fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Przepisy o ulgach inwestycyjnych a kryzys związany z pandemią

AdobeStock
Strefy ekonomiczne wciąż skutecznie wabią zwolnieniami podatkowymi, ale w dzisiejszych realiach łatwo takie zwolnienie stracić.

Zachęty fiskalne w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) są skuteczne – taki wniosek można wyciągnąć z rządowego raportu o funkcjonowaniu stref w 2019 r. Zaprezentowano go w czwartek w Sejmie.

Strefowa statystyka wyglądała w ubiegłym roku przyzwoicie. Liczba miejsc pracy w firmach działających we wszystkich 14 SSE wzrosła w stosunku do 2018 r. o 5,1 proc. i osiągnęła 388 tys. etatów. Nakłady inwestycyjne rosły nawet z większą dynamiką, bo o 10,74 proc. W sumie od początku działania stref zainwestowano w nich 132 mld zł.

Tak pozytywny obraz przedstawiony w rządowym dokumencie to jednak już przeszłość. Dziś wiele firm działających w strefach boryka się z kryzysem wywołanym epidemią koronawirusa. W niektórych branżach, w tym motoryzacyjnej, doszło do czasowego zatrzymania produkcji. Wiele firm zastanawia się nad redukcją etatów lub ograniczeniem czasu pracy. Takie działania mogą być uznane za naruszenie warunku działania w strefie, co oznacza cofnięcie pozwolenia na działalność strefową i korzystania ze zwolnienia podatkowego.

Wprawdzie Ministerstwo Rozwoju zapowiedziało liberalne podejście do strefowych inwestorów, ale konsekwencje prawne naruszenia warunków działalności strefowej pozostały niezmienione. Najkrócej mówiąc, po utracie zezwolenia należy zapłacić podatek dochodowy, jaki na zwykłych zasadach byłby należny od dochodu firmy działającej w strefie osiągniętego przed utratą zwolnienia. Tak przewiduje art. 17 ust. 6 pkt 1 ustawy o CIT.

Jak zwraca uwagę Anna Strzelecka, doradca podatkowy z kancelarii Taxpoint, przepis o zapłacie podatku w wyniku utraty pozwolenia jest dość klarowny, ale jest jeszcze jeden, którego sformułowanie pozostawia duże pole do interpretacji organom skarbowym. To art. 17 ust. 6 pkt 2, dotyczący podmiotów, które mają więcej niż jedno pozwolenie na działalność strefową. Przewiduje on, że w razie utraty zezwolenia trzeba zapłacić „kwotę w wysokości stanowiącej maksymalną dopuszczalną pomoc publiczną określoną w zezwoleniu".

– W praktyce dotyczy to większości inwestorów strefowych, na ogół każdy ma więcej niż jedno zezwolenie. Przepis jest bardzo surowy, bo dotyczy nie tylko dochodów już osiągniętych, ale też potencjalnych przyszłych – zauważa ekspertka. Dodaje, że ten przepis dotyczy zezwoleń, które zostały wydane przed jego uchwaleniem. – Inwestorzy strefowi na etapie ubiegania się o zezwolenia nie mieli świadomości ryzyka takiej sankcji – przypomina Anna Strzelecka.

Ministerstwo Rozwoju w opinii wydanej 5 maja wskazało, że w pewnych sytuacjach można mówić o „nierażącym uchybieniu" warunkom korzystania z ulg podatkowych w strefach. W takich sytuacjach zezwolenie na działalność w SSE ani decyzja o wsparciu inwestycyjnym mają nie być wycofane. Ma to dotyczyć – jak głosi pismo – „tymczasowego zmniejszenia średniorocznego poziomu zatrudnienia w stosunku do poziomu wskazanego w zezwoleniach, bądź decyzjach o wsparciu, w kontekście trudnej sytuacji spowodowanej wirusem Covid-19".

Reguły podatkowe odnoszące się do stref ekonomicznych mają zastosowanie także do tzw. Polskiej strefy inwestycji. Chodzi o ulgi podatkowe udzielane inwestorom również poza terenem stref od 2019 r., po spełnieniu warunków dotyczących wysokości inwestycji i zatrudnienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA