fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Fiskus wysyła listy do firm ws. ulgi B+R. Straszy błędami i kontrolą

Adobe Stock
Korzystający z ulgi na badania i rozwój skarżą się na zalew pism z pytaniami od skarbówki.

Czytelnik „Rzeczpospolitej" po raz pierwszy odliczył w tym roku ulgę B+R. – Urząd skarbowy prosi mnie o dostarczenie już kolejnych dokumentów potwierdzających, że mam do niej prawo – żali się.

Ta sytuacja nie jest niczym wyjątkowym. Skarbówka zaczyna weryfikować firmy korzystające z ulgi. Powodem jest jej rosnąca popularność. Choć obowiązuje od 2016 r., na dużą skalę firmy skorzystały z niej dopiero w rozliczeniu za 2018 r. Po raz pierwszy mogą odliczyć 100 proc. wydatków ponoszonych w związku z działalnością badawczo-rozwojową. W praktyce odliczają je podwójnie: jako koszt uzyskania przychodu w podatku dochodowym oraz jako koszt kwalifikowany w ramach ulgi B+R.

Skontroluj się sam

Adam Allen, wspólnik w Kancelarii Thedy & Partners, podaje przykład podatnika z województwa zachodniopomorskiego, któremu lokalny urząd najpierw pogratulował, że jako jedyny skorzystał z ulgi B+R, a potem postanowił go sprawdzić.

– Firmy korzystające z ulgi B+R otrzymują dwa rodzaje pism – mówi Błażej Czajkowski, starszy menedżer w Crido. – Po pierwsze, są to zawiadomienia o wszczęciu czynności sprawdzających, które mają już charakter masowy. Bardziej niepokojące są jednak inne pisma, wysyłane bez określonego trybu, które nie mają ani charakteru czynności sprawdzających, ani kontroli. Urząd prosi w nich podatników, by jeszcze raz samodzielnie zweryfikowali swoje rozliczenie i poinformowali urząd o wynikach takiej samokontroli – wyjaśnia.

W piśmie urząd przypomina, jakie błędy popełniają najczęściej firmy przy uldze B+R. Następnie prosi podatnika, by jeszcze raz sprawdził, czy w swoim rozliczeniu nie popełnił któregoś z tych błędów, i poinformował administrację skarbową.

– Takie pisma są nowym zjawiskiem, co budzi niepokój przedsiębiorców. Nie wiadomo, czy należy je interpretować jako troskę fiskusa o prawidłowe rozliczenie. Dopiero w ciągu kilku tygodni powinno się rozstrzygnąć, jaki będzie dalszy ciąg takiej akcji. Mimo iż podatnicy nie mają obowiązku odpowiadać na takie pisma, to chcą zachować poprawne relacje z administracją skarbową. Część z nich zastanawia się, czy dodatkowe wymogi nie przesłaniają korzyści płynących z ulgi – mówi Błażej Czajkowski.

Urzędy częściej proszą jednak o „zwykłe" wyjaśnienia.

– Im wyższa kwota ulgi B+R, tym bardziej prawdopodobne jest wszczęcie przez urząd czynności sprawdzających. Mogą się tego spodziewać podatnicy, którzy dzięki uldze wykazali nadpłatę w zeznaniu rocznym. Zanim urząd wypłaci im pieniądze, zweryfikuje prawidłowość rozliczenia – mówi Adam Allen.

Spokojnie, to standard

Karolina Łukasik, starszy konsultant B+R w firmie Ayming Polska, uspokaja, że czynności sprawdzające mają charakter standardowy. Wszystkie firmy korzystające z ulgi B+R powinny być przygotowane na ewentualne pytania skarbówki. Zwykle są proszone o przedstawienie takich dokumentów jak np. ewidencja czasu pracy osób zaangażowanych w działalność badawczo-rozwojową, wykaz składek odprowadzanych do ZUS czy faktury VAT dotyczące zakupu materiałów wykorzystywanych w tego rodzaju działalności.

Jeśli urząd zauważy w rozliczeniu podatnika oczywiste pomyłki i błędy o charakterze technicznym, może sam skorygować deklarację lub – jeśli pomyłka przekracza 5 tys. zł – poprosić o korektę podatnika. Jeśli ten nie złoży stosownych wyjaśnień lub korekty, urząd może wszcząć kontrolę lub postępowanie podatkowe.

– Na ogół czynności sprawdzające mają pozytywny koniec. Należy mieć nadzieję, że w przyszłości przełoży się to na wzrost zainteresowania przedsiębiorców ulgą B+R – mówi Karolina Łukasik.

Według Adama Allena przedsiębiorcom brakuje mechanizmu, który pozwoliłby im na bieżąco potwierdzić prawidłowość rozliczenia.

– Muszą czekać na ewentualne wezwanie skarbówki, co zawsze budzi wiele obaw –mówi.

Błażej Czajkowski radzi, by firmy korzystające z ulgi B+R zadbały o jak najdokładniejszą dokumentację dotyczącą m.in. założeń projektowych, przebiegu samych czynności badawczych, testów, budowy prototypów. Ważna jest także dokumentacja podsumowująca projekt. Po zakończeniu bowiem należy zweryfikować, jak rezultaty działań B+R mają się do założeń początkowych.

– Należy pamiętać, że cechą projektów B+R jest niepewność rezultatu. Jeśli podatnik zrealizuje swoje założenia w stu procentach, fiskus może nabrać podejrzeń, że nie jest to B+R, ale standardowa działalność – uważa Czajkowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA