fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki lokalne

Fiskus dostrzeże niewidoczne budowle - pułapki w nowych przepisach prawa budowlanego

Adobe Stock
W nowych przepisach prawa budowlanego są pułapki, które mogą skutkować nałożeniem daniny od budowli. I to nawet tych, których formalnie nie ma.

Obowiązujące od 19 września nowe przepisy prawa budowlanego przynoszą sporo zmian głównie w procedurach uzyskiwania pozwoleń na budowę. Są tam również nowe przepisy, które na pierwszy rzut oka dotyczą głównie formalności inwestycyjnych, ale mogą mieć skutek także w sferze podatku płaconego od nieruchomości związanych z biznesem.

Formalistyczne podejście

Przykładem jest art. 57 ustawy, dotyczący formalności związanych z zakończeniem budowy i udzieleniem pozwolenia na użytkowanie. Trzeba wtedy złożyć m.in. „protokoły badań i sprawdzeń przyłączy i instalacji, zapewniających użytkowanie obiektu budowlanego zgodnie z przeznaczeniem, sporządzone przez osoby posiadające uprawnienia budowlane". Taka jest nowa treść ust 1 pkt 4 lit. a w tym artykule.

Na pierwszy rzut oka chodzi o słuszne poniekąd sprawdzenie przez fachowców instalacji elektrycznych czy wodociągowych w nowym budynku. Jednak ten nowy przepis przywodzi na myśl definicję obiektu budowlanego, do którego odwołują się przepisy ustawy o podatkach i opłatach lokalnych Obiektem budowlanym jest m.in. budynek wraz z „instalacjami zapewniającymi możliwość korzystania z obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem". Inne instalacje mogą zatem stanowić niezależny od budynku obiekt budowlany, który może stanowić budowlę.

Może się więc okazać, że niedopełnienie tych obowiązków może skutkować nie tylko niewydaniem pozwolenia na użytkowanie. Zdaniem Adama Kałążnego, radcy prawnego w Deloitte, jeśli nie udokumentujemy istnienia i działania tych instalacji jako ściśle związanych z użytkowaniem danego budynku, mogą one zostać potraktowane jako oddzielna budowla. A to może oznaczać zapłatę 2 proc. wartości takiej instalacji jako podatek od budowli.

– Problemy wynikające z takiego formalistycznego podejścia mogą pojawić się nawet po kilku latach użytkowania budynku. Organy podatkowe mogą stwierdzić, że skoro takich instalacji nie zgłaszano jako nierozerwalnie związanych z budynkiem, to są czymś oddzielnym – przestrzega ekspert. I dodaje, że w praktyce może tu chodzić np. o wartościowe instalacje w fabrykach, służące procesom produkcyjnym.

W praktyce zdarzały się już próby osobnego opodatkowania np. instalacji technicznych lub przeciwpożarowych (dotyczył ich np. wyrok WSA w Rzeszowie z 2 czerwca 2020 r., sygn. I SA/Rz 123/20) czy też instalacji elektrycznych i komputerowych (wyrok WSA w Gdańsku z 8 maja 2019 r., sygn. I SA/Gd 326/19). Spory, których dotyczyły te wyroki, czekają na finał w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

Kosztowna swoboda

Inna pułapka, w którą mogą wpaść podatnicy, kryje się w nowych przepisach o obiektach budowlanych, które nie wymagają pozwolenia na budowę. W art. 29 ustawy wymieniono m.in. kontenerowe stacje transformatorowe o powierzchni zabudowy do 35 mkw., a także m.in. stacje ładowania samochodów prądem czy paczkomaty. I znów na pierwszy rzut oka chodzi o liberalizację procesu inwestycyjnego.

Jednak – co zauważa Adam Kałążny – przy formalistycznym podejściu władz skarbowych można dojść do wniosku, że zmiana ta zwiększa ryzyko uznania tego typu obiektów za budowle. W kluczowym dla praktyki stosowania przepisów o podatku od nieruchomości wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 13 września 2011 r. (sygn. P 33/09) wskazano, że opodatkowaną budowlą może być jedynie taki obiekt, który został z nazwy wskazany w przepisach ustawy – Prawo budowlane albo w załączniku do niej.

– Dlatego właśnie obecnie jako budowle kwalifikuje się np. zbiorniki wymienione wprost w przepisach prawa budowlanego, a nie traktuje w ten sposób np. kontenerów, których w obecnie obowiązującym brzmieniu ustawy nie znajdziemy – wyjaśnia ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA