fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

CIT: spółka, która nie ujawni tego, co i tak wiadome, zapłaci podwójnie

Adobe Stock
Niektóre spółki jawne staną się podatnikami CIT, jeśli nie poinformują fiskusa, kto na nich zarabia.

Nie tylko spółki komandytowe będą obłożone od nowego roku podwójnym podatkiem dochodowym. W projekcie ustawy, która to przewiduje, znalazła się też mniej nagłośniona zmiana, dotycząca spółek jawnych. To jedna z najprostszych form prowadzenia biznesu, bez osobowości prawnej. Jej wspólnicy płacą dziś PIT od swoich dochodów, ale spółka jako taka podatku dochodowego nie płaci.

Pułapka biurokratyczna

Te ze spółek jawnych, których udziałowcami są nie tylko osoby fizyczne (a więc np. spółki z ograniczoną odpowiedzialnością), zapłacą CIT, jeśli przed nowym rokiem obrotowym nie złożą informacji, kim są wspólnicy oraz kto pośrednio osiąga dochody z danej spółki. Ma to być szczegółowa informacja, zawierająca m.in. dane adresowe oraz wielkość prawa do udziału w zysku spółki jawnej.

Projekt przewiduje złożenie takiej informacji do urzędu skarbowego właściwego dla siedziby spółki. Jakby tego było mało, taką samą informację należałoby złożyć do urzędów właściwych dla „każdego podatnika, osiągającego dochody z takiej spółki".

Projektowany przepis przejściowy przewiduje, że pierwsze takie informacje trzeba by składać do końca stycznia 2021 r. Dotyczyłoby to spółek, których rok obrotowy rozpoczyna się po 31 grudnia 2020 r.

O ile Ministerstwo Finansów obszernie uzasadnia nałożenie CIT na spółki komandytowe (traktując je jako narzędzie agresywnej optymalizacji), o tyle w uzasadnieniu projektu próżno szukać szerszego wyjaśnienia dla nowych rygorów dla spółek jawnych. Napisano tam wprawdzie o „zapewnieniu możliwości weryfikacji prawidłowości rozliczeń" udziałowców, a także o potrzebie identyfikacji podmiotów zarabiających dzięki danej spółce.

Co się stanie, gdy spółka jednak dostarczy odpowiednią informację fiskusowi, choć po terminie? Tego w ogóle w projekcie nie przewidziano. Literalnie czytając ustawę, oznaczałoby to, że taka spółka pozostanie podatnikiem CIT już do końca swojego istnienia. Jedyną metodą na wyjście z tej sytuacji byłaby likwidacja spółki i założenie jej na nowo. Takie przepisy mogłyby być zatem groźną pułapką dla spółek jawnych, których udziałowcami są np. spółki z o. o.

Mnożenie oświadczeń

Przepis byłby zatem surowy, ale równie surowo ocenia go Przemysław Pruszyński, ekspert podatkowy Konfederacji Lewiatan. Jego zdaniem, podwójne opodatkowanie na trwałe to zbyt surowa sankcja, a obowiązki informacyjne są nadmierne.

– Przecież administracja skarbowa i tak ma dane z Krajowego Rejestru Sądowego, a także z Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych, mówiące, kto i w jaki sposób czerpie zyski ze spółek zarejestrowanych w Polsce – przypomina Pruszyński. Zwraca też uwagę, że projekt przygotowano niestarannie. – Wykonanie nowego obowiązku przez zakładane spółki będzie niemożliwe, bo przed pierwszym rokiem obrotowym spółka po prostu nie istnieje. Dlatego warto dodać możliwość dostarczania informacji w ciągu pierwszych 30 dni – proponuje ekspert.

Kwestia składania danych posiadanych już przez fiskusa albo inne urzędy została uregulowana w art. 306d ordynacji podatkowej. Wyraźnie zabrania on fiskusowi żądania informacji, które ten już ma albo może uzyskać z różnych publicznych rejestrów. Podobny przepis istnieje np. w kodeksie postępowania administracyjnego.

– Najwyraźniej spółki jawne zostały potraktowane przez projektodawców jako z góry podejrzane o nieuczciwe optymalizacje, podobnie jak spółki komandytowe – ocenia Przemysław Pruszyński. Tymczasem, jak wynika z danych GUS, w 2018 r. na 40 tys. spółek komandytowych tylko 2,2 tys. było częścią struktur międzynarodowych. Natomiast tych, które można uznać za narzędzie unikania opodatkowania, z udziałowcami z Malty, było zaledwie 129. –  Może zatem wysiłki Ministerstwa Finansów powinny pójść raczej w kierunku identyfikacji i kontroli tej garstki spółek, a nie dokładania obciążeń podatkowych ogółowi spółek danego typu – sugeruje Pruszyński.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Agata Dziwisz adwokat, partner w kancelarii Kochański & Partners

Spółki jawne bywają zwykle wykorzystywane do prowadzenia biznesu na niewielką skalę i najczęściej nie są narzędziem agresywnej optymalizacji. Jeśli po proponowanych zmianach ustawy będą musiały zapłacić CIT na skutek niezłożenia w terminie informacji o wspólnikach oraz osobach posiadających pośrednio prawo do udziału w zyskach spółki, będzie to nie tyle podatek, ile raczej kara za zaniechanie pewnego formalizmu. Przecież Krajowa Administracja Skarbowa bez trudu może uzyskać informacje z KRS o tym, jacy wspólnicy tworzą spółkę jawną. Ma też szerokie uprawnienia do zwalczania wykorzystywania spółek do tworzenia struktur mających na celu unikanie opodatkowania. Takie nakładanie dodatkowych obowiązków informacyjnych wygląda zatem na przyznanie, że KAS po prostu nie potrafi korzystać z narzędzi, którymi dysponuje, i przerzuca na podatników obowiązki, których sama powinna dopełniać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA