obliczu ofensywy rosyjskiej propagandy Polska powinna wytłumaczyć się z inicjatywy MSWiA przed Litwą i Ukrainą. – Należy przekazać naszym wschodnim partnerom bardzo wyraźny sygnał, że przywiązanie do dziedzictwa narodowego nie powinno być kojarzone wyłącznie z imperialną wolą naruszenia porządku politycznego. Z jednaj strony jest sfera duchowa, a z drugiej bieżąca rzeczywistość polityczna. Nie należy tego łączyć – mówi „Rzeczpospolitej" Żaryn. – Powinniśmy zadać sobie pytanie: czy paszport znajduje się bardziej w porządku duchowego dziedzictwa Polski czy bardziej w porządku pragmatyczno-politycznym? I tu jest dylemat – dodaje.

W Kijowie dylematem się nie przejmują i nie ukrywają niezadowolenia z powodu planów MSWiA. – Jeżeli plany te wejdą w życie, reakcja władz w Kijowie będzie negatywna i to nie będzie sprzyjało naszym dwustronnym relacjom – mówi „Rzeczpospolitej" kijowski politolog Wołodymyr Fesenko. – Fakt, że rosyjska propaganda to wykorzystuje, powinien być nauczką dla polskich władz – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL