fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Jak stosować ulgę rehabilitacyjną przy wydatkach na leki

AdobeStock
Zdaniem fiskusa suplement diety nie jest tożsamy z produktem leczniczym w rozumieniu prawa farmaceutycznego i nie podlega odliczeniu od dochodu.

Zgodnie z art. 26 ust. 1 pkt 6 ustawy o PIT, od podlegającego opodatkowaniu dochodu możliwe jest odliczenie poniesionych przez osobę niepełnosprawną lub podatnika, na którego utrzymaniu są osoby niepełnosprawne, wydatków na cele rehabilitacyjne oraz wydatków związanych z ułatwieniem wykonywania czynności życiowych. Za wydatki takie, zgodnie z art. 26 ust.7a pkt 12 ustawy o PIT, uznane są m.in. wydatki na leki - w wysokości nadwyżki w danym miesiącu ponad kwotę 100 zł, jeśli lekarz specjalista stwierdzi, że osoba niepełnosprawna powinna stosować określone leki (stale lub czasowo).

Klasyfikacja resortu

Ministerstwo Finansów przy określeniu terminu „leki" odwołuje się do przepisów prawa farmaceutycznego wskazując, że pojęcie to należy uznać za tożsame z produktem leczniczym zdefiniowanym w prawie farmaceutycznym (tak np. w piśmie z 8 lutego 2018 r., DD3.054.4.2018, stanowiącym odpowiedź na interpelację poselską nr 18712). Dalej w piśmie tym czytamy, że „leki, w rozumieniu produktu leczniczego, których stosowanie stale lub czasowo lekarz specjalista zaleci osobie niepełnosprawnej, mieszczą się w zakresie ulgi rehabilitacyjnej. Mogą to być również leki, na które nie jest wymagana recepta. Niemniej jednak warto wskazać, iż w pojęciu leku nie mieszczą się suplementy diety, które są środkami spożywczymi mającymi uzupełnić normalną dietę. Stąd wydatki na suplementy diety, nie podlegają odliczeniu w ramach ulgi rehabilitacyjnej."

Zgodnie z art. 3 ust. 3 pkt 39 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia (dalej: ubżż), suplementy diety są środkami spożywczymi, których celem jest uzupełnienie normalnej diety, będące skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny, pojedynczych lub złożonych, wprowadzonych do obrotu w formie umożliwiającej dawkowanie", w różnych, wymienionych w ustawie postaciach.

Co na to sądy

Bardziej liberalne stanowisko, w stosunku do przedstawionego wyżej wspomnianym pismem, zdają się zajmować sądy, np. NSA w wyroku z 31 maja 2016 r. (II FSK 498/16). Sąd orzekł, że „ (...) występujące w omawianym przepisie [art. 26 ust.7a pkt 12 ustawy o PIT – przyp. autora] wyrażenie »określone leki«, oznacza leki zalecone przez lekarza specjalistę. Skoro bowiem lekarz powinien stwierdzić, że należy stosować określone leki, to wydaje się oczywiste, iż to lekarz zgodnie z posiadanymi kompetencjami »określa«, jaki preparat ma właściwości lecznicze w przypadku konkretnego schorzenia występującego u osoby niepełnosprawnej. Z całą pewnością takich kompetencji nie posiada organ podatkowy, więc nie powinien uzurpować sobie praw do »określenia«, czy dany preparat jest lekiem". W uzasadnieniu wyroku NSA stwierdził, iż skoro ustawodawca przy określeniu pojęcia „lek" nie odwołał się do przepisów prawa farmaceutycznego, to należy przyjąć znaczenie tego wyrazu takie, jakie ma on w języku potocznym.

Należy mieć jednak na uwadze, że sprawa ta dotyczyła przyjmowania przez osobę niepełnosprawną zaleconego przez lekarza preparatu m.in. łagodzącego podrażnienia i wspomagającego regenerację skóry po okresach leczenia preparatami sterydowymi.

Podobne stanowisko możemy znaleźć w wyrokach: WSA w Gliwicach z 9 września 2008 r. (I SA/Gl 302/08) oraz WSA w Gorzowie Wielkopolskim z 2 grudnia 2015 r. (I SA/Go 305/15). W tym ostatnim wyroku WSA stwierdził, że analizowanie przez organ podatkowy składu leków i próba przyporządkowania poszczególnych preparatów do definicji ustawowych zawartych w prawie farmaceutycznym oznacza zakwestionowanie zaświadczeń lekarskich.

Nie ma zamkniętego katalogu

Istotne wydaje się, że zgodnie z obowiązującym prawem nie ma zamkniętego katalogu substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny efekt fizjologiczny, które mogą być stosowane w produkcji suplementów diety. Niemniej, w rozporządzeniu ministra zdrowia z 9 października 2007 r. w sprawie składu oraz oznakowania suplementów diety można znaleźć wykaz witamin i składników mineralnych, które mogą być stosowane w produkcji suplementów w odpowiednich dla tego rozporządzenia formach, co jednak w żadnej mierze nie zabrania stosowania do produkcji suplementów również innych, niewymienionych w tym rozporządzeniu substancji. W skład suplementów diety mogą bowiem wychodzić również składniki roślinne posiadające historię spożycia na terenie UE, w tym surowce farmakopealne, które powinny być wykorzystywane w ilościach mniejszych, niż te stosowane w produktach leczniczych. W skład suplementów mogą również wchodzić substancje, które nie miały historii spożycia przed 1997 r., określane również jako „nowa żywność". Celem zastosowania ich w suplementach, podmiot wprowadzający dany środek żywności ma obowiązek złożyć odpowiedni wniosek skierowany do państwa członkowskiego, w którym produkt ma być wprowadzony na rynek, po raz pierwszy.

Problemem wydaje się być fakt, że przepisy ubżż przewidują jedynie obowiązek powiadomienia Głównego Inspektora Sanitarnego (GIS), w przypadku, gdy przedsiębiorca wprowadza lub ma zamiar wprowadzić po raz pierwszy dany suplement diety na rynek. Mimo ustawowej kompetencji GIS do wydania w drodze decyzji sprzeciwu w przedmiocie zakazu wprowadzenia suplementu na rynek, w sytuacji, gdy nie spełnia on wymagań ustawowych określonych w ubżż, wydaje się, że obecny stan prawny nie przewiduje w pełni skutecznych rozwiązań w zakresie sprawowania kontroli nad składem tej kategorii żywności. Suplementy diety, przy uwzględnieniu maksymalnych poziomów witamin i składników mineralnych, powinny być bezpieczne dla zdrowia i życia człowieka, a ich opakowania nie powinny wprowadzać w błąd. Często zdarza się, że suplementy diety zawierają takie same substancje, które są składnikami produktów leczniczych, w takich samych lub nawet większych dawkach. Przy liczbie preparatów wchodzących co roku na rynek oraz braku precyzyjnych regulacji co do składu suplementów, często niemożliwa staje się ich rzetelna kontrola a nawet prawidłowa ich klasyfikacja.

Natomiast, na podstawie wyroków Trybunału Europejskiego z 15 listopada 2007 r. w sprawie C-319/05 oraz z 15 stycznia 2009 r. w sprawie C-140/07, które dotyczyły odpowiednio czosnku oraz ryżu czerwonego, należy uznać, że nie można stwierdzić, że dany produkt wprowadzony jako suplement jest lekiem tylko dlatego, że zawiera składnik, który występuje w produktach leczniczych, bowiem ważne jest przeznaczenie produktu oraz jego dawka.

Justyna Stefańczyk-Kaczmarzyk, radca prawny w Kancelarii KONDRAT i Partnerzy

Grzegorz Patek, doradca podatkowy, radca prawny w Kancelarii KONDRAT i Partnerzy

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA