fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Exit tax: dlaczego fiskus nie lubi firm rodzinnych - komentuje Adam Mariański

123RF
Podejmowane działania w celu przeciwdziałania unikaniu opodatkowania mają swoją granicę, a jest nią zdrowy rozsądek i dbałość o rozwój polskich firm rodzinnych. Niestety, obydwie granice zostały przekroczone w projekcie zmian przepisów – uważa ekspert.

W ostatnich latach modne stało się podkreślanie, że kolejne zmiany systemu podatkowego służą uszczelnianiu systemu podatkowego i walce z niedozwoloną (agresywną) optymalizacją podatkową. Polski ustawodawca jednak realizuje dyrektywy i inne wytyczne z dużą gorliwością, która sprowadza się do nakładania dalej idących rygorów niż przewidziane w tych regulacjach. Wydaje się nawet, iż przestał już rozróżniać dozwolone planowanie podatkowe od agresywnej optymalizacji podatkowej. Ostatnio nawet w uzasadnieniach projektów przestano posługiwać się określeniem „agresywna", a zatem niedozwolona zaczyna być każda optymalizacja.

Niestety, toczący się walec często dotyka także polskich firm rodzinnych. Przykładowo w poprzednim roku ustawodawca uznał za „agresywną" optymalizację śmierć podatnika, bowiem w jej wyniku następcy mogą amortyzować składniki majątku od wartości rynkowej. Na szczęście po wielu krytycznych głosach w tej sprawie, ustawodawca skorygował ustawę o podatku dochodowym. Śmierć już nie jest niedozwolonym działaniem optymalizacyjnym, ale jak przekonamy się pod koniec opinii, narodziny wnucząt już mogą powodować powstanie obowiązku podatkowego.

Dalsze uszczelnianie

Pod koniec sierpnia Ministerstwo Finansów przygotowało kolejny pakiet zmian w ramach uszczelniania systemu podatkowego. Zakłada on m.in. wprowadzenie do ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych podatku od dochodów z niezrealizowanego zysku (ang. exit tax). Zgodnie z treścią art. 30j ust. 2 ustawy o PIT i art. 24f ust. 2 ustawy o CIT opodatkowaniu tym podatkiem od wyjścia podlegać będzie:

1) przeniesienie składnika majątku poza terytorium Polski, w wyniku którego Polska w całości lub w części traci prawo do opodatkowania dochodów ze zbycia tego składnika majątku, przy czym przenoszony składnik majątku pozostaje własnością tego samego podmiotu,

2) zmiana rezydencji podatkowej przez podatnika podlegającego w Polsce nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu, w wyniku czego Polska w całości lub w części traci prawo do opodatkowania dochodów ze zbycia składnika majątku będącego własnością tego podatnika, w związku z przeniesieniem jego miejsca zamieszkania do innego państwa.

W dalszej części projektu, minister finansów doprecyzowuje, iż przeniesienie składników majątku po za terytorium kraju, obejmuje w szczególności sytuacje, w których:

1) polski rezydent przenosi do swojego zagranicznego zakładu składnik majątku dotychczas związany z działalnością prowadzą na terytorium kraju,

2) osoba niebędąca polskim rezydentem podatkowym przenosi do państwa swojej rezydencji lub innego niż Polska kraju, w którym prowadzi działalność poprzez zagraniczny zakład, składnik majątku dotychczas związanego z działalnością prowadzoną na terytorium Polski poprzez zagraniczny zakład,

3) osoba niebędąca polskim rezydentem podatkowym przenosi do innego państwa całość lub część działalności prowadzonej dotychczas na terytorium Polski.

Nowy podatek obejmować będzie także przypadki nieodpłatnego przekazania składnika majątku innemu podmiotowi położonemu poza terytorium Polski, jeżeli w związku z tym przekazaniem Polska utraci w całości lub w części prawo do opodatkowania dochodów ze zbycia tego składnika majątku. Analogiczne zasady przewidziano dla wniesienia majątku do podmiotu innego niż spółka lub spółdzielnia.

Jednocześnie ustawodawca rozszerza zakres przedmiotowy przepisów o zagranicznych spółkach kontrolowanych (controlled foreign corporation – dalej: CFC). Przepisy mają mieć też zastosowanie do dochodów osiąganych przez fundacje i trusty, a obowiązek podatkowy będzie spoczywał na fundatorze lub beneficjentach.

Podejmowane działania w celu przeciwdziałania unikaniu opodatkowania mają swoją granicę, a jest nią zdrowy rozsądek i dbałość o rozwój polskich firm rodzinnych. Niestety, obydwie granice zostały przekroczone w opublikowanym projekcie zmian.

Po pierwsze brak zasadniczych zmian prawa spadkowego i podatkowego, a także reakcji na potrzeby środowiska biznesu w obliczu następującej już zmiany pokoleniowej wymusza poszukiwanie instytucji, które występują w innych krajach.

Szukanie rozwiązań

Pożądane są rozwiązania, które umożliwią przekazanie kontroli i własności nad majątkiem na rzecz wybranych następców i dalszych pokoleń. Nie dziwi więc obserwowane od dłuższego czasu duże zainteresowanie zagranicznymi trustami i fundacjami prywatnymi. O ile pierwsze z tych rozwiązań, czyli trust, nie jest bliski europejskiemu systemowi prawnemu, o tyle fundacja prywatna jak najbardziej. Fundacje prywatne funkcjonują obecnie w wielu krajach europejskich, wśród których można wymienić m.in. Austrię, Liechtenstein, Szwecję, Holandię czy też Maltę. Niestety, polskie przepisy dopuszczają wyłącznie funkcjonowanie fundacji publicznych. Pomimo iż tego typu fundacje mogą być powołane przez osoby prywatne, to przedmiotem ich działalności może być wyłącznie realizacja celów o charakterze publicznym, co wyklucza możliwość utworzenia fundacji dla prywatnego interesu założyciela. Z tego względu w obecnym stanie prawnym krajowe fundacje nie mogą być tworzone, żeby zaplanować właściwą sukcesję majątku na przyszłe pokolenia, zabezpieczyć zasady zarządu majątkiem czy też zabezpieczyć sam majątek. Właściciele polskich firm rodzinnych są zmuszeni korzystać z fundacji zagranicznych.

Tymczasem Ministerstwo Finansów proponuje opodatkowanie transferu do fundacji prywatnej, nie proponując rozwiązań pozwalających na tworzenie takich instytucji w Polsce. Opodatkowaniu mają podlegać hipotetyczne zyski z tytułu transferu aktywów rodzinnych do fundacji, której celem jest ochrona tych aktywów, czyli wykluczenie możliwości ich zbycia. Projektodawcy nie zastanowili się nad celem tych instytucji, a wręcz uznali inny cel ich powoływania: unikanie opodatkowania. Tymczasem główną przyczyną powoływania fundacji jest zapobieganie rozproszeniu oraz zbywaniu aktywów rodziny, a także pomnażanie kapitału.

Jeżeli zatem nestor chce zbudować firmę na pokolenia, to musi założyć fundację prywatną, nie ma innej możliwości planowania rozwoju przedsiębiorstwa rodzinnego na pokolenia. Nie jest jednak wykonalny transfer aktów, np. akcji czy udziałów firm rodzinnych, do fundacji i zapłata od zysku, którego nie ma, i być może nigdy nie będzie. Jeżeli zatem wartość aktywów wynosi np. 2 mld zł, to rodzina musiałby znaleźć 380 mln zł na daninę od majątku, który sama wypracowała. Nie ma jednocześnie środków pieniężnych, aby podatek zapłacić, bowiem nie dochodzi do definitywnego zbycia tych aktywów.

Ponieważ jednocześnie ustawodawca wprowadza przepisy CFC w stosunku do fundacji (trustów), to mamy do czynienia z podwójnym opodatkowaniem, raz w momencie transferu do fundacji 19 proc., a po raz drugi przy sprzedaży aktywów 19 proc. Podwójne opodatkowanie ma charakter represywny, mający wręcz znamiona kary za próbę przeniesienia aktywów, nawet gdy nie dochodzi do ich zbycia. Nie można zaakceptować propozycji, która pogarsza możliwości pomnażania polskiego kapitału i uprzywilejowuje podmioty zagraniczne.

Warto zresztą zaznaczyć, że taka konstrukcja w znacznym stopniu ogranicza jedno z fundamentalnych praw człowieka wynikających z przepisów prawa międzynarodowego, jakim jest prawo do opuszczenia jakiegokolwiek kraju (w tym własnego) i powrotu do kraju zamieszkania. Zwiększenie obciążeń ekonomicznych związanych z ewentualną przeprowadzką za granicę, w wyniku konieczności zapłaty podatku od wyjścia, godzić może również w zasadę swobodnego przepływ osób zagwarantowaną w traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej z 26 października 2012 r.

Jeżeli ustawodawca nie opodatkowałby transferu do fundacji (trustów), a rozszerzyłby tylko na te podmioty zastosowanie przepisów o zagranicznych spółkach kontrolowanych (CFC), to uniemożliwiłby niedozwoloną optymalizację podatkową, ale nie hamowałby rozwoju polskich firm rodzinnych. Alternatywnie mógł wprowadzić przepisy o polskich fundacjach prywatnych.

Bez przemyślenia

Dodatkowo regulacje dotyczące opodatkowania tzw. kontrolowanej spółki zagranicznej zostały implementowane w stosunku do fundacji prywatnych bez zastanowienia się nad celem powołania takich instytucji. W uproszczeniu oznacza to, że fundator lub beneficjent będą zobowiązani do zapłacenia podatku od dochodów biernych fundacji (trustu) nawet w sytuacji gdy nie zostaną im wypłacone jakiekolwiek świadczenia z fundacji (trustu). A zadaniem głównym fundacji jest pomnażanie kapitału rodzinnego. Nawet jeżeli fundacja uzyskuje jakiś dochód to nie po to aby go, zwłaszcza w całości, wypłacać beneficjentom. Jeżeli natomiast fundacja wypłaci świadczenie dla uprawnionych osób, to zostanie ono opodatkowane w kraju ich zamieszkania. Nie dochodzi do unikania opodatkowania. Tym samym proponowane zmiany przewidują gorsze rozwiązania niż inne wehikuły służące pomnażaniu kapitału, jak np. fundusze inwestycyjne, gdzie opodatkowane są tylko transfery do uczestników. W jaki sposób ma zatem polska rodzina pomnażać kapitał? Projektodawcy chcą, aby rodzina płaciła podatek dochodowy od każdego dochodu, bez względu na to, czy przeznacza go na własne potrzeby czy rozwój biznesu. Czy mamy zatem jeszcze jakieś szanse z kapitałem zagranicznym, który był budowany przez lata? Dlaczego zatem fiskus tak nie lubi polskich firm rodzinnych?

Na zakończenie warto dodać, iż projektodawcą zabrakło wiedzy i wyobraźni, jak funkcjonuje i po co jest powoływana fundacja. Potraktowano ją jak spółkę prowadzącą działalność. Opodatkowanie nie dotyczy bowiem prawa do zysku z fundacji, bo takiego nie ma. Beneficjent może uzyskać świadczenie, jeśli spełni warunki statutowe np. skończy studia na Oxfordzie.

Tymczasem według projektu obowiązek zapłaty podatku powstanie nawet w sytuacji, gdy beneficjent będzie miał tylko ekspektatywę uzyskania świadczenia z fundacji. W takiej sytuacji opodatkowuje się wszystko, co potencjalnie może otrzymać z fundacji, a obowiązek podatkowy powstanie bez względu na to, czy kiedykolwiek takie świadczenie otrzyma. Podatek zobowiązany jest zapłacić z własnych środków. Co ciekawe, dotyczy to beneficjentów, których wskazuje się w statucie fundacji bez ich zgody. Robi się bardzo ciekawie: zapłacić podatek od potencjalnego świadczenia, którego nigdy nie otrzymam! Nawet wtedy, gdy go nie chcę otrzymać.

Na koniec trochę humorystycznej sytuacji, która pokazuje bezsensowność zrównywania fundacji ze zwykłymi spółkami. Jeżeli fundator określi, iż beneficjentem będą wyłącznie wnuki, które jeszcze się nie narodziły to obowiązek podatkowy powstanie jeszcze przed ich narodzinami. Nie ma to, jak urodzić się z zaległością podatkową! Pytanie czy pierwszy narodzony wnuk płaci cały podatek czy powinniśmy poczekać ilu tych wnuków się narodzi? Nieźle, do stosowania prawa podatkowego potrzebna będzie wiedza z zakresu teorii gier.

Autor jest przewodniczącym Krajowej Rady Doradców Podatkowych, prezesem Stowarzyszenia Polskich Firm Rodzinnych; partnerem Mariański Group

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA