fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Estoński CIT: małe firmy nie zatrudnią z marszu trójki ludzi, by zyskać na podatku

Adobe Stock
W propozycji nowej ulgi należy zrezygnować z kryterium zatrudniania trzech pracowników – postuluje w swoim raporcie Stowarzyszenie KoLiber.

W poniedziałek think tank KoLiber ogłosił swój raport o propozycji Ministerstwa Finansów, by wprowadzić od 2021 r. tzw. estoński CIT. Chodzi o opodatkowanie zysków spółek kapitałowych dopiero w momencie wypłaty dywidendy wspólnikom. Dochody te nie byłyby opodatkowane po przeznaczeniu ich na inwestycje.

Jakkolwiek KoLiber popiera główny cel tego rozwiązania, jakim jest pobudzenie inwestycji w sektorze prywatnym, to jego eksperci uznali, że warunki zastosowania „estońskiego CIT", szczególnie co do zatrudnienia trzech pracowników, są zbyt surowe. Uznali, że w tej formie rozwiązanie będzie skierowane do ograniczonej grupy przedsiębiorstw.

Czytaj też:

Z raportu wynika, że małe firmy o miesięcznych przychodach do 12 tys. zł muszą przeznaczyć prawie połowę na pokrycie kosztów zatrudnienia pierwszego pracownika. Wprawdzie w projekcie resortu finansów przewidziano dla nowo zakładanych spółek możliwość stopniowego dochodzenia do zatrudnienia trzech pracowników, ale uznano to za niepotrzebne komplikowanie prawa i różnicowanie sytuacji podmiotów nowo założonych i już działających.

– Estoński CIT nie jest złym pomysłem, ale gdzieś po drodze została zgubiona oryginalna koncepcja estońska, bo tam jest to rozwiązanie powszechne – skomentował Maciej Letkiewicz, ekspert fundacji KoLiber. Jego zdaniem w przedstawionym do konsultacji projekcie jest też sporo zawiłych przepisów, co spowoduje nieczytelność całej koncepcji oraz da urzędom skarbowym pole do dowolnego działania.

Dlatego w raporcie zaproponowano, by poluzować kryterium zatrudnienia i ustanowić je na poziomie jednego pracownika (poza wspólnikami), i to bez względu na to, czy chodzi o nową firmę czy już funkcjonującą. Po pierwszym czteroletnim okresie działania można by przedłużyć korzystanie z „estońskiego CIT" pod warunkiem zatrudnienia co najmniej trzech osób.

Czy MF się na to zgodzi? Nie wyklucza tego minister Tadeusz Kościński, który w poniedziałek uczestniczył w forum „Wizja rozwoju" w Gdyni.

– Jesteśmy otwarci na dialog z biznesem i nie wykluczamy poluzowania niektórych warunków – powiedział minister, zapytany o koncepcję „estońskiego CIT".

Nie tylko poziom zatrudnienia może być przeszkodą wskazywaną przez ekspertów.

– W propozycji MF całkowicie pominięto firmy jednoosobowe oraz działające w spółkach osobowych – zauważył Łukasz Kempa, doradca podatkowy z Grant Thornton. Jego zdaniem wadą projektu jest też wiele niejasnych pojęć.

Według projektu skierowanego do konsultacji to rozwiązanie miałoby dotyczyć spółek kapitałowych, których przychody nie przekraczają 50 mln zł, w których udziałowcami są wyłącznie osoby fizyczne. Dodatkowymi warunkami, oprócz zatrudnienia trzech osób, byłoby m.in. nieposiadanie przez spółkę udziałów w innych podmiotach, wykazanie rosnących nakładów inwestycyjnych, a także, by przychody pasywne nie przewyższały tych z działalności operacyjnej.

Ministerstwo Finansów przewiduje, że z tego rozwiązania mogłoby skorzystać nawet 200 tys. firm. Tymczasem spółek kapitałowych, które dziś zatrudniają co najmniej trzech pracowników, jest w kraju niespełna 35 tys.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA