fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Wirtualne waluty: wydatki na sprzęt i energię w kosztach podatkowych - wyrok WSA

Adobe Stock
Wydatki na sprzęt i energię użyte do wydobywania wirtualnych walut są kosztem podatkowym.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi wydał precedensowy wyrok w sprawie obowiązującego od 2019 r. opodatkowania tzw. wirtualnych walut. Sąd potwierdził, że pieniądze zainwestowane w sprzęt i prąd do mozolnego procesu ich kopania, czyli pierwotnego pozyskania, liczą się w rachunku podatkowym i finalnie obniżają PIT od ich sprzedaży.

Internetowa kopalnia

Sprawa dotyczyła podatniczki, która od 2019 r. zamierzała zarabiać na kryptowalutach. We wniosku o interpretację wyjaśniła, że będzie zajmować się tzw. kopaniem (pozyskiwaniem) waluty wirtualnej metodą Proof of Work. Polega to na użyciu urządzeń elektronicznych, np. kart graficznych, GPU lub układów ASIC, i wykonywaniu na nich operacji, których skutkiem jest „powstanie" kryptowaluty.

Nie będzie to zakup od innej osoby czy firmy. Istotą kopania jest bowiem uzyskanie waluty wirtualnej w sposób „pierwotny" wskutek wykonywania obliczeń matematycznych za pomocą urządzeń elektronicznych. Podatniczka podkreśliła, że takie wydobywanie e-waluty generuje spore wydatki. Chodzi przede wszystkim o zakup drogiego, wydajnego sprzętu, którego cena może przekraczać nawet 10 tys. zł, oraz dużej ilości prądu, bo proces kopania jest energochłonny. Co prawda nie kryła, że istnieją też inne metody wydobywania kryptowalut, ale ta, na którą ona się zdecydowała, nie może się obyć bez zakupu odpowiedniego sprzętu i napędzającej go energii.

Czytaj także:

Kobieta podkreśliła, że kopaniem walut będzie się zajmować na własny rachunek. To, co wykopie, może zamieniać na inne waluty wirtualne, ale ostatecznie będzie je spieniężać poprzez polskie i zagraniczne giełdy kryptowalutowe. Nie będzie miała firmy.

Sama uważała, że pieniądze, które wyda na sprzęt i prąd do kopania, to wydatki bezpośrednio poniesione na nabycie waluty wirtualnej z art. 22 ust. 14 ustawy o PIT. Inaczej mówiąc, w jej ocenie, rozliczając się ze skarbówką z PIT od zysku z kryptowalut, będzie mogła je uwzględnić w kosztach.

Fiskus nie chciał o tym nawet słyszeć. Jego zdaniem do kategorii kosztów z art. 22 ust. 14 ustawy o PIT należą wydatki bezpośrednio poniesione na nabycie waluty wirtualnej. Oprócz ceny zakupu będą więc to jeszcze prowizje pobierane przez pośredniczących w wymianie. Kategorycznie zaprzeczył, że kosztami są wydatki pośrednie, w szczególności te na sfinansowanie zakupu walut wirtualnych, tj. koszty pożyczek, kredytów, itp. na zakup komputera czy prądu.

Gdy sprawa pierwszy raz trafiła na wokandę, łódzki WSA wytknął fiskusowi, że z jego interpretacji nie wynika, dlaczego wydatków niezbędnych w procesie pierwotnego nabycia waluty wirtualnej, których wysokość da się udokumentować, nie można zakwalifikować do kosztów jako wydatków bezpośrednich. Zwłaszcza że w jego ocenie proces pierwotnego, tak jak i wtórnego nabycia nie jest przecież bezkosztowy.

Fiskus nie dawał za wygraną. Upierał się, że sporne wydatki nie są kosztem bezpośrednim. Tym razem tłumaczył tylko, że choć służą realizacji określonego przedsięwzięcia, czyli pozyskaniu kryptowalut, to nie można przewidzieć, ile walut zostanie sprzedanych oraz w jakim okresie to nastąpi.

Ale i za drugim podejściem WSA suchej nitki na fiskusie nie zostawił.

Brak logiki

Sąd zauważył, że w spornym przepisie chodzi o wydatki pozostające w ścisłym związku z nabyciem wirtualnej waluty, czyli poniesione wprost na jej nabycie. Kopanie waluty jest zaś jej nabyciem, tyle że pierwotnym.

WSA podkreślił, że do technicznych warunków kopania metodą Proof of Work należy posiadanie wydajnego sprzętu podłączonego do sieci i zwiększone zużycie energii. Dla sądu było więc jasne, że wykopanie waluty wirtualnej metodą wskazaną przez skarżącą nie jest możliwe bez użycia odpowiedniego sprzętu i prądu. Bez tego nie dojdzie do nabycia wirtualnej waluty, poniesienie wydatków natomiast gwarantuje jej wykopanie.

Dlatego WSA nie miał najmniejszych wątpliwości, że sporne wydatki jako bezpośrednio poniesione na nabycie wirtualnej waluty są kosztem uzyskania przychodu z tytułu odpłatnego jej zbycia. Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Łd 285/20.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Konrad Filip Turzyński, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP KolibskiNikończykDec&Partnerzy

Wyrok WSA w Łodzi jest bardzo ważny i może się przełożyć korzystnie na rozliczenia wielu podatników. Zwłaszcza że w obrocie kryptowalutami bezpośredniość związku wydatków z przychodem ma bardziej doniosłe znaczenie niż w innych przychodach. W klasycznej działalności koszty mogą mieć związek pośredni i bezpośredni z przychodami – w obu sytuacjach pomniejszają wynik podatkowy. Rozróżnienie to wpływa na moment ich rozliczenia. Przy obrocie kryptowalutami ustawodawca zastrzegł, że takie prawo daje tylko bezpośredni związek kosztu z przychodami. Rozróżnienie to staje się więc znacznie ważniejsze – w zakupie kryptowalut bezpośredniość kosztu jest łatwa do uchwycenia. W kopaniu walut jest to trudniejsze, ale wobec braku innych narzędzi do kopania trzeba uznać, że stanowisko sądu było jedynym logicznym w tej sytuacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA