fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Spółki nieruchomościowe: wciąż niejasne przepisy o nowych obowiązkach

nieruchomości w spółce
Adobe Stock
Firmy posiadające nieruchomości warte 10 mln zł i więcej będą miały sporo obowiązków. Niektóre przepisy o takich spółkach są jednak niejasne.

Ukrócenie optymalizacji podatkowych dla spółek, które mają nieruchomości w Polsce – taki był cel niektórych regulacji z ustawy z 28 października, nowelizującej przepisy o PIT i CIT. To ta sama ustawa, która nałożyła CIT na spółki komandytowe.

W pierwotnym brzmieniu projektu za „spółki nieruchomościowe" uznano właściwie wszystkich właścicieli nawet niewielkich nieruchomości, nawet podmioty niebędące spółkami. Mogłoby to oznaczać, że każda taka spółka czy osoba musiałaby od przyszłego roku składać szczegółowe sprawozdania o swojej polityce podatkowej, a także informować, kto jest udziałowcem (oraz o zmianach tychże udziałowców).

W trakcie prac legislacyjnych, po krytyce takich rozwiązań ze strony przedsiębiorców i ekspertów podatkowych (m.in. na łamach „Rzeczpospolitej"), wprowadzono poprawki, które ograniczyły katalog takich spółek. Ostatecznie zawężono to pojęcie do spółek zobowiązanych do sporządzania bilansu, a należące do nich nieruchomości mają mieć wartość rynkową powyżej 10 mln zł. Obowiązki informacyjne i inne rygory utrzymano. Konieczność informowania o właścicielach danej spółki dotyczy przy tym nie tylko udziałowców bezpośrednich, ale też pośrednich.

Jak ocenia Anna Hleb-Koszańska, doradca podatkowy w kancelarii Andersen Tax & Legal, dobrym krokiem było wyłączenie z tej kategorii spółek posiadających nieruchomości warte mniej niż 10 mln zł. Zwraca jednak uwagę, że wciąż w ustawie pozostało wiele przepisów, które rodzą wątpliwości.

– W projekcie wciąż pojawiają się pojęcia „rynkowej wartości" aktywów takiej spółki i posiadanej przez nią nieruchomości. Może to stwarzać kłopoty, bo przecież owa „wartość rynkowa" może każdorazowo wymagać powoływania biegłych do dokonania rzetelnej wyceny – mówi ekspertka. Dodaje, że bez tego nie można przecież precyzyjnie i na pewno stwierdzić, czy dana spółka ma status spółki nieruchomościowej i czy podlega obowiązkom informacyjnym.

Jednak w nowych przepisach nie tylko o sprawozdania chodzi. Gdy udziałowcy sprzedają udziały w takiej spółce, to ona sama będzie miała obowiązek pobrania 19-proc. podatku dochodowego lub zaliczki na podatek. Podstawą naliczania podatku ma być wartość transakcji, a jeśli ta jest spółce nieruchomościowej nieznana, podstawą będzie „rynkowa" wartość tych udziałów.

– W praktyce ta druga wartość może być często stosowana przez spółki nieruchomościowe, tylko powstaje pytanie, jak ją ustalić. Czy spółki nieruchomościowe będą zobowiązane do powołania biegłego do wyceny udziałów? – pyta retorycznie Anna Hleb-Koszańska.

Przepisy nie dają tu jednoznacznej odpowiedzi. Ustawodawca zapewnił co prawda, że sprzedawca udziałów powinien przekazać spółce nieruchomościowej kwotę podatku, ale nie przewidział narzędzia zmuszającego podatników do wykonania tego obowiązku.

Tymczasem płatnikowi (czyli spółce nieruchomościowej) grozi kara 1 mln zł, jeśli zaliczki nie odprowadzi.

Trudny do wykonania może być też obowiązek ujawniania informacji o bezpośrednich i pośrednich właścicielach spółki nieruchomościowej.

– Często właścicielem danej nieruchomości są fundusze inwestycyjne, które działają na całym świecie i tworzą skomplikowaną nieraz sieć powiązań kapitałowych. Podobny kłopot może wystąpić, gdy nieruchomość będzie we władaniu spółki akcyjnej z dużą liczbą akcjonariuszy – przewiduje Anna Hleb-Koszańska. Sugeruje, że z tych i innych powodów przepisy o spółkach nieruchomościowych powinno się jeszcze raz przeanalizować w Senacie pod kątem możliwości ich stosowania.

Etap legislacyjny: ustawa przekazana do Senatu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA